Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

piątek, 18 stycznia 2013

Kto chce??

Prawie każdego dnia mamy obchód na wszystkich piętrach, na których zlokalizowana jest chirurgia dziecięca. Na każdym piętrze jest osobny zespół lekarski, więc nie ma potrzeby, aby wszyscy chodzili wszędzie. Stażyści są to jedyne osoby (poza profesorem), które przez wszystkie piętra przechodzą, z racji tego że żadnej sali nie prowadzą to mogą wszystkie dzieci pooglądać. Tak więc dzień w dzień urządzamy sobie pielgrzymkę z góry na dół. Co prawda dostałem swojego doktora do opieki, ale współpraca tak świetnie nam się układa, że widujemy się dwa razy dziennie: na raporcie i na obchodzie. Inne spotkania są zupełnie przypadkowe. Dlatego większość czasu spędzam na obchodzie.

Zaliczając drugie piętro zahaczamy jednocześnie o oddział intensywnej terapii i blok operacyjny. Tam też wisi tablica z planowanymi zabiegami na dany dzień. I tak sobie na nią zerkamy, a przy ostatnim zabiegu, którym miała być laparoskopia jest napisane: operator - dr W, asysta - kto chce??

Profesor się tylko zaśmiał i stwierdził, że może ktoś ze stażystów by się do operacji umył i pobawił się kamerą. Dlatego na pytanie: kto chce?? odpowiedziałem: ja chętnie. Zgodę profesora dostałem i miałem tylko powiadomić operatorach o swoich chęciach do asysty.

Podjarałem się tym bardzo, że będę operatorem kamery, bo przy laparoskopii to jeszcze nie byłem w pierwszym rzędzie. Poleciałem do operatora, który nie miał nic przeciwko i spokojnie wróciłem do dalszej części wizyty na ostatnim piętrze. Poza tym już trochę znudziło mi się stanie z tyłu za plecami operujących i podglądanie tego co tam koagulują, tną czy podwiązują.

Radość moja nie trwała jednak zbyt długo. Pół godziny później, kiedy sobie szedłem w podskokach ze szczęścia na blok operacyjny, to zobaczyłem na tablicy następującą korektę: kto chce?? dr D. Nie nie, wcale nie było po mnie widać, że złość się we mnie zagotowała, ależ skądże... Z uśmiechem na ustach ubrałem pomarańczowy mundurek, czapkę i maskę na twarz, żeby nikt nie widział jak bardzo tryskam entuzjazmem z powodu zaistniałej sytuacji. 

Chcieć to ja sobie mogłem. I zamiast kręcić przedstawienie to nadal byłem szeregowym widzem :]

18 komentarzy:

  1. W końcu się doczekasz czegoś więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak właściwie to czemu robisz staż na chirurgii dziecięcej? Na dorosłych nie lepiej? :)
    D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzieliłem chirurgię na pół: 3 tyg - dzieci, 3 tyg - dorośli. A czy do rosła lepsza to nie wiem. Zależy gdzie.

      Usuń
  3. Masakra! Już sobie wyobrażam Twoją minę, gdy zobaczyłeś "te zmiany", ale Cię urządzili. Dobrze, że spojrzałeś na tablicę kolejny raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak w ogóle to czemu tło na blogu takie jesienne skoro jest zima? Mimo, że barwy ciepłe to jakoś tak depresyjnie na mnie wpływa... chociaż to pewnie wina zbliżającej się sesji :D (odpowiadam na swój własny komentarz, bo chyba nie ma opcji edytowania, albo nie umiem szukać:D)

      Usuń
    2. Jakoś tak nie mam natchnienia do zmiany szablonu:P

      Usuń
  4. czeba znać swoje miejsce w szeregu... nie ma letko :) a dr co Ci fuchę podkradł niech się udławi tą kamerą laparoskopową :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe którędy by mu ta kamera wyszła :D

      Usuń
  5. :) ojej, trza było go (tego dr. D) tam "przeprosić";P/ pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa... "przepraszam, ja tu pracuję" :P

      Usuń
  6. Po dzisiejszej notce nabrałam ochoty na jakiś weekendowy maraton z "Horymi doktorami" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami miewam to codziennie:P

      Usuń
    2. Tobie się nie dziwię. U Ciebie to już takie zboczenie zawodowe by było.
      Niemniej... częściowo z możliwości maratonu ze "Scrubs'ami" skorzystałam.

      :D

      Usuń
  7. no właśnie - po co dzięcięca? przecież z góry da się przewidzieć że to będzie czas stracony i nic się nie da zrobić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie jest to czas stracony. Bo gdybym tak miał patrzeć to każdy oddział mógłbym takim uznać.

      Usuń
  8. Trzeba było na tej kartce skreślić kto chce i wpisać chłopiec urody przecudnej, przynajmniej my tak robiłyśmy na chirurgii i nikt nam się nie wepchnął. Pzdrw :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bluźnisz !! Ja to bym dużo oddała za wpuszczenie na salę ... :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezły żartowniś z tego Doktora Pewnie ktoś też robił sobie z niego żarty jak dopiero zaczynał swoją lekarską karierę :P

    OdpowiedzUsuń