Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Magisterska pizza i wino

Koleżanka osiągnęła swój aktualny cel - obroniła się na 5 i została bezrobotnym magistrem, czyli należy już do grupy szeroko reprezentowanej w naszym kraju. Moment w życiu studenta jest to ważny, dlatego należało to uczcić.

Rozpoczęliśmy wieczór od włoskiej kolacji. Poszliśmy do pobliskiej, niewielkiej knajpki. Zajęliśmy miejsce pod oknem. Na stoliku przykrytym białym obrusem stała świeczka, którą kelnerka nie mogła zapalić (dlatego przyniosła świeczkę ze stolika obok) oraz więdnący kwiatek w szklanej butelce, natomiast z głośników płynąły piosenki wykonywane przez Erosa Ramazzotti.

Menu było po włosku i po polsku. Wybór potraw całkiem spory, ale od razu byliśmy nastawieni na pizzę. Koleżanka zachwalała już to miejsce, więc szybko dokonałem wyboru. Miła pani kelnerka zamówienie zebrała i po około 15 minutach mieliśmy przed sobą kolację. Dwie pizze na cienkim cieście, w kształcie zasadniczo okrągłym, z dużą ilością składników, wypiekane w piecu palonym drewnem (a nie w elektrycznych blachach). W połowie jedzenia podeszła do nas właścicielka. Z włoskim akcentem zapytała po polsku czy wszystko nam smakuje. Smakowało bardzo. Przez moment poczułem się jakbyśmy znowu byli w Rzymie.

Zasadniczą częścią wieczoru miało być opijanie magisterki (wyjście na kolację powstało spontanicznie). Na tę okoliczność przygotowane było czerwone wino marki Lambrusco. Koleżanka chłodziła butelkę już od dnia poprzedniego, co by w odpowiedniej temperaturze mogła je podawać. Iż okazja wielka jest, to nawet szkło wystawne użyliśmy, aby magisterski sukces uczcić. By jeszcze nastrój bardziej nastrojowy zrobić to kilka podgrzewaczy zapaliliśmy.

Mimo polepszenia statusu społecznego koleżanki, jakość pitych trunków nie uległa zmianie i dzięki temu Lambrusco zostało ochrzczone mianem wina świeżo upieczonych, bezrobotnych magistrów. A może to dlatego, że Lambrusco nam po prostu smakuje i przywołuje fajne wspomnienia :))

19 komentarzy:

  1. Jest druga w nocy a przez Ciebie chce mi się jeść... Wielkie dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedzenie na noc podobno jest niezdrowie :P

      Usuń
  2. Po przeczytaniu notki i mi się zachciało pizzy :D :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja najedzony już :P

      Usuń
    2. dzieki tobie sama dzisiaj pizze zrobilam:P

      Usuń
  3. a co koleżanka studiowała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie filologię albo inne pierdu pierdu

      Usuń
    2. a co to jest 'inne pierdu pierdu' ?

      Usuń
    3. Inne 'humanistyczne' kierunki typu pedagogika, filologia i inne gówna, po których pracuje się w KFC.

      Usuń
    4. No proszę, a koleżanka pracuje w międzynarodowej firmie i jest po wydziale filologicznym. Więc jak się chce to można mieć pracę lepszą niż w KFC.

      Usuń
    5. CO? Dopiero co była bezrobotnym magistrem a już pracuje w międzynarodowej firmie?

      Usuń
  4. Patrzę na zarobki lekarzy i wytłumaczy mi ktoś dlaczego anestezjolodzy zarabiają najwięcej? Chirurg chyba więcej zapierdziela od ciebie, co?
    Kiedyś chciałem być okulistą, ale jak zobaczyłem co oni wyprawiają w oku z igłami, to mi się odechciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się cenić. Liczy się jakość pracy, a nie kto się bardziej narobi.

      Usuń
    2. Jakość? Jak można porównywać jakość między dwiema specjalizacjami? Co najwyżej między pracą Twoją a drugiego lekarza jako całokształt, tego, kto się bardziej przykłada i ma lepsze wyniki.

      Usuń
    3. To był taki skrót myślowy :P

      Usuń
  5. Nie smiej sie, prosze. Ja jestem tylko architektem i mam pytania jak wyglada praca anestezjologa na sali operacyjnej.
    1. Znieczulisz pacjenta (podasz narkoze itd) i co wtedy? Chirurdzy go tna, pielegniarki podaja przyrzady, a anestezjolog tam stoi i sie przyglada? :)
    2. 'Grzebiesz' w pacjencie razem z chirurgiem czy jak to wyglada?
    3. Jak operacja bedzie trwala 12 godzin, to musisz tam stac obok chirurga te bite 12 godzin?
    4. Widzialam kiedys zdjecie ze szpitala w Japonii. Chirurg operowal na wysokim kzesle. Siedzial sobie po prostu :). W Polsce cos takiego nie przejdzie?
    5. Czy na sali operacyjnej rzeczywiscie smierdzi, jak twierdza studenci medycyny? Jak otwieracie pacjenta np. brzuch, to czy wydobywa sie z tego 'otwartego' brzucha smierdzacy zapach?
    Dzieki. Nie smiej sie, blagam. Mnie to tylko ciekawi :)

    Paula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Anestezjolog czuwa nad pacjentem, kontroluje parametry, zleca leki, ustawia stół operacyjny, robi papierki, czasem ma czas na poczytanie gazety.

      2. Od operowania są chirurdzy, a od znieczulania anestezjolodzy. Każdy ma swoją działkę i tym się zajmuje.

      3. Tak, chyba że mnie zmieni inny anestezjolog.

      4. A dlaczego nie? Cóż szkodzi siedzenie w czasie operacji. Czasami jest tak wygodniej operować niż na stojąco.

      5. Może się zdarzyć, że zapach jest nieprzyjemny. Różnie bywa.

      Usuń
  6. Podpisuję się rękami i nogami pod pytaniami Pauli :) i mam nadzieję że odpowiedź pojawi się.. ;)
    celuję w kier.lek. na przyszły rok i baardzo chodzą mi pogłowie 2 specjalizacje (tak, wiem że "najpierw dostań się/postudiuj/spróbuj na zajęciach czy tam blokach-a potem będziemy rozmawiać" :) tylko zasłyszane informacje - podobne z kilku różnych źródeł żdziebko nie dają mi spokoju więc mogę suszyć Szanownemu Erjocie eee głowę pytaniami tutaj czy na priv? (bloga nie mam,blogo-etykiety nie znam)
    no i że poważyłam się pierwszy raz wypocić komentarz- fantastyczny blog! świetnie piszesz, świetnie czyta się XD i Człowieku- wiesz czym on jest dla "takich jak ja"? XD dlatego-"pisz pan więcej!!"
    no, dobra, starczy chyba już.
    :)
    i Paulo- mam sistre Paulinę co architekturę skończyła również... ciekawy zbieg okoliczności :)
    Pozdrawiam więc Pana Lekarza Starzystę i Panią Mgr Inżynier
    Aśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -żystę, rzecz jasna.

      Usuń