Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

środa, 17 kwietnia 2013

Sezon rowerowy

Prędkość, wiatr we włosach, rozbite muszki i komary na okularach i czole, dźwięk przerzutek. Właśnie tego brakowało mi przez całą zimę. Nareszcie mogę się rozkoszować moimi dwoma kółkami i kierownicą. Rower całą zimę był schowany i dzisiaj było pierwsze w tym roku pedałowanie. Od razu poziom endorfin mi się podniósł. Wybrałem się na godzinną przejażdżkę. Objechałem najbliższe okolice. Tak na rozgrzewkę przed latem, żeby zadyszki nie dostać :P
 
Nie mogłem się doczekać takiej pogody jaka jest teraz, abym mógł się oddawać rowerowemu szaleństwu. Rowerki na siłowniach nie oddają tego klimatu (poza tym i tak na siłownie nie chodzę). Szkoda, że w mieście brakuje ścieżek rowerowych, to może bym wtedy do pracy miał swój własny transport i bym przyjeżdżał zrelaksowany, a w czasie drogi miałbym zawsze miejsce siedzące. I nie musiałbym się martwić o bilet miesięczny ani o rozkład jazdy i czasami biec na przystanek (tak jak to miejsce miało dzisiaj a by nie utknąć na tym końcu świata). Wadą byłoby jednak to, że nie mógłbym książek czytać w podróży, a czytać akurat mam co.

Sezon rowerowy rozpoczęty. Oby potrwał jak najdłużej.

18 komentarzy:

  1. Ja swój sezon rowerowy rozpoczęłam już w marcu wtedy, gdy było pare cieplejszych dni :p Co z tego, że po godzinie wróciłam do domu, bo zamarzałam na dworze :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja czekałem na prawdziwą wiosnę :)

      Usuń
  2. Mój sezon trwał cały rok i zmarzłam jakieś dwa razy, te, kiedy musiałam jechać tramwajem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym zamarzł w zimie na rowerze. jednak jestem typem zmarzlucha :P

      Usuń
  3. plaster fentanylu i podobne doznania, a zakwasów nie ma :P
    a z komunikacją to wszędzie takie problemy, Wrocław się tu nie wyróżnia :) to u was wprowadzili te rowery miejskie dla mieszkańców, czy mylę miasta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak u nas. 20 min można gratis jeździć. Fajna rzecz, bo w centrum dużo jest tych punktów rowerowych i bez problemu można się wyrobić w tych 20 min i pożyczyć kolejny rower na kolejne 20 min.

      ps. jakoś nie mam zakwasów po rowerku:P zobaczymy jutro rano :D

      Usuń
    2. świetna sprawa z tymi rowerami, a w razie zakwasów pamiętaj, że masaż zgrabnymi rączkami pomaga najlepiej :)

      Usuń
    3. Masaż nawet jak nie ma się zakwasów to pomogą :D tylko teraz trzeba znaleźć kogoś z tymi zgrabnymi rączkami. Ktoś byłby chętny?? :D

      Usuń
    4. ja! ja! wybierz mnie! :P

      Usuń
  4. Suuuper! Będąc w stolicy skorzystałam z rowerów miejskich, trochę z tym zamieszania ale wrażania suuper:)/pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We wro początkowo były za symboliczną złotówkę, a później były jakieś propozycje wprowadzania abonamenty chyba po 18 zł

      Usuń
  5. O proszę, ja też wczoraj wsiadłam pierwszy raz w sezonie na rower. Tylko u mnie jeździ się troszkę inaczej, bo patrzysz w bok, a tam... plaża, morze i wieje :P ale ścieżek mamy sporo na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie nie ma niestety dźwięku przerzutek. Ale za to koszyk jest, można ciekawe rzeczy umieścić. Grzechem w taką pogodę autobusami jeździć. :)U mnie ani darmowych rowerów, ani ścieżek nie ma. Ba! Czasami nawet i stojaków brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tylko much nie pozjadaj po drodze, szczęśliwcze :P z ich wartością odżywczą na pewno utyjesz!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tęsknię za swoim własnym rowerem, którego na studia niestety nie sprowadziłam, a nie czerpię radości z jazdy na czymś pożyczonym (tak jak z samochodem ;D).
    Ale za to sezon na bieganie otwarty :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepiej mieszkać dwie minuty od uczelni, wtedy ani autobus ani rower nie są potrzebne. Ale po tym ciągłym zakuwaniu zaczynam tęsknić za jakimś ruchem, może chociaż zacznę biegać ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty szczęściarzu :)A mi jak na złość się skręciło kolano i sezon rowerowy musi poczekać...

    OdpowiedzUsuń