Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt

By tradycję zachować, życzenia trzeba złożyć choćby dla przyzwoitości (mimo przerwy w blogowaniu). Będzie krótko, zwięźle i treściwie:

Wesołych Świąt !!

wtorek, 10 grudnia 2013

"Poradnik Rehabilitacji Domowej"


http://www.wydawnictwom.pl/p/1067/poradnik-rehabilitacji-domowej

Nie jesteś lekarzem, rehabilitantem, a chcesz pomóc bliskiej Ci osobie? Poradnik rehabilitacji domowej pomoże Ci zmierzyć się z trudną sytuacją.

środa, 6 listopada 2013

Przerwa

Potrzebuję odetchnąć, przemyśleć, zastanowić się. Za dużo się ostatnio wokół mnie dzieje, a za mało mam nad tym wszystkim kontrolę. Zmęczyłem się.

Przerwa w blogowaniu do odwołania.

czwartek, 31 października 2013

Bezrobocie

Obiegówka podbita, identyfikator oddany, dokumenty do izby lekarskiej by PWZ otrzymać zaniesione.

Koniec stażowania. Jeszcze tylko na październikową pensję trzeba poczekać. Czas udać się na bezrobocie. W Urzędzie Pracy trzeba się zarejestrować.

Wypadałoby dekoracje zmienić, bo już nieaktualna jest, ale jakoś nie chce mi się. Pomysłów brak. Czasami też wewnętrzny głos mi mówi, że może i blogowanie skończyć... tu się ostatnio niewiele dzieje. Natchnienia mi brakuje (blogowe wypalenie?). A jak się do normalnej pracy pójdzie to czasu będzie jeszcze mniej.

niedziela, 27 października 2013

Życie jest miękkie jak Krówka

Co u mnie słychać??
Na urlopie jestem, czyli nie dzieje się nic na tyle ciekawego, aby tutaj często relację zdawać. Z takich infantylnych nowości to tylko to, że Krówkę zjadłem i w papierku miałem napis taki jak tytuł notki. Były też inne napisy, ale ten spodobał mi się najbardziej. No a poza tym może trochę napięcie rośnie przed tym jak zostaną rozdane rezydentury.

sobota, 19 października 2013

"Hej, co u Ciebie słychać??"

Dostałem wiadomość od znajomej z zapytaniem co u mnie słychać. To miłe, że ktoś się tam zainteresował co u mnie słychać. Rozwala mnie tylko to, że od przeszło pięciu lat się nie odzywała. Tak nagle mnie znalazła na portalu społecznościowym i postanowiła wysłać zaproszenie do znajomych. Rychło w czas, tym bardziej że mamy trochę wspólnych znajomych i można było mnie już dawno temu tam zauważyć.

wtorek, 15 października 2013

CFTR, czyli jak się uczyć

Wiele osób w mailach pyta mnie jak się ma uczyć (najczęściej do matury). Niestety, ale rozczaruję wszystkich, nie mam żadnego fantastycznego sposobu, aby się czegoś nauczyć. Każdy ma jakąś lepszą lub gorszą metodę na zapamiętywanie informacji. Jedni potrzebują więcej czasu, inni mniej na przyswojenie czegoś. Ktoś lubi uczyć się w nocy, ktoś inny nie rozumie tego co czyta po godzinie 23. Czasami wystarczy raz przeczytać jakiś fragment i w głowie już on zostaje. Innym razem można coś czytać sto razy i nadal w głowie pustka.

czwartek, 10 października 2013

Jeden brzuch

Miał być operowany brzuch, więc był brzuch. Czyli historia z serii jak chirurdzy zmieniają plan zabiegów.

Plan operacyjny był od wczoraj jasny: najpierw jest operowana ginekomastia, a później klasyczna cholecystektomia. I tak było ustalone do 8:05 czasu miejscowego. Wchodzę rano na oddział, zerkam na rozpiskę, aby sprawdzić który anestezjolog gdzie jest. Wszystko było zgodnie z tym co od wczoraj wiedziałem. 

środa, 9 października 2013

Brzuch i głowa

Urzędowałem dzisiaj na urologii. Z urologami to akurat fajnie się pracuje, bo oni nie awanturują się tak jak chirurdzy. Na samym początku mieliśmy przednią zabawę, bo dostaliśmy nowy respirator. Podobno jakiś najnowszy model, choć intubować sam jeszcze nie potrafi. Ekranik dotykowy jest pełen kolorków, monitor też pokazuje ładnie wykresiki i trapeziki, więc anestezjolog musiał się nacieszyć nową zabawką. Chociaż nie które pokrętła to nie wiadomo po co były. Później się sprawa z tym wyjaśniła i stanęło na tym, że owe pokrętła są, ale według instrukcji mamy ich nie ruszać.

sobota, 5 października 2013

Leczenie transgraniczne - czy to szansa dla polskich lekarzy?

Ostatnio dużo mówi się o dyrektywie unijnej dotyczącej leczenia transgranicznego. 25 października zacznie obowiązywać dyrektywa unijna o leczeniu transgranicznym. Oznacza otwarcie granic dla pacjentów. Zasada jest prosta – możesz leczyć się w całej Unii Europejskiej. Narodowy Fundusz Zdrowia zwraca koszty świadczenia do wysokości, jaką płaci lokalnym szpitalom i przychodniom. Mówiąc najprościej, przechodzisz terapię za granicą, płacisz tam rachunki za wszystkie zabiegi, a po powrocie do Polski składasz wniosek o refundację kosztów leczenia.

środa, 2 października 2013

Dzień atropinki

Przyjechałem nieco spóźniony do szpitala (przez wakacje to ilość świateł na skrzyżowaniach chyba uległa podwojeniu). Pamiętam, że ostatnim razem jak oddelegowałem się na anestezję to właśnie awantura zaczęła się od spóźnionego anestezjologa. Zbiegiem okoliczności się stało, że dziś na chirurgii ten sam anestezjolog znieczulał co wówczas. I podobnie jak tamtego dnia, tak i dziś punktualnie nie był, bo spotkaliśmy się przy wejściu na blok operacyjny. Przy okazji wpadliśmy na ordynatora chirurgii, który widząc takie spóźnione anestezjologiczne combo obrzucił nas wzrokiem Bazyliszka. Nam akurat ten morderczy wzrok zbytnio nie przeszkadzał, abyśmy ucięli sobie miłą pogawędkę:

wtorek, 1 października 2013

Podsumowanie stażu

Staż podyplomowy miał być okresem, gdzie nauczę się praktycznej medycyny. W teorii to miałem się tyle nauczyć, że zastanawiałem się, gdzie ja to w swej głowie zmieszczę. W praktyce wyszło to tak, że chęci do nauki były (raz mniejsze, raz większe) i nadal pozostały - może na specjalizacji będzie lepiej. Owszem czegoś się tam nauczyłem, czasem chciano mi coś pokazać, ale były też momenty gdzie przeszkadzałem wszystkim dookoła. Ogólnie zaczynałem staż z pozytywnym nastawieniem, bo wszystko się pięknie zapowiadało i układało. Rok szybko minął (pamiętam jak po wakacjach nie mogłem znaleźć stetoskopu). Wiele się pozmieniało. To że teraz wszystko jest wywrócone do góry nogami i niekoniecznie mi się podoba to inna sprawa.

piątek, 27 września 2013

Wniosek o specjalizację

Wniosek o rezydenturę leży już złożony w urzędzie wojewódzkim. Komplet dokumentów pani przyjęła bez problemów, braków żadnych nie stwierdziła. Nawet jeden dokument był ponad to co wymaga minimum, czyli zgoda przyjęcia na specjalizację od ewentualnego przyszłego szefa. Teraz tylko czekać na wynik postępowania. Spodziewałem się dzisiaj dzikich tłumów, bo już są wyniki z LEKu, ale jednak obyło się bez gigantycznej kolejki. Pozostaje tylko czekać na wynik całego postępowania.

Co jakiś czas zerkam sobie na statystkę ile jest chętnych na daną specjalizację i czy już jest ich więcej niż ilość przyznanych miejsc.

sobota, 21 września 2013

LEK

Do trzech razy sztuka. Choć to dopiero drugi LEK w historii świata, toteż gdyby nie zmiana nazwy to byłby to już mój trzeci LEP. Jak ten czas leci. Znowu się spotkam ze znajomymi, plotki powymieniam, wywiady przeprowadzę kto jaką specjalizację planuje zrobić. Na dużej sali gimnastycznej w jakimś gimnazjum ma się odbyć ta impreza, więc dużo osób musi być zaproszonych - będzie o kim dyskutować. Organizatorem jest Centrum Egzaminów Medycznych (CEM), podobnie jak to miejsce miało w lutym br. Niestety catering nie jest przewidziany. Suchego chleba i wody nawet nam żałują.

środa, 18 września 2013

Miejscówka

Przejechałem się dzisiaj pociągiem. Nie jednym, a w trzema - jeden był taki sobie, a pozostałe dwa ładne i wygodne. Przez pół drogi czułem się jak w samolocie, bo wagon był bezprzedziałowy. Prawie 350 km zrobiłem. Bez żadnego opóźnienia. Czasami osiągając międzyplanetarną prędkość 123 km/h.

wtorek, 17 września 2013

Prawy do lewego

Pogoda deszczowa, wszyscy się uczą. Dlatego też ostatnio nie mam nawet o czym pisać. Niektórzy w przerwach w nauce lubią sobie do mnie zadzwonić (miłe to), i mnie wówczas mobilizować do nauki. Ja mobilizację mam, ale po każdej rozmowie mam ją jeszcze większą. Są też tacy co lubią ponarzekać, że nauki mają już dość, że na testy już patrzeć nie mogą i jest im niedobrze. Zadziwiające jest, że zwykle telefon zaczyna dzwonić wtedy kiedy ja do tej nauki się zaczynam zabierać. Jak robię sobie przerwę to jest cisza xD

środa, 11 września 2013

Miejsca rezydenckie

Przyjaciel Bartosz, znany w kraju jako minister zdrowia rozdał wczoraj rezydentury. Już od kilku tygodni był to jeden z głównych tematów rozmów wśród stażystów. Nie wiem czemu, ale parę osób nawet się pokusiło o telefon do mnie z zapytaniem czy coś wiem - przecieki to ja miałem zawsze z dziekanatu, ale z resortu zdrowia to nic na mnie nie kapało. No bo co by ta wiadomość tak naprawdę miała zmienić?? Jak ktoś chce zostać pediatrą, to nie zapragnie nagle zostać neurologiem.

niedziela, 8 września 2013

Duże piwo

Umówiłem się ze znajomym w ramach wzajemnego odreagowywania nauki. Na rynek poszliśmy, bo ja przecież lubię rynek. Sobota jest to i ludzi wszędzie pełno. Lokali dużo do wyboru, coś na pewno sobie znajdziemy. Po rynku oczywiście ulotkarki biegają i do knajp zapraszają. Chcąc się wpasować w ich target ulotkę wzięliśmy, do knajpy zaprosić się daliśmy. Oferta zachęcająca wręcz była: wstęp z ulotką gratis, piwo i whisky po piątaku. No jak tutaj nie ulec takiej promocji. Poprosiłem o drugą ulotkę, bo tylko jedną dostaliśmy, a nas dwoje było i każdy za free wejść chciał. Ulotkę dziewczęta dały, drogę do lokalu pokazały, dobrze bawić się kazały.

wtorek, 3 września 2013

"Kurs do Genewy"

Rozpoczął się wrzesień. Dzieci idą do szkoły. Studenci uczą się do kampanii wrześniowej. Tak naukowo się zrobiło i każdy mówi, że nie ma na nic czasu. Wiadomo jak to jest jak uczyć się trzeba - a to obiad zrobić trzeba, a to na zakupy pójść, a to pokój posprzątać. 

Nie ma nic lepszego niż przypadkiem przypadkiem kupić sobie książkę. Tak dla przyjemności. Ot tak w sumie niechcący, bo akurat przechodziłem obok wyprzedaży. No i jak tu się nie skusić na coś co jest o 80% tańsze. Nawet jeśli teraz czasu nie mam na czytanie bo mnie egzamin goni, to na pewno później go znajdę. Kto mi powie, że nie miał podobnej historii??

sobota, 31 sierpnia 2013

Zespół S

Na początek małe wyjaśnienie.
Kilka osób pytało już w komentarzach jak to się stało, że robię staż w pogotowiu. Spieszę pospiesznie z wytłumaczeniem. Do zeszłego roku (czyli do momentu rozpoczęcia stażu przeze mnie w październiku) staż w pogotowiu trwał 3 tygodnie. Nowe rozporządzenie, które weszło pod koniec września zamieniło te 3 tygodnie na staż na SORze. Jednak marszałek mojego województwa, idąc na rękę stażystom, dał nam dwie możliwości:
- pierwsza: robimy staż wg rozporządzenia, czyli 3 tygodnie SORu;
- druga: jeden tydzień SORu zamieniamy na pogotowie - pogotowie zadecydowało, że ten tydzień będzie trwać trzy dyżury po 12 godzin.
Ja wybrałem bramkę numer dwa. Dwa tygodnie SORu zrobiłem na przełomie marca i kwietnia i teraz wypadł mi tydzień w pogotowiu i dlatego przez ostatnie 3 dni jeździłem karetką.
Koniec ogłoszenia :P
***

Wchodzimy na izbę z pacjentem. Przekazujemy dokumenty pielęgniarce izbowej, która na nas patrzy i pyta:

piątek, 30 sierpnia 2013

Karetka

W czasie kursu z medycyny ratunkowej spotkałem parę osób, które już jeździły w pogotowiu na podstacji, na której od wczoraj urzęduję. Opinie były różne - jedni mówili, że fajnie, inni że niefajnie. Ale odniosłem wrażenie, że jest nudno. Dlatego zaopatrzyłem się w sprzęty typu książka i coś do nauki, aby ten czas jakoś spędzić.

Stawiłem się w podstacji punktualnie o 7. Rejon mamy spory - z 1/4 miasta plus do tego kilka wiosek pod miastem. Przydzielono mnie do zespołu paramedyków. Pomyślałem, że zaraz się zacznie pokazywanie mi mojego miejsca w szeregu i udowadnianie mi, że nic nie wiem o pogotowiu. No akurat to prawda, bo w karetce wcześniej nigdy nie byłem.

środa, 28 sierpnia 2013

Szkolenie BHP vol. 2

Miałem już szkolenie BHP w głównej stacji pogotowia ratunkowego, teraz miałem (a dokładniej to powinienem mieć) w podstacji, w której będę dyżurować. Na podstacji również ma być przeprowadzone szkolenie BHP na stanowisku pracy. Przyszedłem więc do kierownika ze skierowaniem i z papierami, gdzie mam mieć poświadczone odbycie takiego szkolenia.

Kierownik: Pan podpisze tu... i tu...
Ja: Mhm...
Kierownik: To w czwartek na 7 rano zapraszam.
Ja: Yyy to wszystko?
Kierownik: Tak.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Medycyna ratunkowa vol. 2

Dzień drugi kursu z ratunków nie zapowiadał się fascynująco. W sumie mogłem wyjść od razu po podpisaniu listy obecności, bo test zaliczeniowy nie był przewidziany, a książeczki stażowe już były podbite, ale skoro już się rano zerwałem i pofatygowałem to postanowiłem pozostać.

Jeszcze początek zajęć był w miarę ciekawy. Trochę informacji na temat tego co to jest Triage. Jak to triage odbywał się na wojnie, a jak się odbywa w czasie pokoju. Jakim kolorkiem jakich pacjentów oznaczamy, i co to znaczy. Czemu tak dużo pacjentów na SORy przychodzi, a powinni iść do lekarza rodzinnego albo poradni specjalistycznej. Czemu tak długo oczekuje się na pomoc, mimo że teoria mówi, że będzie w miarę szybko. Ta część wykładu była w miarę interesująca.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Medycyna ratunkowa

Wymyślono nam kurs podsumowujący z zakresu medycyny ratunkowej. Idea całkiem słuszna, tylko wykonanie jak zwykle do niczego. Kurs jest prowadzony przez miejscową Katedrę medycyny ratunkowej i katastrof. Szczególnie specjalizują się oni w katastrofach, gdyż aby taki stan osiągnąć wystarczą im na podjeździe ze dwie karetki. Jako że jednostka prowadząca wchodzi w struktury uczelni, to każdy wie czego się spodziewać po tych dwóch dniach - może dlatego dostaliśmy oficjalne pozwolenie na picie kawy w czasie wykładów.

sobota, 24 sierpnia 2013

Kraj zagraniczny

Pojechałem w kraj zagraniczny. Tym razem nie we Włochy. Niby to kraj mlekiem i miodem płynący, ale dużych różnic nie widziałem. Trawa nie była bardziej zielona, drzewa nie były bardziej liściaste, woda nie była bardziej mokra, powietrze nie było bardziej przejrzyste. Miejscowa mowa była tylko inna, no i waluta. Tubylcy również jak w Polsce zaznaczali swoją obecność na burach bazgroląc graffiti.

Włochy to nie były, ale od pierwszych chwil na obcej ziemi poczułem się jak w Italii - jak tam pierwszy raz przyjechałem to był szybki rajd po dworcu. Teraz nie mogło być inaczej. Szczęśliwie wsiadłem do pociągu w ostatniej chwili. Oczywiście im większa walizka w ręce tym lepsza zabawa.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Dzień papierologiczny

Dzisiaj miałem w przychodni dzień papierologiczny. Od rana siedziałem i pisałem. Jeszcze pisanie recept uważam za całkiem fajne zajęcie, ale już wypełnianie wniosków do sanatorium niekoniecznie. Tym bardziej, że komputer zdążył się ze dwa razy zawiesić, bo program coś szwankuje (a strona NFZ nie mogła się załadować) i wniosek trzeba było pisać od nowa. Spokojnie, ja mam czas, nigdzie mi się nie spieszy przecież. I tak deszcz pada to jednocześnie poczekam, aż przestanie (btw. przestał jak już dojechałem do domu).

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Drukarka

Niedziela zapowiadała się całkiem spokojnie. Letni dzień, kilka chmurek na niebie, brak ambitnych planów. Wieczorem miałem tylko wpaść na chwilkę do koleżanki z pracy, aby przekazać jej kartę z podbitymi dyżurami, bo koordynator kazał. Jak już u niej byłem  to przy okazji zrobiłem kartę czasu pracy (taki kolejny papierek dla kadr, w którym to pokazane jest jak w danym miesiącu wyglądały moje godziny pracy). Problemem okazała się drukarka.

środa, 14 sierpnia 2013

Poczekalnia

Zdarzają się takie dni, kiedy w przychodni nie ma tłumów i jest w miarę spokojnie. Wczoraj taki dzień akurat był, iż pierwsze 1,5 godziny nic specjalnego nie robiliśmy. Kilka recept wypisaliśmy, może jednego czy dwóch pacjentów przyjęliśmy i resztę czasu spędziliśmy na plotach. Później ruch był nieco większy, ale spokojnie ze wszystkim można było się wyrobić i mieć tylko godzinny poślizg czasowy.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Szkolenie BHP

Pojechałem dziś do pogotowia zapisać się na staż. Dwa razy już próbowałem i za każdym razem mnie odsyłano, bo to jeszcze za wcześnie, bo jeszcze jest czas. Czy było za wcześnie czy nie to chyba mało istotne, pani w kadrach po prostu nie chciało się ruszyć (a niby kawa pobudza). Dziś już nie dało się mnie odesłać, bo staż niebawem zacznę i formalności trzeba wcześniej dopilnować.

wtorek, 6 sierpnia 2013

"Cwany" pacjent

Naród polski od zarania dziejów ma w swojej krwi kombinatorstwo. U lekarza rodzinnego widać to szczególnie. Są pacjenci, którzy kombinują jak by tu sobie jakąś chorobę znaleźć i co chwilę chcą się pokazywać w przychodni; inni że chorzy wcale nie są i leczyć się nie będą, bo się przecież dobrze czują a wyniki kłamią; a jeszcze inni że chorzy nie są, ale jednak chcieliby zachować pozory iż zdrowi też nie są i woleliby w domu pozostać.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Dzban pszczelarza

Umówiłem się z zaprzyjaźnioną panią magister na spotkanie popołudniową porą. Zaszczyt niespodziewany na mnie spłynął, gdyż ponieważ rano rozmawialiśmy przez telefon i od tak razu umówiliśmy się na później - niespotykane to zjawisko, bo na ogół pada hasło: w tygodniu się zdzwonimy i się konkretnie ustawimy. A tutaj od razu poszliśmy za ciosem. 

sobota, 3 sierpnia 2013

Biedny lekarz

Przechadzam się wczoraj wieczorową porą z kolegą przez rynek, kiedy to nagle i niespodziewanie podbija do nas jakaś pani z różowym parasolem. Zachęca nas do odwiedzenia klubu go-go. Mówimy, że niestety nie mamy kasy i nie skusimy się. Na co ona nas dalej zachęca:

czwartek, 1 sierpnia 2013

ICD-10

Tak siedzę w tej przychodni, pacjentów badam, nad terapią się dla nich zastanawiam, skierowania do specjalistów im wypisuję, a jak przychodzi co do czego to i tak leczy się ich na nadciśnienie. Powód jest prosty - chodzi o rozliczenie wizyty. 

wtorek, 30 lipca 2013

W gabinecie lekarza rodzinnego

Bardzo pomysłowe jest, aby do lekarza, który przyjmuje do południa przychodzić o godzinie 13. I to oczywiście każdy tylko na 5 minut, na momencik, zadać tylko jedno pytanie. Tylko te pytania mnożą się i z tych kilku minutek robi się pół godziny. O dygresjach dotyczących życia kota i psa, pogody, planach wakacyjnych, tego co się przydarzyło sąsiadce, podlewaniu ogródka, wykupienia miejsca parkingowego pod blokiem to już nie wspomnę.

Ludziom ewidentnie brakuje towarzystwa i szukają wolnego słuchacza. I to nie chodzi o osoby starsze, które faktycznie mają dużo czasu wolnego (bo tu bym się nie dziwił), ale o młodsze pokolenie zbliżające się do tzw. wieku średniego.

niedziela, 28 lipca 2013

Spritz

Spritz to włoski drink, znakomicie orzeźwiający. Znany jest szczególnie na północy Italii, gdzie można go dostać w niemal każdym barze. Drink ten narodził się w latach 50-tych, a swoją popularność zaczął zdobywać w XXI wieku. Spritz to specjał drink o lekko gorzkawym smaku idealny na letnie dni :))


sobota, 27 lipca 2013

Autobus nocny

Umówiłem się wczoraj na imprezę. W sumie to nie tyle co się umówiłem, ale zgłosiłem chęć dołączenia do niej z dość dużym opóźnieniem. Wcześniej miałem korzystać z innej formy rozrywki kulturowej i po jej zakończeniu, w zależności od chęci i nastawienia, miałem zdecydować co nastąpi w dalszej części wieczoru czym tam nocy.

Kiera północy dzwonię do znajomych dowiedzieć się gdzie jest impreza - czy już się przeniosła na rynek czy jeszcze nie. Impreza nie przeniosła się na rynek i nie przeniesie, ale przenosi się właśnie na inną domówkę, za to słychać było że wszyscy się już dobrze bawią. Jak dla mnie to żadna różnica, bo zarówno na jedną jak i na drugą kwaterę daleko miałem, dlatego wolałbym jednak rynek (łatwiej z niego wrócić później do domu).

wtorek, 23 lipca 2013

Lekarz rodzinny

Dwa dni stażu z medycyny rodzinnej mi wystarczają, abym wiedział że to nie jest dla mnie. Lekarzem rodzinnym to ja nie będę. Przychodnia to nie jest wymarzone miejsce pracy dla mnie (możliwe że moje nastawienie wynika z tego, że wiem co bym chciał robić w życiu). Dziennie przez gabinet przewija się około 30 pacjentów. Wczoraj byli głównie pacjenci neurologiczni, a dzisiaj kardiologiczni.

Moją opiekunką jest pani doktor co jest straszną choleryczką, choć przyznam że ma dużą wiedzę, można się od niej czegoś nauczyć, ale można się też przy niej nabawić nerwicy. W jednej chwili krzyczy dlaczego nic nie piszę w kartotece (bo wszystko mam napisane), a za chwilę słyszę: Rafałku odnieś proszę te karty do rejestracji i przyjmij sobie w drugim gabinecie kolejnego pacjenta.

piątek, 19 lipca 2013

Sprawnie poszło

Skończył się staż z pediatrii, w czasie którego to niewiele się działo. Na praktykach wakacyjnych z pediatrii po V roku chyba więcej się wydarzyło niż tutaj - a ilość dzieci na oddziale była porównywalna. Lekarze bardzo sympatyczni, poza jedną panią co traktowała nas jak powietrze (aż ona przez nas też zaczęła być traktowana jak powietrze i nie wchodziliśmy sobie dzięki temu w drogę). Przy podbijaniu książeczek stażowych, pani ordynator powiedziała: Sprawnie poszedł ten staż. Czasami trochę dużo was było, ale chyba źle nie było.

środa, 17 lipca 2013

Sudoku

Wkręciłem się wczoraj w sudoku. To takie układanie cyferek w krateczkach, aby zgadzały się pionowo, poziomo i jeszcze w mniejszych kwadracikach. Przez przypadek rozwiązałem jeden przykład i zachciało mi się dalej w to bawić, że prawie pół nocy spędziłem przy rozkminiaiu, gdzie jaką cyferkę wpisać. Z każdym kolejnym rozwiązanym sudoku idzie mi coraz szybciej. To chyba kolejny znak, że zmierzam w stronę odpowiedniej specjalizacji dla mnie.

Czytać książki lubię, sudoku już też, więc coś czuję, że na tej anestezjologii to będę mieć roboty po łokcie :P

poniedziałek, 15 lipca 2013

Magisterska pizza i wino

Koleżanka osiągnęła swój aktualny cel - obroniła się na 5 i została bezrobotnym magistrem, czyli należy już do grupy szeroko reprezentowanej w naszym kraju. Moment w życiu studenta jest to ważny, dlatego należało to uczcić.

Rozpoczęliśmy wieczór od włoskiej kolacji. Poszliśmy do pobliskiej, niewielkiej knajpki. Zajęliśmy miejsce pod oknem. Na stoliku przykrytym białym obrusem stała świeczka, którą kelnerka nie mogła zapalić (dlatego przyniosła świeczkę ze stolika obok) oraz więdnący kwiatek w szklanej butelce, natomiast z głośników płynąły piosenki wykonywane przez Erosa Ramazzotti.

sobota, 13 lipca 2013

Powrót

Lubię podróżować. Najbardziej lubię jeździć pociągami. Mogę siedzieć w pustym przedziale, mogę stać przy otwartym oknie, mogę słuchać charakterystycznego stukotu, mogę pochodzić po korytarzu, mogę na dworcu odnosić wrażenie, że mój pociąg rusza kiedy to odjeżdża pociąg na sąsiednim torze. Jazda pociągiem jest inna niż autobusem, według mnie bardziej barwna. Czasem podróż pociągiem jest jednym z etapów całej podróży, a czasem stanowi jej całość.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Solidarność zawodowa

Rozmawialiśmy ostatnio ze znajomymi na temat płatności za wizytę przez lekarzy. Jest taki zwyczaj, że lekarze się leczą u swoich kolegów po fachu za darmo - w Kodeksie Etyki Lekarskiej jest nawet o tym mowa. Już na studiach mi się zdarzyło, że jak pochwaliłem się w gabinecie u doktora co studiuję, to byłem potraktowany po koleżeńsku.

środa, 3 lipca 2013

Lubię rynek

Lubię wrocławski rynek. Szczególnie latem. Wszędzie pełno ludzi. Jedni czekają na kogoś, inni pędzą na zajęcia na pobliskim uniwersytecie, ktoś maluje obrazki, jakiś chłopak rozdaje ulotki z reklamą szkoły językowej, jakaś pani zaczepia ludzi i próbuje im wcisnąć perfumy w promocyjnej cenie.

piątek, 28 czerwca 2013

Kurs HIV/AIDS

Izba lekarska zorganizowała stażystom spotkanie towarzyskie pod postacią wykładów na temat HIV i AIDS. Termin, który i tak zmieniałem, jaki by nie był to tak samo mi odpowiadał jak i nie odpowiadał. Jedyną zaletą  było to, że miałem blisko na te zajęcia i nie były one robione bladym świtem.

Spodziewałem się kolejnych nudnych wykładów o tym co to jest wirus HIV, jak on wygląda, jak się mnoży, jak się przenosi, co to jest AIDS, jakie są objawy, jak to się leczy. No bo czego się spodziewać skoro kurs jest prowadzony przez nauczycieli akademickich.

czwartek, 27 czerwca 2013

Nosek

Siedziałem na bloku operacyjnym chirurgii plastycznej. Państwo plastusie poprawiali, a właściwie rekonstruowali pacjentce nos. Pobrali kawałek talerza kości biodrowej i wsadzili go do nosa. Można pokusić się o stwierdzenie, że taki nos no trochę będzie z tego no... wiecie z czego :P

Zabieg do połowy przypominał mi rzeźnię na ortopedii. Dłuto, młotek, pilniczek, piła... i do tego drobna pani chirurg-plastyk. Zdecydowanie więcej empatii okazują mężczyźni. Szczególnie widać to na ginekologii, gdzie męska część załogi z pacjentkami obchodziła się o wiele delikatniej niż damska.

wtorek, 25 czerwca 2013

Lato w pełni

Astronomiczne lato się zaczęło, więc pogoda od razu musiała się popsuć. Jeszcze sam spadek temperatury nie jest tak uciążliwy. Gorzej jeżeli zacznie padać deszcz... i to wybitnie obfity deszcz.

Rano jak jechałem do pracy nie było tak najgorzej. Akurat trafiłem na moment mniej obfitych opadów, to w miarę nieprzemoknięty doszedłem do przystanku. W międzyczasie pogoda zaczynała robić się bardziej uciążliwa, dlatego w mojej głowie powstał pomysł, aby na pl. Grunwaldzkim przesiąść się na tramwaj i podjechać nim na pl. Dominikański. Miałbym wtedy bliżej do autobusu, na który się przesiadam.

sobota, 22 czerwca 2013

Wzruszyłem się :))

Pojechałem koleżance zawieźć książeczkę stażową. Przy okazji mieliśmy spędzić miły wieczór i w coś zagrać. Już tydzień temu próbowała mnie namówić żebym ją odwiedził, ale ze względu na wyjazd nie uczyniłem tego. Zatem umówiliśmy się na kolejny piątek na 20. Po drodze planowałem jeszcze dwie koleżanki zabrać, bo ona mieszkają 3 przystanki wcześniej. Zadzwoniłem z autobusu czy je nie podwieść (mam przecież miesięczny :P), ale spotkałem się z odmową - nawet twierdziły, że się spóźnią.

czwartek, 20 czerwca 2013

Powrót do pracy

Powroty do pracy po urlopie zazwyczaj bywają ciężkie. Tym bardziej, że moje krótkie wakacje były intensywne i nie polegały na leżeniu przez cały dzień, więc tak do końca nie był to urlop stricte wypoczynkowy.

Pierwsze kłody pod nogi rzuciła mi komunikacja miejska. Wstałem dzisiaj z dużym zapasem czasu na poranne obrządki. Śniadanko, kawka, łóżko pościelić, ubrać się, umyć ząbki - standardowe poranne procedury. Nie miałem żadnych niespodziewanych sytuacji, które mogłyby spowodować opóźnienie wyjścia z domu (tym bardziej że jest lato więc mniej czasu tracę na ubranie się), a i tak autobus mi uciekł. Nawet nie widziałem jego tyłu jak odjeżdżał.

środa, 19 czerwca 2013

Roma 2013

Ciao a tutti belli e brutti :))

Krótkie czerwcowe wakacje szybko minęły. Zacznijmy od tego, że obaliłem legendę o Fontannie di Trevi. Mówi ona, że wrzucając do niej monetę należy pomyśleć życzenie, z którego jedno ma być życzeniem o powrocie do Rzymu. Rok temu nic tam nie wrzuciłem, a do Rzymu powróciłem. Dlatego w tym roku też nic tam nie pozostawiłem.

piątek, 14 czerwca 2013

Prognoza pogody na weeked

Wczoraj była ładna pogoda, słońce mocno świeciło, żyć się chciało. Dzisiaj się brzydko zrobiło, słońca mało było, chwilami deszcz padał, wstawać rano się nie chciało. No tak, przecież nadal jest kalendarzowa wiosna.
A jutro jaka będzie pogoda?? Czyżby jeszcze gorzej?? 
Zapewne nie. Pocieszę was, że to nie jest tendencja spadkowa.

Na najbliższy weekend o słoneczną pogodę nie ma się co martwić. Spowodowane jest to tym, że wybywam do kraju ciepłego i słonecznego, więc na pewno matka natura zrobi mi psikusa i jak wrócę to się okaże, że na miejscu było tak samo ciepło jak tam.

Możecie spekulować dokąd się wybieram :P
Pakowanie czas zacząć!!

wtorek, 11 czerwca 2013

Anestezjolog vs. chirurg

W ramach stażu z pediatrii oddelegowałem się dziś na anestezjologię. Naprawdę warto było, bo atrakcji nie brakowało. Anestezjologia zdecydowanie nudna nie jest. A jak jeszcze trafi się do pary jakiś nadpobudliwy chirurg to dopiero jest ciekawie. Takich spięć w relacji anestezjolog - chirurg to jeszcze nie widziałem.

Wybrałem się dzisiaj na zabiegi na chirurgii ogólnej, bo tam miało być obficie w znieczulenia. Pierwsza w kolejności miała być laparoskopia. Starszy pan, trochę obciążony, z niskim potasem. No i ten potas był kością niezgody. Chirurdzy mieli wczoraj potas skontrolować, czy dobry już jest, bo internista kazał wcześniej go uzupełnić, ale im się jakoś tak zapomniało. Tydzień temu miał dobry, więc pewnie nadal jest w normie. Anestezjolog w takim razie odmówił znieczulenia pacjenta skoro nie ma świeżych wyników. Chirurdzy dostali ultimatum: albo oznaczą potas i jak będzie w normie to znieczuli, albo niech sami sobie znieczulają. Poddali się. Wysłali krew do laboratorium.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

1:9

Z oddziału neobejbików poszedłem na pierwsze piętro na staż z dzieci więksiejszych, potrafiących powiedzieć co się złego dzieje, czyli na pediatrię. Ruch jest tam ogromny. Jesteśmy w stosunku 1:9. Na jednego pacjenta przypada 9 stażystów. Dzięki temu, że jest tyle roboty, to ten staż sensu dużego nie ma. Cała impreza przypomina zajęcia na studiach - jeden pacjent, doktor i kilku studentów. Z drugiej strony po ciężkim weekendzie to taki luźny poniedziałek może być nawet przyjemny.

Podobno na pediatrii wszystko zależy od sezonu. W lecie jest mało dzieci, a w zimie brakuje miejsc dla nich. Albo też co drugi rok jest bardziej pracowity. Ten wypada leniwy - widziałem kiedy sobie wybrać ten staż. Cóż, dzieci i tak nie powinny chorować, więc pusty oddział cieszy oko - zarówno lekarzy bo pracy jest niewiele, jak i dyrekcję, bo koszty nie są generowane.

niedziela, 9 czerwca 2013

Domówka

Tak, była wczoraj impreza. Bardzo fajna impreza. No cudnie się bawiłem. Koleżanka od nauki ortopedii wyprawiała kolejną 18stkę, a ja byłem jednym z zaproszonych gości. I to był jeden z powodów, dla których zakupy piątkowe czekać już zbytnio nie mogły. Co więcej, nawet na tę okoliczność udałem się wczoraj do stylisty, zwanego potocznie fryzjerem, aby wystylizował mnie na wieczór. 

Wczesnym wieczorem, kiedy jeszcze słońce nie zaszło za horyzont, na domówkę się udałem. Wystrojony w nowości, uczesany, pachnący, w nowych butach. Pierwszy nie przyszedłem, ale jako ostatni też nie. Tak w sam raz przybyłem. A się okazało, że pomyliły mi się godziny rozpoczęcia imprezy, bo nie była to standardowo 20 a 19 - podobno organizatorka przewidziała, że wszyscy nie przyjdą punktualnie.

piątek, 7 czerwca 2013

Szał zakupów

Z okazji zakończenia stażu z neobejbików wybrałem się dzisiaj na zakupy. Planowałem je od dawna, ale jakoś nie było okazji, albo były braki w sklepach i żaden ciuch nie wołał do mnie, że koniecznie muszę go kupić. Powodów, aby trochę gotówki stracić jest przynajmniej trzy, ale wszystkie je łączy to, że ładnie wyglądać trzeba.

Nogi od tego chodzenia bolą mnie niemiłosiernie, ale warto było się wybrać. Obkupiłem się bardzo - przy okazji odchudzając moje konto bankowe. Letnie promocje się zaczynają. Kup jedne spodnie a drugie za 20 zł, kup trzecią rzecz za złotówkę, dziś rabat na wszystkie rzeczy 25%... Kuszą z każdej strony, tylko funduszy na to nie dają :P Ciuchów w sklepach nie brakuje, ale też często jest tak, że jak się szuka czegoś konkretnego to nie ma nic. Taka odzieżowa wersja prawa Murphiego.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Długi weekend

To miał być w miarę spokojny długi weekend.

Środa
Koleżanka 1: Cześć
Rafał: Cześć.
Koleżanka 1: Co robisz dziś wieczorem??
Rafał: Już jest wieczór.
Koleżanka 1: No właśnie. To zbieraj się, skocz do sklepu i wpadaj do nas.
Rafał: A jaki jest plan??
Koleżanka 1: Biforek u mnie, a później na miasto, więc ubierz się wyjściowo.
Rafał: No to idę się ogarnąć.

niedziela, 2 czerwca 2013

"Friend with benefits"

Dobre towarzystwo...
Coś dobrego do wypicia...
Coś smacznego na zagrychę...
Pozytywne nastawienie....
... czyli sobotni wieczór z Justinem.

Tylko dlaczego główni bohaterowie nie giną?? Do dupy są te happy endy :]

czwartek, 30 maja 2013

Pogoda na weekend

To, że długi weekend się rozpoczął można bez problemu zobaczyć za oknem. Burzowa pogoda sprzyja weekendowemu odpoczynkowi w domu, uniemożliwiając aktywne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Pragnę dodać, iż w środku tygodnia pogoda nas również nie rozpieszcza, dlatego mogłaby się naprawdę zlitować i dać sobie spokój w dniach najbliższych. Jedna deszczowa majówka w zupełności mi wystarczy. Co prawda nie mam żadnych ambitnych planów na okres nadchodzących dni wolnych, ale to nie znaczy że można je zepsuć do samego końca. A nóż się wykluje jakaś opcja i deszcz będzie wyjątkowo nie na rękę. I co ja wtedy zrobię??

wtorek, 28 maja 2013

Taśma produkcyjna usg

Dzisiaj obejrzałem sobie kolejne neobejbiczki, które nie muszą być w inkubatorach, ani pod żadną specjalną aparaturą. Jedna dzidzia to posiada nawet zagranicznych rodziców i robiłem za tłumacza między nimi a panią doktor.

Na wizycie dziś sami zdrowi chłopcy i dziewczynki. Przy jednym pani doktor kazała mi osłuchać stetoskopem pediatrycznym serduszko i spróbować wysłuchać foramen ovale. Może i jakiś formanen ovale gdzieś tam był słyszalny, ale ja nic nie widziałem, nic nie usłyszałem. Nie zaprzeczam, nie potwierdzam. Za to widziałem plamy mongolskie.

poniedziałek, 27 maja 2013

Bobaski

Rozpocząłem dzisiaj staż na najwyższym piętrze, dlatego z szatni kieruję się do windy, a nie klatkę schodową jak do tej pory. Na samym szczycie, na przeciwko porodówki znajduje się oddział neonatologiczny, czyli pacjentami są dzieci co zaczęły życie na własny rachunek.

Neonatologia podoba mi się z tego powodu, że zaczyna się o 9.15. To taka optymalna godzina, aby się wyspać i rano nie musieć się spieszyć do pracy. Poza tym na razie nic mi się tam nie spodobało, aż tak że chciałbym wracać.

piątek, 24 maja 2013

GiP end

7 ginekologicznych tygodni nie minęło na szczęście tak traumatycznie jak się spodziewałem. Było całkiem miło. Ginekolodzy to specyficzny gatunek lekarzy, bo mają zdecydowane poczucie wyższości nad innymi - zarówno nad specjalistami z tej samej dziedziny jak i z innej. Podczas zabiegów ewidentnie było widać, że bariera krew-mózg jest nie do pokonania. Ale poza tym to bardzo sympatycznie czas się z nimi spędzało - przynajmniej mnie, bo kolega z zachowawczej, który robił za sekretarkę medyczną nie był aż tak zadowolony.

poniedziałek, 20 maja 2013

TIVA

Ostatni tydzień na ginekologii operacyjnej siedzę, a że roboty papierkowej za wiele nie mam to korzystam z uroków sali operacyjnej, bo nie wiadomo kiedy tam się znowu pojawię. Poza tym przyszła stażystka z wojska i została dość szybko wprowadzona w obowiązki wypisowe przez panią doktor: Nie do picia kawy, tylko siada do komputera i za wypisy się bierze. Nie ma to jak stanowcze wskazanie miejsca w szeregu. Dla mnie była o wiele bardziej wyrozumiała. Herbatkę robiła, nawadniać się kazała, do domu iść odpoczywać jak już późno było.

Korzystając z tego, że anestezjolodzy są chętni do współpracy, to staram się to wykorzystywać. Tym bardziej, że ostatnio na oddziale robota nabrała większego tempa i plan zabiegów jest obfitszy niż parę tygodni temu to i znieczuleń jest więcej. A znieczulenia robimy różne: ogólne i miejscowe, krótkie i długie. Do wyboru do koloru.

sobota, 18 maja 2013

Przekleństwo budzików

Dwa lata temu kupiłem sobie nowy telefon. Bez guziczków, za to z ekranem dotykowym. Podjarany byłem nim, że wiele fajnych funkcji ma, z których i tak pewnie korzystać nie będę. No bo co mi potrzeba do szczęścia w takim telefonie: ma wykonywać i odbierać połączenia, odbierać i wysyłać smsy, mieć budzik, kalkulator i miło będzie jeśli będzie posiadać jakiś sprzęt grający np. radio.

Skoro to jest nowoczesny telefon to każda z tych funkcji musi być również nowoczesna. W tym także budzik. Mój nowoczesny budzik jest taki, że mogę nastawić go na cały tydzień z góry na konkretną godzinę. Skoro teraz do pracy chodzę codziennie o tej samej porze, to tak się też logicznie składa, że zwykłem wstawać o tej samej (wczesnej) porze. I tak gdybym sobie budzika zapomniał nastawić to i tak on tam sobie nastawiony będzie.

wtorek, 14 maja 2013

Bilecik do kontroli

Jadę wczoraj autobusem do pracy. Codziennie autobusami jeżdżę i nie jest w tym nic nadzwyczajnego. Czasami tramwajem się poruszam, ale to rzadziej. Trolejbusami nie jeżdżę, bo Wrocławia nie stać na taką ekstrawagancję.

Więc jak już wspomniałem to jechałem wczoraj do pracy autobusem. I dostałem smsa: "Kontrola biletów". Być może było w tym coś nadzwyczajnego, ale ja się niczym martwić nie musiałem, bo to nie w moim autobusie była kontrola... na szczęście.

poniedziałek, 13 maja 2013

Instrumentariuszki vol. 2

Przychodzi człowiek po ciężkim weekendzie do pracy i chciałby w spokoju odpocząć. Wiadomo, że poniedziałek to nie jest taki najszczęśliwszy dzień na jakąś większą aktywność. Po niedzieli to mogłaby być tak od razu środa. Człowiek by się nie narobił za bardzo, a za to miałby siłę na ciężkie weekendy.

Dzień zaczął się całkiem przywozicie. Przyszła ładna blondynka z firmy farmaceutycznej, prowiant przyniosła w postaci owoców i ciasteczek, więc o poziom cukru martwić się nie musiałem. Później standardowo poszedłem na blok operacyjny i zająłem sobie miejsce po fajniejszej według mnie stronie parawanu. 

piątek, 10 maja 2013

Konkurs żywieniowy - II edycja

Tydzień pracowity, ale piątek jednak okazał się dydaktyczny. Dlatego dzisiaj nie będzie historii wziętej z życia stażysty, a będzie konkursowo. Jakoś ostatnio na oddziale obfitują pacjentki z rożnymi guzami. Powody ich powstawania są różne. Od infekcji wirusem HPV, poprzez palenie tytoniu, a kończąc na diecie ubogiej w warzywa i owoce.

środa, 8 maja 2013

Pracowita środa

Po wczorajszym pracowitym wtorku, to dzisiejsza pracowita środa stanowiła 200% tego co było wczoraj. Jak pomyślę, że jutro planowany jest pracowity czwartek to pewnie 400% normy będzie zrobione. A czasu będę mieć o połowę mniej:/ I proszę mi tu nie wyjeżdżać z jakimś brakiem ambicji czy czymś podobnym, bo to na mnie nie działa.
Na szczęście piątek szykuje się dydaktyczny i w związku z tym mało robotny xD

wtorek, 7 maja 2013

Pracowity wtorek

Mówiłem wczoraj, że dzisiaj będzie pracowicie?? No i było. Oczywiście zawsze musi być obficie w robotę kiedy mi zależy na szybkiej jej zakończeniu.

Zaczęło się od przedłużonego raportu, w czasie którego i tak niewiele słyszałem, bo stażyści stoją gdzieś z tyłu za rogiem (miejsca siedzące są tylko dla etatowych pracowników). Po raporcie szybka wizyta po salach chorych i czas brać się do jakieś roboty.

poniedziałek, 6 maja 2013

Pomajówkowy poniedziałek

Lenistwo się skończyło, możliwość spania do południa się skończyła, nocne oglądanie filmów się skończyło, ulewa się skończyła, z mojej fantastycznej oferty spędzenia majówki skorzystał tylko mój pies, bo zachciało mu się kąpieli. Za to jak na złość zaczęła się ładna pogoda - nie to żebym miał coś przeciwko, ale troszku późno to cieplusio zaczęło się robić; przynajmniej przez dwa dni mogłem na rowerku śmigać.

A najbliższy długi weekend (choć nie tak długi jak ten co był) już za 3 tygodnie. Bo teraz w pracy to się tak żyje od jednego długiego weekendu do drugiego długiego weekendu.

piątek, 3 maja 2013

Deszczo-majówka

Jeśli ktoś jeszcze nie ma planów na tegoroczną majówkę to mam fantastyczną propozycję. W związku z ciągle napierdalającym deszczem zapraszam na niezapomnianą deszczo-majówkę.

W programie przewidziana na początek kąpiel w basenie ogrodowym - na razie woda jest do kostek, ale za godzinę już będzie przynajmniej do kolan. Następnie zapraszam na spływ kajakowy po ulicy (możliwość wypożyczenia kajaków). Mam tutaj teraz taki potok, że sucha stopą to się nie przejdzie - chyba że z Mojżeszem. Dla tych co nie przepadają za sportami ekstremalnymi proponuję spacer w kaloszach bez parasola. Kolejną atrakcją majówkową będą bicze wodne deszczówką z rynny. A na koniec odprężająca kąpiel błotna. A dla odważnych będzie możliwość spędzenia samotnej nocy na mokradłach bez blasku księzyca!

środa, 1 maja 2013

Kiedy iść na medycynę??

Okres egzaminów maturlanych się zbliża, a później rekrutacja, więc natchnęło mnie, aby temat studiów poruszyć.

Od paru miesięcy, kiedy to założyłem firmowy adres mailowy, dostaję co jakiś czas maile mniej więcej takiej treści:
Mam lat tyle a tyle. Zawsze chciałam być lekarzem, bo lubię pomagać innym, ale poszłam (skończyłam) jednak na inne studia z powodów takich a takich. Jednak nadal bardzo marzę o medycynie. Postanowiłam poprawić maturę i dostać się na medycynę. Wszyscy się mi dziwią. Znajomi mi odradzają, że i tak się nie dostanę, bo jest tylu chętnych lepszych ode mnie. Mówią, że jestem już za stara na takie studia. Że będzie mi ciężko. Że nie będę mieć koleżanek. Że wykładowcy będą na mnie dziwnie patrzeć. Czy uważasz, że w tym wieku można jeszcze iść na medycynę??

piątek, 26 kwietnia 2013

Majówka

Przed nami majowy weekend. Niektórzy (w tym ja) już go nawet rozpoczęli. W przyszłym tygodniu ginekologia nie zamierza się przepracowywać, więc rezydenci i stażyści są odsyłani na urlopy. Właściwie to większość lekarzy będzie na urlopach. Dlatego dzisiaj ładnie się pożegnałem życząc wszystkim słonecznej majówki, bo do 6 maja mam się tam nie pokazywać. Kazali mi gdzieś wyjechać  i odpocząć. Zastanawiam się, czy jeśli zrobiłbym z tego wyjazd służbowy to szpital by mi zwrócił koszty xD Tak sobie nawet myślę, że ginekoledzy to mają fajną robotę - nie przemęczają się, sprawnie współpracują i mają dużo czasu na plotkowanie omawianie przypadków jakie są na oddziale.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Kasa fiskalna

Każdego dnia rano kupuję sobie w piekarni coś do zjedzenia na drugie śniadanie. Jestem w tak komfortowej sytuacji, że jak przyjeżdżam do szpitala na końcu świata gdzie teraz pracuję, to tuż obok przystanku autobusowego znajduje się piekarnia. Kiedyś zwykłem kupować sobie pizzerki, teraz nastała moda na paluchy pikantne. Taka mała, dobra przekąska około godziny 9.00.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Telefon do gabientu usg

Poniedziałki na ginekologii operacyjnej to takie leniwe dni. Już pierwszego dnia stażu mi powiedzieli, że w te dni się nic specjalnego nie dzieje (codziennie się nic tam nie dzieje, ale w poniedziałki to tak bardzo się nic nie dzieje). Przynajmniej można odpocząć po ciężkim weekendzie. Kto by pomyślał, że będę chodzić do pracy, aby zregenerować siły.

Każda nowa pacjenta po zebraniu wywiadu ma na ogół robione badanie usg przed kwalifikacją do zabiegu. Ktoś oczywiście te panie musi zaprowadzić do gabinetu i tak jakoś padło dzisiaj na mnie. Gabinet usg znajduje się piętro wyżej. Żeby na darmo nie jeździć windą to zadzwoniłem najpierwej zapytać czy mogę już przyjść z pacjentkami. Tak się fortunnie złożyło, że po drugiej stronie przy telefonie też był lekarz stażysta. Nie ma to jak rozmowa dwóch właściwych osób na właściwych miejscach.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Tylko na godzinkę

To miało być tylko spokojne spotkanie w domu. Później to miało być wyjście do miasta tylko na chwilę, tylko na godzinę. Jeżeli założyć, że cały ten jaki spędziliśmy w klubie trwał rzekomą godzinę, to w takim razie była to długa godzina.

Ja wczoraj naprawdę myślałem, że spotykamy się wieczorem, posiedzimy, pogadamy, pośmiejemy się, piwko wypijemy i każdy sobie pójdzie tam skąd przyszedł. Mniej więcej tak jak było tydzień temu. No bo co innego można by pomyśleć dostając smsa o treści: Zapraszamy do nas na 20 :) Zapraszają to mam przyjść i tak będziemy spędzać resztę wieczoru, nigdzie się nie ruszając. Nie było żadnej informacji, że robimy bifor, a później lecimy na miasto czy coś w tym stylu.

piątek, 19 kwietnia 2013

środa, 17 kwietnia 2013

Sezon rowerowy

Prędkość, wiatr we włosach, rozbite muszki i komary na okularach i czole, dźwięk przerzutek. Właśnie tego brakowało mi przez całą zimę. Nareszcie mogę się rozkoszować moimi dwoma kółkami i kierownicą. Rower całą zimę był schowany i dzisiaj było pierwsze w tym roku pedałowanie. Od razu poziom endorfin mi się podniósł. Wybrałem się na godzinną przejażdżkę. Objechałem najbliższe okolice. Tak na rozgrzewkę przed latem, żeby zadyszki nie dostać :P
 

wtorek, 16 kwietnia 2013

Konkurs żywieniowy

Ostatnio dostałem maila z zapytaniem co sadzę o roli dietetyka w leczeniu. To że dieta jest ważna jest faktem niezaprzeczalnym. Odpowiednie odżywanie dostarcza organizmowi odpowiednich witamin, białek, cukrów, tłuszczy, składników mineralnych, które są ważne dla prawidłowego funkcjonowania. 

Z tej okazji trafiłem na informację o konkursie żywieniowym. Konkurs jest skierowany do studentów i absolwentów zainteresowanych odżywaniem i zdrowym stylem życia. Jest to już II edycja konkursu Zadaniem konkursowym jest opracowanie planu odżywania i modyfikacji stylu życia 4-osobowej rodzinie.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Wysokie napięcie

Wiosna się zaczęła, to znaczy że trzeba wyjść ze swojej jamy. Dlatego też zaczynam weekendy spędzać coraz częściej poza domem. Łatwiej się przecież zebrać do wyjścia z domu, kiedy za oknem jeszcze są ślady słońca, a śnieg już nie sypie po oczach. Z tego powodu chętniej było mi przystać na propozycję koleżanki od nauki ortopedii, abym wpadł wieczorem do niej na gry planszowe.

Spotkania u koleżanki od nauki ortopedii mają tą wadę, że tam nie podają kolacji. Tam czasami trzeba nawet mieć swoją herbatę (i cukier), bo z tym też bywa krucho. Umycie sobie samemu kubka też jest mile widziane. Z tego powodu musiałem po drodze zahaczyć o sklep spożywczy i zakupić sobie coś dobrego do spożycia.

sobota, 13 kwietnia 2013

Urodziny Prawniczki

Prawniczka wyprawiała wczoraj kolejne urodziny. Dobrze, że ona nie jest Madonną, bo wtedy z powodu zmęczenia bym nie poszedł. A tak nie miałem wyjścia, udać się musiałem, tym bardziej że do prezentu się dorzuciłem.

Ogoliłem się, ubrałem się ładnie, włosy uczesałem. Tydzień temu dowiedziałem się, że fajne osoby przychodzą zawsze po czasie, więc dzięki temu zyskałem dodatkowe pół godziny na samowystrój i podróż. Wczesnym wieczorem, jeszcze przy zachodzącym słońcu ruszyłem do apartamentu, gdzie bankiet urodzinowy odbywać się miał. Złapałem pierwszy lepszy autobus i powoli przybliżałem się do celu mojej podróży.  Oczywiście autobus był najmniej pasujący - dobrze że byłem na telefonicznym pilotażu i dzięki pomocnej dłoni względnie zaplanowałem podróż... z trzema przesiadkami.

piątek, 12 kwietnia 2013

Tutaj się nic już dziś nie wydarzy

"Tutaj się nic już nie wydarzy, może pan spokojnie iść"

Tak mnie codziennie żegnają ginekolodzy. I codziennie mówią to coraz wcześniej. Dzisiaj to już kolo 9 mówili żebym poszedł na porodówkę albo do domu. Nawet mi się to podoba. Niebawem to dłużej będzie trwać moja droga do i z pracy niż sama praca. Szkoda, że nie da się tak dogadać, że jednego dnia będę chwilę dłużej siedzieć (z naciskiem na chwilę). a następnego dnia wolne.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Instrumentariuszki

Instrumentariuszki to taki szczególny rodzaj pielęgniarek. To instrumentariuszka podaje narzędzia operującym. Zazwyczaj są dwie - jedna czysta, druga brudna.

Nie polubiłem instrumentariuszek w szpitalu klinicznym. Były zarozumiałe, przemądrzałe i chciały wszystkimi rządzić. W moim szpitalu zaczynałem zmieniać o nich zdanie. Panie były miłe, uprzejme, można było pożartować, nie robiły problemów że ktoś się myje na czwartego i trzeba kolejny fartuch i rękawiczki dać. Pani Elżbieta zawsze była przez nas witana: dzień dobry siostro Elżbieto i odpowiadała: witajcie bracia lekarze. W takiej koleżeńskiej atmosferze, aż chciało się pracować.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

GiP

Rozpocząłem dziś staż z GiP, czyli z ginekologii i położnictwa. Z samego rana wybrałem się do szpitala na koniec świata, gdzie psy dupami szczekają, słońce tyczką popychają, i nawet pieprz nie rośnie, bo tak to jest daleko.

Od samego wejścia byliśmy traktowani jak prawdziwi stażyści, którzy przeszkadzają nawet salowej w myciu podłogi. Przy okazji pragnę nadmienić, że stażysta i rezydent pierwszego roku to są dwie różne osoby. Już na wejściu portierka się do nas przyczepiła z pretensją o to że jesteśmy stażystami i chcemy klucz od szatni. Szatnia jest jest koedukacyjna. Szafki również, bo dzielę swoją razem z koleżanką. Dla nas to nie problem. Dzieliliśmy już łózko to możemy dzielić szafkę na ubrania:P

czwartek, 4 kwietnia 2013

Tłok

Jechałem autobusem. Nowym. Przegubowym. Z klimatyzacją. Zatłoczonym bardziej niż zwykle. Ten tłok tak mnie jakoś natchnął do myślenia. Nie był to ten sam tłok co zawsze jest jak jadę do pracy. 

Jeżdżąc codziennie o tej samej porze zauważa się często tych samych ludzi, nawet w tych samych miejscach. Z czasem można się do nich w pewien sposób przyzwyczaić. Dzisiaj pojechałem późniejszym autobusem. Było w nim więcej ludzi. Byli inni ludzie. To nie była ta sama pani co siedzi w czarnym płaszczu przy oknie. Ani chłopak z zielonym plecakiem z białymi słuchawkami w uszach stojący w przegubie autobusu. Nie było pani co wsiada ostatnimi drzwiami i przepycha się do samego przodu. Dzisiejszy tłok był mi obcy. Moja obecność zaburzała jego normalne funkcjonowanie, bo przecież mnie zwykle tam nie ma.

niedziela, 31 marca 2013

Boża Wielkanoc

Mam taką jedną koleżankę, blondynkę, niższą ode mnie, zgrabną. Znamy się jeszcze z podstawówki. Ona skarżyła swojej mamie, że ja ją ciągnę za włosy, ja natomiast skarżyłem mojej mamie, że ona mnie dźga w plecy ołówkiem. I w takiej bojowej atmosferze rozwijała się nasza przyjaźń trwająca po dziś dzień.

Od paru lat tak nam jakoś wychodzi, że widujemy się dwa razy do roku. Mimo że nie mieszkamy daleko od siebie to widujemy się z reguły w święta. Czasu brak, terminy trudno dograć i takie tam. Niestety w ostatnie Boże Narodzenie nie było dane nam się spotkać. Odrobiliśmy co prawda to spotkanie w lutym, ale to jednak nie to samo. Już wtedy umówiliśmy się, że widzimy się obowiązkowo w święta. Dlatego też spodziewałem się dzisiaj niespodziewanego telefonu z informacją: Wpadnę o 19. Jak to kobieta to musiała się oczywiście spóźnić.

sobota, 30 marca 2013

Wesołych!!

Jako że życzeń składać za bardzo nie lubię, bo nigdy nie wiem co kreatywnego powiedzieć, to pozostanę przy tradycyjnej mowie jaka na owe dni najczęściej następuje:  

Wesołych Świąt

środa, 27 marca 2013

Tratwą pokonać wodospad

Naszło mnie wczoraj razem z koleżanką na rozkminy egzystencjonalne - to chyba tak z nadmiaru czasu między wykładami. A skoro ostatni wykład był odnośnie robienia specjalizacji to dyskusja tyczyła właśnie naszej przyszłości zawodowej.

Jak byliśmy mali to wszystko wydawało się w miarę proste. Byliśmy prowadzeni za rękę najpierw do przedszkola, później do podstawówki. Praktycznie wszystko było nam pokazywane palcem co mamy zrobić, gdzie iść, i ktoś ciągle za nas odpowiadał. To było takie życie jak na takim luksusowym statku (najlepiej z basenem), który sobie pływa po Morzu Śródziemnym. Generalnie żadnych zmartwień. Totalny chill out.

sobota, 23 marca 2013

Wyprawić dziecku pierwszą komunię

Od paru tygodniu, co tydzień w piątek wybieram się do znajomych. Za każdym razem do innych. I za każdym razem mieszkają oni coraz dalej ode mnie. Kłopot to powoduje taki, że im dalej mam jechać tym gorzej później w nocy wrócić. Ale skoro znajomi już tyle razy zapraszali, a ja ciągle nie mogłem to w tym tygodniu obiecałem, że raczej się spotkamy. 'Raczej' przeszło w 'na pewno' i nie pozostało mi nic innego jak w mroźny wieczór przejechać się na drugą stronę miasta.

Wieczorne spotkanie zaczęliśmy od kolacji. Od paru dni chodziła mi po głowie ochotę na rucolę. I choć nikomu o tym nie mówiłem, to zostałem miło zaskoczony. Na kolację były ciepłe bułeczki posmarowane masłem czosnkowym, z mozzarellą, pomidorami i zieloną rucolą (tak się zastanawiam czy rucola może być inna niż zielona??). 

piątek, 22 marca 2013

Świąteczny nastrój

Święta za niecałe dwa tygodnie, a stacje radiowe już dają nam poczuć świąteczny nastrój. Śnieg i niska temperatura to za mało, aby poczuć magię świąt. Dlatego też radiowa trójka serwuje nam przeboje pt. "Last Christmas". Zastanawiam się tylko gdzie są czerwone mikołaje i choinki... najlepiej przyozdobione pisankami.

Czy w związku z opóźnieniem wiosny planowane jest też opóźnienie rozpoczęcia kolejnej zimy??

środa, 20 marca 2013

ZOZ, eWUŚ, dokumentacja medyczna...

ZOZ, eWUŚ, dokumentacja medyczna, odpowiedzialność, ustawy, rozporządzenia, recepty, sanepid... to główne hasła ostatnich kilku dni.

Ogólnie nuda... Nawet książka mnie nie wciąga. Gazety też jakieś takie krótkie są. A grę na telefonie już przeszedłem. Jedynie wykład z transplantologii mnie zainteresował. Skoro jest to kurs z bioetyki to zastanawiałem się jak do końca jest to etyczne, że w przypadku zgody na pobranie narządów bazujemy na społecznej nieświadomości (niewiedzy), bo przecież każdy jest potencjalnym dawcą (o ile nie złożył sprzeciwu). Z drugiej strony i tak ilość tych potencjalnych dawców nie jest wykorzystywana mimo prawnej możliwości.

A za oknem śnieg. Można Marzannę lepić z okazji pierwszego dnia wiosny; kiedyś chodziło się ją topić - ta nowa moda...

poniedziałek, 18 marca 2013

Kurs z bioetyki i prawa medycznego

Kursy w izbie lekarskiej są świetną okazją, żeby spotkać się ze znajomymi i z nieznajomymi. Można powymieniać poglądy na temat, gdzie jaki staż robić, kogo unikać, a komu w tyłek włazić i się ładnie uśmiechać. Poza tym można się dowiedzieć też o takich rzeczach jak: kto zaciążył, kto już rozciążył, kto do ołtarza się wybiera, a kto już pozew o rozwód złożył.

W tym tygodniu nasze towarzyskie spotkania odbywają się pod przykrywką kursu z bioetyki i prawa medycznego. Godzina rozpoczęcia spotkań jest całkiem przyzwoita, natomiast zakończenia zdecydowanie zbyt późna. Ja naprawdę nie jestem przyzwyczajony kończyć pracę później niż 14, a tutaj każą siedzieć nawet do 15.30. I tak do następnego wtorku, kiedy to ma się odbyć test zaliczeniowy.

piątek, 15 marca 2013

Pierwsze dwa tygodnie

Dwa tygodnie stażu na anestezjologii za mną. Został jeszcze tydzień, ale to dopiero będzie w październiku. Z każdym dniem coraz bardziej mi się tam podoba. Pamiętam jak nie mogłem się doczekać tego stażu, żeby się upewnić czy to jest właściwy kierunek na przyszłość. Zdecydowanie jest. Mimo, że chirurgów miałem tuż za parawanem to jednak wolę pozostać po tej stronie gdzie teraz byłem.

Żebyście widzieli jaką miałem minę pełną satysfakcji po udanej intubacji!! No dobra, nikt tego nie mógł zobaczyć, bo miałem maskę na twarzy, ale gdybym nie miał to byście zobaczyli minę dziecka jak dostaje Kinder-niespodziankę. To jest kapitalne uczucie jak się trafi w odpowiednią dziurkę xD

środa, 13 marca 2013

Rurki i rureczki

Kolejny dzień na bloku operacyjnym. Kolejne udane intubacje. Dziś były na 5 z minusem (ten minus to po to żeby mnie motywować do pracy). Z każdą kolejną intubacją jest już coraz lepiej, chociaż do perfekcji to mam jeszcze tak daleko jak stąd na Księżyc. Podobno te pierwsze tysiąc jest najtrudniejszych, a później to już z górki.

Na studiach zwykle było tak, że pacjent był już znieczulony i spał w najlepsze, a wszyscy czekali, aż jaśnie operator przyjdzie wykonać pierwsze cięcie. W moim szpitalu tak nie ma. Właściwie to jest na odwrót. Zwykle operator jest już kiedy pacjent jest przekładany na stół operacyjny. Dzisiaj to już nie mogli się doczekać kiedy zaczniemy. A podobno to anestezjolog pierwszy zaczyna i ostatni kończy :P

poniedziałek, 11 marca 2013

Psycholog poszukiwany

Post na prośbę jednego z czytelników:

Poszukiwany student(ka) psychologii lub psycholog.
Po więcej informacji kontaktować się drogą mailową: wampirek@pan-wampir.pl

piątek, 8 marca 2013

Mój pierwszy raz

Był deszczowy dzień.
Chciałem już od dawna, żeby to się stało.
W kwestii teoretycznej byłem już przygotowany.
Ująłem go w rękę.
Delikatnie rozchyliłem wargi.
Lewą ręką powoli włożyłem sprzęt.
Tak żeby nic nie uszkodzić.
Mając cały czas nad wszystkim kontrolę wzrokową.
Wszedłem odpowiednio głęboko.
Upewniłem się, że jestem w odpowiedniej dziurce.
Było idealnie.
Napełniłem balonik.
Bezpieczeństwo to przecież podstawa.

środa, 6 marca 2013

Dziś o turystyce medycznej

W ramach mojej anestezjologicznej przygody dzisiaj z panią doktor znieczulaliśmy pacjenta do zabiegu z zakresu chirurgii plastycznej. Tak chyba można zakwalifikować osobę z ginekomastią. Mężczyzna lat około 40-50, który piersi miał większe niż niejedna kobieta. Lekarz usunął zbędny tłuszcz.

Wielu osobom (jeśli nie zdecydowanej większości) chirurgia plastyczna kojarzy się z kosmetyczną poprawą urody, szczególnie u pań. Korekta nosa, powiększanie piersi, lifting to jedne z pierwszych skojarzeń na hasło: chirurgia plastyczna. Owszem jest to jedna z działek tej specjalności, ale trzeba mieć na uwadze że nie tylko. Plastycy to nie tylko poprawiacze natury. W zakresie ich obowiązków leżą także zabiegi rekonstrukcyjne np. po oparzeniach. Bez względu na to jaki zabieg chirurg wykonuje to musi to robić z nieskazitelną precyzją.

wtorek, 5 marca 2013

Druga strona parawanu

Stanąłem po drugiej stronie parawanu. Mogłem do woli drapać się po głowie, po nosie, dotykać czego chciałem i nie musiałem się martwić o to, że nie mogę dotknąć czegoś co nie jest sterylne. Przez całą operację mogłem sobie wygodnie siedzieć na fotelu, ręce za głową trzymać i obserwować parametry na monitorze, co w praktyce może oznaczać: czytanie książki/ picie kawy/ granie na komórce/ rozwiązywanie sudoku*

poniedziałek, 4 marca 2013

Widność

Stała się widność. Wstaję rano i co?? I nie muszę zapalać światła. Wystarczy, że odsłonie roletę i mam wspaniałą widność w pokoju z widokiem na piękne bezchmurne niebo. O tak!! To lubię!! To jest cudowne uczucie, kiedy do pracy budzę się faktycznie nowego dnia, a nie w kończącą się noc. Niech już ta wydłużająca się widność i nadchodząca wiosność pozostanie do lata.

piątek, 1 marca 2013

Laparotomia

Równo w samo południe zakończyłem chirurgiczne występy. Dostałem 10 pieczątek do książeczki pamiątkowej, uścisk ręki ordynatora i jego zastępcy (tak tego zastępcy) i życzenia powodzenia w życiu. Chwilę wcześniej słyszałem, że jestem obibokiem :P

Trochę żałuję, że miałem w tym czasie kurs z orzecznictwa i urlop (planowo miałem mieć wtedy ortopedię do której jakoś serca nie mam). Atmosfera w dyżurce różna bywała, jedni obgadywali drugich, ale dużych spięć nie było. Zespół w miarę zgrany był i współpracowało się całkiem sprawnie.

Pod kątem przypadków to można zobaczyć dużo podstawowej chirurgii i wiele się nauczyć (jeśli chodzi o robienie specjalizacji). Bez jakichś wyszukanych profesorskich przypadków. Wyrostki robaczkowe, pęcherzyki żółciowe w wersji klasycznej i laparoskopowej, niedrożności przewodu pokarmowego, raki, żylaki, przepukliny, usuwanie brodawek, urazy czaszkowo-mózgowe były tutaj na porządku dziennym.

wtorek, 26 lutego 2013

Wywiad lekarski

Wywiad lekarski i badanie fizykalne to podstawowe czynności jakie winien wykonać lekarz. Podobno dobrze przeprowadzone gwarantują 80% sukcesu diagnostycznego. Tych czynności zwykli się studenci medycyny uczyć na roku trzecim na propedeutyce interny. Przynajmniej ja tak miałem. Co wtorek miałem zajęcia z tego przedmiotu, co powodowało że już od niedzieli srałem po gaciach czy aby przypadkiem nie wylecę z ćwiczeń za nieumiejętność wypytania pacjenta o kolor plwociny lub niewiedzę, że serdeczny śmiech lub zapach świeżego chleba może wywołać napad astmy.

Ale tak patrząc z perspektywy czasu jestem bardzo wdzięczny mojej pani doktor za przekazaną mi wiedzę, bo faktem niezaprzeczalnym jest że wywiad i badanie fizykalne wbiła nam do głowy tak solidnie, że nikt już jej nie przebił przez całe studia - zarówno w jakości dydaktyki jak i zmienności nastroju.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Miało być LEKko

Ostatnie kilka tygodni miałem jakby kapeczkę wyjęte z życiorysu. Praca-nauka-sen-praca-nauka-urlop-nauka-LEK. Taka trochę monotonia... Wiosna się jednak zbliża to czas zakończyć tryb zimowy.

W tym roku zaszły wielkie zmiany na LEKu. Odwołania można pisać przez 3 dni po egzaminie (do tej pory można było pisać tylko w trakcie). Czyli mogę spokojnie wrócić do domu, otworzyć szczeklika, sprawdzić że powinna być podana np. klarytromycyna a nie penicylina, napisać o tym do CEMu i gra gitara. Zmiana bardzo cieszy, bo to takie wyciągnięcie ręki do nas, ale żeby napisać odwołanie to trzeba podać numer pytania. I tu pojawia się haczyk, bo od tej sesji egzaminacyjnej pytania i odpowiedzi nie są publikowane. Dzięki temu nie mogę nawet sprawdzić, gdzie popełniłem błąd w odpowiedziach. Czyli zamienił stryjek siekierkę na kijek. Petycja do ministra w tej sprawie powstała, ale nie spodziewałbym się łaski z jego strony.

sobota, 23 lutego 2013

LEK

200 pytań,
5 odpowiedzi do wyboru,
1 poprawna odpowiedź,
4 godziny na rozwiązanie,
jedno wyjście do toalety po dwóch godzinach,
zakaz jedzenia i picia,

czyli LEP w zaktualizowanej wersji jako: Lekarski Egzamin Końcowy.

środa, 20 lutego 2013

Urlop

Kiedyś jak nie chciało mi się z domu ruszać, to się nie ruszałem. Budziłem się rano i stwierdzałem, że uczelnia nie zając i poczeka. Teraz tak łatwo nie ma. Muszę sobie takie lenistwo wcześniej zaplanować, sprawdzić czy mam jeszcze prawo takie leniwe dni wziąć, zgodę na nie dostać, wniosek wypełnić, pieczęć przełożonego dostać, do kadr wniosek złożyć.

Dziś i jutro się urlopuję. Oczywiście wszystkie powyższe czynności posłusznie wypełniłem. Ordynator to wczoraj z rana głośno ogłosił na odprawie, że urlop biorę. Nie zdziwiła mnie wymuszona radość na ten fakt ze strony mojego ulubionego lekarza, która brzmiała: a to teraz musisz ten urlop brać?? Zanim zdążyłem się wypowiedzieć czy muszę czy nie, to ordynator mnie wyręczył krótkim i stanowczym: tak musi teraz. I nawet mi postanowił życie ułatwić, bo kazał się z przyjmowaniem pacjentów do 11 wyrobić i ewakuować się do domu.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Plan operacyjny

Wchodzę z rana samego do dyżurki i obczajam co to się dzisiaj kroić będzie. I widzę, że ostra cholecystektomia się szykuje co nad ranem na izbę przyjęć zawitała. Czytam co to za pacjent, ile ma lat, kto znieczula, a kto operatorem jest, a kto na asystę idzie. I w końcu się doczekałem. Moje nazwisko zawisło na planie zabiegowym na dzień dzisiejszy. Co prawda jako trzecia asysta, co oznaczało że będę zaledwie trzymać haki i rękawiczek zbytnio krwią nie pobrudzę i może na koniec w nagrodę pozwolą mi pozszywać, ale radość jest. I to proszę państwa nazwisko bezbłędnie było napisane. Do tej pory zawsze wpisywano mnie: stażysta. A tutaj taka nominacja.

niedziela, 17 lutego 2013

Korepetycje

Nauczyciele podobno mało zarabiają. A ja się z tym zgodzić nie mogę. No bo popatrzcie, w dwie godziny zarobić mogą tyle ile wynosi 2/3 mojej dniówki i to nie ruszając się z domu. I do tego mogą jeszcze dobrą kawkę sobie popijać. Zupełnie bezstresowy zarobek. A ja co?? Muszę wstawać rano, jechać daleko, ścierać się z ludźmi. No i kto ma gorzej, no kto?? :P

Może czas pomyśleć o przekwalifikowaniu się. W sumie jak byłem mały to chciałem być nauczycielem, dziennik wypełniać, oceny wpisywać xD

piątek, 15 lutego 2013

Zastępca ordynatora

Od 7:15 ponownie stażuję się na chirurgii ogólnej. Jak każdy oddział, tak i ten ma swojego ordynatora, o którym słyszałem różne opinie (w tym mniejsza pozytywnych niż negatywnych). Po dwóch dniach stwierdzam, że ogólnie facet jest całkiem w porządku - żebym tylko tych słów nie żałował. Owszem goni stażystów do roboty, ale z drugiej strony nie jestem tam po to żeby cały dzień siedzieć na kanapie. Może ma lekkie ADHD, wszędzie go pełno i czasami porzuca kurwami, ale komu się to nie zdarza? Ponadto pan ordynator ma swojego zastępcę. 

I to o nim będzie dzisiejsza bajka. 

poniedziałek, 11 lutego 2013

5:45

To jest nieludzkie żeby musieć wstawać o 5:45. Chirurdzy chyba muszą cierpieć na bezsenność. To straszne, że człowiek po skończeniu studiów musi wstawać do pracy wcześniej niż na zajęcia z anatomii. 

Nie myślcie sobie życie lekarza jest usłane różami, a wszyscy w pracy są weseli i uśmiechnięci jak personel z Leśnej Góry. Zdecydowanie tamtejsza atmosfera nie odpowiada rzeczywistości. I to nie jest prawdą, że wszyscy lekarze martwią się o każdego pacjenta z osobna; raczej każdy chce mieć tych pacjentów jak najmniej.

Dobrze, że od jutra zaczynam kurs w ZUSie to pośpię sobie do 7 :D

niedziela, 10 lutego 2013

Prosta matematyka

Wybrałem się do kolegi na mini parapetówkę. Nowe mieszkanie wynajął i chciał się pochwalić jak sobie żyje. Ogoliłem się, kąpieli zażyłem, włosy uczesałem, wypachniłem się i w świat poszedłem. Po drodze odwiedziłem sklep spożywczy by z pustymi rękami nie przychodzić w gości. .

Z prostej matematyki wychodzi, że:
kolega + ja + 2 piwa = kurs do sklepu po wódkę

Jakby nie liczyć to zawsze tak wychodzi, ewentualnie można tę wódkę potęgować.

piątek, 8 lutego 2013

Cztery pieczątki

Ortopedyczno-urazowe występy zakończone. Nawet nie zauważyłem kiedy mi minęły te dwa tygodnie. A minęły w tempie ekspresowym, bo średnio co dwa dni mnie nie było. Nie było zatem czasu, aby przyzwyczaić się do oddziału.

Za wiele to się tam nie napracowałem. Przy zabiegu byłem aż jednym. I to mi wystarczyło, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że ta specjalizacja nie jest mi pisana. Młotki, piła, wiertarka, gwoździe, śruby to nie dla mnie.

środa, 6 lutego 2013

Mistrz przyjęć

No proszę, pajęczyn tutaj od cholery. Blog cały zakurzony, ale żadnego komentarza z zapytaniem gdzie jestem, czemu cicho siedzę, kiedy będzie nowa notka, czemu innym komentarzy nie piszę, czy w ogóle jeszcze żyję to dopatrzyć się nie mogę. Nic. Cisza. Skoro tacy jesteście to nie powiem co robiłem ani gdzie byłem. A było bardzo fajnie. I pociągiem jechałem, i przy oknie stałem. Ale nie powiem dokąd jechałem i skąd wracałem. Zagwozdkę macie :P

Jak widać jednak żyję, mam się dobrze i nadal występuję na ortopedii i urazówce.

wtorek, 29 stycznia 2013

Moc sprawcza

Miałem zacząć dziś występy na chirurgii ogólnej. Miałem... ale od samego rana życie kierowało mnie inaczej.

Skoro świt poszedłem oddać krew. Śliska droga to spokojnie i ostrożnie szedłem. Z tej ostrożności mi przyszło tyle, że przed drzwiami przychodni koncertowo wywinąłem orła rozkładąc się wygodnie na chodniku.

I tak sobie leżąc pomyślałem, że zamiast stażu z chirurgii zacznę z urazówki. Nie sądziłem, że jeszcze tej myśli mogę po części załować.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Wielka inkwizycja

Już w poprzedni poniedziałek dotarła do mnie plotka, że wielka kontrola stażystów ma się odbyć. Plotkę ową sam dalej przekazałem i stwierdziliśmy wspólnie, że włosów z głowy z tego powodu wyrywać sobie nie będziemy.

Długo czekać nie musiałem, bo na drugi dzień otrzymałem oficjalny telefon od pani z kadr z informacją, że owa plotka prawdą jest i tyłkiem należy trząść przez zbliżającą się inkwizycją. Tyłkiem to trzęsą, ale tam chyba na górze, bo my prości stażyści jak się nie przejmowaliśmy tak się przejmować nie zamierzamy faktem inwigilacji nas. Jedna z koordynatorek wrzask podniosła na swoich podopiecznych i kazała książeczki stażowe długopisem uzupełniać, daty wpisywać, rogi prostować, karty dyżurów z pieczątkami lekarzy zbierać, a nawet kąpieli zażyć przed dniem sądu.

niedziela, 27 stycznia 2013

Dzień transplantologii

Wczoraj był obchodzony Dzień transplantologii. Z tej okazji natrafiłem na portalu Gazeta wrocławska na artykuł. To że transplantologia w Polsce nie stoi najlepiej to wiadomo nie od dziś. Już sam tytuł artykułu mówi, że Dolnoślązacy nie chcą oddawać narządów. Wynikać to może z wielu powodów. Zarówno z przekonań osobistych jak i braku wiedzy na ten temat. Trudno się dziwić, bo na studiach o temacie transplantologii to niewiele miałem - głównie od strony immunologicznej. Tak samo niewiele osób sobie zdaje, że w Polsce obowiązuje zasada domniemanej zgody na pobranie narządów- dopóki się nie zdeklaruje sprzeciwu to można narządy pobrać.

piątek, 25 stycznia 2013

Transfuzjotest

Pewnie wszyscy odgryzają paznokcie i zastanawiają się jak mi poszedł wczorajszy test zaliczeniowy z transfuzjologii. Otóż można już spokojnie odetchnąć. Test został bezproblemowo zaliczony. Pani dyrektor, która nas pilnowała stwierdziła, że najwyższa pora zmienić testy, bo za dobrze nam idą (to dziwne bo jesteśmy w tym roku pierwszą grupą zaliczeniową). Oczywiście wszystkiemu zaprzeczyliśmy, żebyśmy mieli jakiekolwiek testy. No gdzie, co jak? My? Powiedziała, że jak ostatnio wrzuciła swój temat wykładu w google, to pierwsze strony jakie znalazła wyszukiwarka to były typu chomik.pl. Coś takiego!! To ci niespodzianka xD

środa, 23 stycznia 2013

Próba krzyżowa

Kolejny dzień ćwiczeń z transfuzjologii za mną. Dla odmiany przybyłem dzisiaj 5 minut przed czasem, bo drogowcy się spisali. Dzisiejszy dzień był najciekawszym ze wszystkich. Zaczęło się od długiego seminarium na temat hemofilii. Prowadził je pan doktor, który nie tylko znał ten problem od strony lekarza, ale także od strony pacjenta, gdyż sam był doświadczony przez tę chorobę. O wiele ciekawiej się słuchało tego jak opowiadał o objawach i swoich subiektywnych odczuciach, niż suchej litanii co w danej chorobie występuje. No dobra, ale dwie godziny bez żadnej krótkiej przerwy to jednak za długo.

wtorek, 22 stycznia 2013

Zamarznięta zwrotnica

Wczoraj wspomniałem o tym, że autobus nie ma problemu jak zamarznie zwrotnica. Otóż wbrew pozorom, okazuje się że autobusy też pośrednio zależne są od zwrotnic. Z drobną różnicą, że tramwajem w takim wypadku pojedzie się w innym kierunki, a autobusem nie pojedzie się nigdzie.

Wczoraj sprawdziłem, które ulice są w mieście odśnieżane w pierwszej kolejności. Fortunnie złożyło się, że większość ulic, którymi ja będę jechać powinna być z rana oczyszczona z opadów. Logicznym wydaje mi się, że drogowcy już zdążyli się zorientować, że mamy sezon na bałwana. Choć może niekoniecznie...

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Śnieżnobiały poniedziałek

Najbliższe cztery dni są sponsorowane przez Krwiodawstwo. Były już 2 dni wykładów, teraz poszli naprzód i zaszaleli fundując nam aż 4 dni ćwiczeń.

Zauważyłem pewną prawidłowość. Dwa tygodnie temu, kiedy miałem wykłady padał śnieg. Dziś zaczynam ćwiczenia i też śnieg pada. Można by to uznać za zaskakujący zbieg okoliczności, nieprawdaż? Jednak aż takie zaskakujące  nie jest, no bo jakby nie patrzeć to mamy styczeń, czyli kalendarzową zimę. Wszyscy się akurat spodziewają śniegu w tym okresie, nawet kangury w Australii, ale z pewnością śnieg zaskoczył drogowców.

piątek, 18 stycznia 2013

Kto chce??

Prawie każdego dnia mamy obchód na wszystkich piętrach, na których zlokalizowana jest chirurgia dziecięca. Na każdym piętrze jest osobny zespół lekarski, więc nie ma potrzeby, aby wszyscy chodzili wszędzie. Stażyści są to jedyne osoby (poza profesorem), które przez wszystkie piętra przechodzą, z racji tego że żadnej sali nie prowadzą to mogą wszystkie dzieci pooglądać. Tak więc dzień w dzień urządzamy sobie pielgrzymkę z góry na dół. Co prawda dostałem swojego doktora do opieki, ale współpraca tak świetnie nam się układa, że widujemy się dwa razy dziennie: na raporcie i na obchodzie. Inne spotkania są zupełnie przypadkowe. Dlatego większość czasu spędzam na obchodzie.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Kubek

Zafundowałem sobie dzisiaj wycieczkę do mojego szpitala. Spraw miałem tam kilka do załatwienia. Jedną z nich były odwiedziny na oddziale interny. Każdy z tamtejszych lekarzy zbiera pamiątki po swoich stażystach. Jedni zbierają breloczki do kluczy, a inni robią zdjęcia stażystom jak śpią na kanapie w dyżurce (aż dziwne że mnie nie uwieczniono). Moja opiekunka stażu kolekcjonuje kubki, więc z takim prezentem się do niej wybrałem.

Kubek jak kubek, kształtem się nie wyróżniał. Kolorem też nie. Taki zwykły, prosty, jednokolorowy, z dużym uchem, o objętości typowo kubkowej.

sobota, 12 stycznia 2013

Sala operacyjna

Sala operacyjna to takie wyjątkowe miejsce w szpitalu. Nieupoważnionym jest tam wstęp wzbroniony. Nad wejściem na blok operacyjny pali się lampka z czerwonym napisem: Cisza lub Operacja

Sala operacyjna jest jak teatr. Na samym środku znajduje się stół operacyjny, na którym obywa się przedstawienie. Zasadniczo główną rolę odgrywa operator. Ale gdyby nie postaci drugoplanowe jak anestezjolog czy asysta to jego występ byłby niemożliwy. Wszyscy 'aktorzy' chodzą najczęściej w zielonym lub niebieskie ubraniu (dla odmiany na chirurgii dziecięcej paraduję w pomarańczowym), które ubierają w śluzie. Niektóre osoby można rozpoznać tylko pogłosie, bo maska i czepek skrywają ich tożsamość.

piątek, 11 stycznia 2013

Chirurgia dziecięca

Mali pacjenci, małe pole operacyjne, mało miejsca na asystę i generalnie mało widać. Tak w skrócie można określić to z czym obecnie mam do czynienia.

Od 3 dni krążę po oddziale chirurgii dziecięcej. Na ogół nie ma tam stażystów, więc lekarze nie bardzo wiedzą co z nami robić. Szef oddziału bardzo cieszy się, że przyszliśmy tam do pracy i powiedział, że możemy zaglądać w każdy kąt oddziału. A tych kątów jest dużo, bo chirurgia dziecięca jest rozlokowana na trzech piętrach.

Czy ktoś oglądał w środę serial instruktażowy na dwójce o 20.40?? Była taka krótka scena przekazywania raportu na oddziale interny. Na chirurgii dziecięcej raporty są tak samo szybkie, czyli: do izby przyjęć zgłosiło się 55 dzieci, 7ro przyjęto, wykonano 2 operacje. Krótko, zwięźle i na temat.

wtorek, 8 stycznia 2013

McDonald's

Siedząc na wykładach z transfuzjologii trochę zaczęło mi się przysypiać (niestety zajęcia nie są zbyt porywczo prowadzone). Akurat pani prowadząca zarządziła przerwę - kto chciał to mógł sobie iść ulepić bałwana, bo akurat śniegu napadało co niemiara. Ja poszedłem w inną stronę. W związku z tym, że niedaleko jest powszechnienie znana restauracja fast foodów to postanowiłem sobie zafundować dużą kawę z mlekiem i cukrem - może mnie trochę ożywi. 

I tak oczekując na kawę zobaczyłem grupkę pierwszorocznych studentów. Nie trudno ich było rozpoznać, bo siedzieli nad skryptami do anatomii (ahh ta bliskość starego campusu uczelni). Od razu wspomnienia odżyły i przypomniałem sobie, że w tym samym McDonaldzie spędziłem niejedną przerwę w zajęciach, ucząc się nie tylko anatomii, ale też łaciny, biologii czy histologii.

Tylko że nie zawsze się miało kuponiki z rabatami na kanapki xD

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Nowy tydzień, nowy staż

Staż na psychiatrii zakończony - czterotygodniowy okres obserwacyjny nie potwierdził u mnie choroby psychicznej:P  Bałem się tego stażu. Ale mimo wszystko mi się podobało. Nawet się trochę przyzwyczaiłem do pacjentów (nawet z nimi dało się pożartować i pośmiać) i do tych drzwi bez klamek. Najfajniejsze było pełnienie obowiązków internisty - bo czy dobrze coś mówiłem czy nie, to nikt i tak za bardzo nie wiedział o co chodzi.

Jeśli chodzi o pacjentów do zdecydowanie wyszło z mody bycie Napoleonem czy inną postacią historyczną. Obecnie na topie jest pracowanie w służbach specjalnych, bycie agentem czy dyrektorem FBI. Byli też mniej ambitni co tylko wchodzili na góry, na których nikt nigdy nie był - w Alpach w Ameryce to chyba rzeczywiście nikt nie był, więc może nie do końca jest to czyjaś fantazja. Ja byłem na Śnieżce i jak dotąd wyżej w życiu nie wszedłem.

piątek, 4 stycznia 2013

Ona tańczy dla mnie

Nieco spóźniona, ale notka post-sylwestrowa musi być. Dojść do siebie musiałem :D

Nowy rozpoczął się od kaca, czyli tak samo jak zeszłoroczny nowy rok. Tak więc rewelacji nie ma. Ale mamy jeszcze 361 dni to może jakoś ten rok się rozkręci. Ale zanim ten nowy rok przyszedł ostatnie godziny dostarczały moc atrakcji.

Wiecie jak to się umawiać z kobietami... Spóźniłem się co prawda chwilę, ale one dalej nie były gotowe. Co ja mówię, one nawet nie zaczynały się jeszcze gotować, znaczy szykować. Jedynie przyszykowały mięso do smażenia, które usmażyć miałem. Dobrze... Panny się szykowały, pachniały, tapetowały, przebierały, a ja smażyłem. No i usmażyłem, żeby nie było. Bo tak sobie wymyśliły, że zrobimy kurczaka w przyprawach zapiekanego z serem i pieczarkami. Nie wiem czy dobre było, gdyż mieliśmy jeszcze tyle innego jedzenia, że ostatecznie nie spróbowałem. Ale pachniało zachęcająco. Podobnie moja kreacja pachniała. A to wcale nie takie proste wybrać jakaś aranżację sylwestrową. Oczywiście musiałem mieć kogoś kto mi doradził co i jak. Gdy człowiek ma za dużo ciuchów to nie wie co ma wybrać. Czy lepszy długi rękaw czy krótki?? A spodnie to lepsze niebieskie czy czarne?? A koszula ciemna czy jasna, w kratkę czy w paski?? Bo na ten przykład pierwsza koszula to mi w ręce wpadła fioletowa (albo raczej taka wrzosowa), ale po namysłach wolałem w kratę czarnobiałą.,

Dobra, nieco zboczyłem z tematu. O czym to miało być?? Aaao sylwestrze!