Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

sobota, 24 sierpnia 2013

Kraj zagraniczny

Pojechałem w kraj zagraniczny. Tym razem nie we Włochy. Niby to kraj mlekiem i miodem płynący, ale dużych różnic nie widziałem. Trawa nie była bardziej zielona, drzewa nie były bardziej liściaste, woda nie była bardziej mokra, powietrze nie było bardziej przejrzyste. Miejscowa mowa była tylko inna, no i waluta. Tubylcy również jak w Polsce zaznaczali swoją obecność na burach bazgroląc graffiti.

Włochy to nie były, ale od pierwszych chwil na obcej ziemi poczułem się jak w Italii - jak tam pierwszy raz przyjechałem to był szybki rajd po dworcu. Teraz nie mogło być inaczej. Szczęśliwie wsiadłem do pociągu w ostatniej chwili. Oczywiście im większa walizka w ręce tym lepsza zabawa.

We wczorajszy piątek wybraliśmy się na clubbing, z wcześniejszym biforkiem, który miał miejsce w plenerze. Miało być spokojnie i delikatnie, a wyszło jak zwykle - pewnie złe proporcje. Najpierwej obejrzeliśmy widoczki z dachu centrum handlowego, z którego nie mogliśmy później za bardzo wyjść, bo już zamknięte było. W kolejnych godzinach nocy, która jeszcze młoda była, poszliśmy w zagłębie imprezowe i zmienialiśmy co jakiś czas lokal. Wybór knajpek był duży, jednak szału wielkiego nie było. Dupy nie urwało. Nowych znajomości za bardzo nie nawiązaliśmy, aczkolwiek próby były.

Ogólnie jednak patrząc impreza była całkiem fajna. Wymieniliśmy poglądy - dowiedziałem się przy okazji, że dyrekcja stażystów ściga. Pogadaliśmy o perspektywach na przyszłość. Spożyliśmy co nieco i o fast food zahaczyliśmy. Taki restart był potrzebny. Rano (a właściwie koło południa) było tylko ciężko :P

11 komentarzy:

  1. OMG. :D Fast foody! :P Wiem, że to 'śmieciowe' jedzienie, no ale raz na jakiś czas (u mnie to raczej częściej ;-)) można sobie pozwolić. :D
    Dobrze, że mam to szczęście, że mam szybką przemianę materii. :D

    Hm, dobrze, że tak na parę dni oderwałeś się z tego internetowego gówna- za przeproszeniem. ;-)

    Pozdrawiam
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czasami jest to ostatnia deska ratunku ;)

      Usuń
  2. Nie wyrwałeś żadnej Laski? :D :P

    K.

    OdpowiedzUsuń
  3. kraj ów również miałem okazję odwiedzić, zresztą chyba Ci o tym wspominałem :P wrażenie robi, owszem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano wspominałeś :)
      Wrażeń nie zabrakło, czasami aż oczy przecierałem ze zdumienia :P

      Usuń
  4. Omijam fast foody jak najdalej, juz nie pamietam kiedy ostatni raz bylam w jakims.A Jak juz zahacze to tylko o KFC, bo McŚmiecia nie toleruję.

    A po imprezei glowa bolala, co? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KFC jest zajebisty, chociaż w macu mają lepsze frytki :P

      Usuń
    2. Mnie się przejadły frytki z McDonalda.... Fuj ;P

      Usuń
    3. Mnie własnie z McDonalda frytki nie smakuja, raz dzieciak moich znajomych kupil i mnie poczestowal. Tak mokrych i miekkich frytek na dodatek smierdzacych olejem jeszcze nie widzialam. Od tamtej pory omijam Maca szerokim łukiem. U mnie i frytki i reszta fast foodów to tylko KFC. :)

      Usuń