Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

środa, 13 czerwca 2018

Nalot

Szefowa postanowiła dzisiaj zrobić nalot na blok operacyjny. Tak koło koło godziny 9 wparowała na moją salę operacyjną, kiedy to zajmowałem się (poza planowym znieczuleniem do planowego zabiegu) także samokształceniem. Szczęściem w tym nieszczęściu było to, że dziś po drugiej strony barykady był profesor z którym mi bardzo dobrze się współpracuje. Pewnie dlatego mam rzadko okazję mieć go na zaszmaciu. Dodam tylko, że to niebywałe, bo to ortopeda.

czwartek, 17 maja 2018

Hogwart

Hogwart - moje aktualne miejsce pracy. Szpital z tysiącem rożnych przejść i skrótów, w których zaczynam się powoli orientować. 

A tak to się zaczęło:

środa, 11 kwietnia 2018

Przeprowadzka i dekoracja

Niedoszła narzeczona zaczęła mi słać mnóstwo wiadomości (ona strasznie nadużywa klawisza 'wyślij'), że nie wie jak ma się spakować gdyż wszystkiego jest za dużo, nie ma kartonów, nie ma worków (po co jej worki?), nie ma transportu i generalnie jest w totalnej rozsypce. Wcześniej jeszcze referowała mi czy lepiej będzie jej dojeżdżać do pracy z Mokotowa czy Saskiej Kępy.

Ja ze swoim pakowaniem też miałem cyrki różne i jakby ktoś nieuważnie przebijał się przez moje mieszkanie to mógłby zginąć w kartonach jak Hanka Mostowiak z M jak miłość - ja byłem na tyle zapobiegliwy, że kartony zorganizowałem sobie w szpitalu. Co prawda niedoszła narzeczona twierdziła, że moje pakowanie przebiega o wiele porządniej i nie mam takiego bałaganu jak ona. Powiedzmy, że byłem w stanie uwierzyć jej na słowo, bo nie odważyła się wysłać dokumentacji fotograficznej.

Do transportu wynajęta została firma przeprowadzkowa K-A-M-A założona przeze mnie i paru znajomych medyków. Co prawda jeden z kolegów się nie stawił, bo musiał zostać na porodówce, ale pozostali członkowie spisali się na medal. Mieliśmy już doświadczenie sprzed paru miesięcy kiedy przeprowadzaliśmy o dwie ulice jednego z ginekologów i całkiem sprawnie się uwinęliśmy.

Sama przeprowadzka przebiegła w miarę bezproblemowo - pomijając fakt, że dostałem mandat za parkowanie. Koordynacja działań w terenie o promieniu 350 km udała się bezboleśnie i w 48 godzin mogłem rozpocząć życie w nowym lokum.

Użyczyłem owej firmy swojej niedoszłej narzeczonej, bo gdyby ona sama miała opanować swój przeprowadzkowy burdel to by się nie wyrobiła przez miesiąc - zwłaszcza jak się jeździ 90km/h po moście Rędzińskim.

Najgorsze miało dopiero nastąpić.

Dekoracja wnętrz okazuje się większym wyzwaniem niż może się wydawać. Od pewnego czasu jestem częstym (a nawet zbyt częstym) gościem sklepów meblowych i ze sprzętem AGD. A im dalej w las tym ciemniej. Porównywanie sprzętów, który to ma lepsze parametry, a który ładniej wygląda zaczęło mnie męczyć. Postanowiłem zbytnio nie bawić się w analizy.

Ja: Dzień dobry. Czy są zmywarki?
Sprzedawca: Tak są.
Ja: To poproszę zmywarkę.

Zacząłem sklepy ze sprzętem elektronicznym traktować jak piekarnię i kupować wszystko jak bułki na śniadanie. Ja w tej kuchni nie będę wyczyniać cudów jak Robert Makłowicz, więc ważne aby piekarnik piekł, zmywarka zmywała, a lodówka chłodziła. No dobra, jest parę rzeczy które owe sprzęty spełniać powinny, ale to już jest raczej taki standard, a nie fantazja.

Najmniej problemów było z sypialnią. Łóżko musi być względnie duże i wygodne. Mile widziana szafa z lustrem. jakiś kredens, ładna lampa i w sumie to wystrasza. Jak się okazało to urządzenie sypialni poszło najłatwiej.

Najgorzej jest z kuchnią. Współpraca ze skandynawskim sklepem meblowym zostawia wiele do życzenia. A na ich infolinii odsłuchałem chyba cała dyskografię jaką dysponują dla oczekujących na połączenie.

Salon został umeblowany w tempie ekspresowym. Tak niechcący byłem w sklepie meblowym, w sumie za czymś innym i przy okazji kupiłem meble do pokoju. Ot przechodziłem, popatrzyłem, spodobały mi się. Ładne, wygodne, pasują do koloru ścian, więc nie było nad czym się zbytnio zastanawiać. I tak nie mam czasu biegać za sofami i fotelami - tym bardziej, że to nie ja na nich będę spać.

A niedoszła narzeczona dzwoni do mnie i informuje, że mi kafeterię kupiła, bo rzekomo nie smakowała mi u niej kawa. To ja walczyłem przez dwa miesiące z projektem kuchni, a ona skupiła się na pierdołach. Czasami chciałbym mieć takie banalne problemy.

czwartek, 22 marca 2018

Pożegnanie

Od powrotu z urlopu w listopadzie czas mi dosłownie zapierdalał. W międzyczasie dołączył do nas nowy narybek w postaci chłopaczka, który już gdzieś zaczął anestezję przez jakiś rok, ale postanowił się przenieść do tutejszego szpitala (w domyśle na moje miejsce). Mi w udziale nieoficjalna przypadła opieka nad nim podczas pierwszych jego tygodni, co kończyło się parę razy ratowaniem go z opresji pt. "saturacja spada, pacjent nie daje się wentylować i nie mogę zaintubować". Niby doświadczenie ma, ale szef sam stwierdził w rozmowie ze mną, że jakoś nie jest zorientowany. W sumie to on na wszystko by dawał fentanyl. Trudno mi oceniać jego umiejętności, kiedy pamiętam bardzo dobrze swoje początki.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Stażysta

Szef przysłał do mnie stażystę co gości u nas już drugi tydzień, gdyż ostatnimi czasy to głównie ja param się dydaktyką. Akurat miałem pacjenta do laparoskopii to młody narybek dostał szansę, aby zaintubować.

wtorek, 2 stycznia 2018

Odliczanie

Nowy rok rozpoczął się od wypowiedzenia. Nikt specjalnie tym faktem zdziwiony nie był, bo mówiłem o tym jakiś czas temu. A temat mojego odejścia pod koniec roku był gorący, bo to nawet na internie mnie pytali kiedy i dokąd odchodzę. Jeden z ortopedałów to myślał, że mnie już  więcej nie zobaczy i był zdziwiony tym, że dziś mu znieczulałem pacjenta. Nawet mój sąsiad, który z medycyną nie ma nic wspólnego z jakiegoś źródła się dowiedział, że zmieniam pracodawcę.

wtorek, 12 grudnia 2017

Motywacja

Nagły i  niespodziewany przyjazd znajomych jest fantastyczną motywacją, aby ogarnąć nieład w mieszkaniu, który powstał od weekendu. Coś co czasem zajmuje mi cały weekend, nagle jestem w stanie zrobić w 40 min.


środa, 6 grudnia 2017

Te momenty

Znieczulałem Szymonowi pacjentkę do żylaków. Pacjentka stabilnie śpi, atmosfera wesoła, prowadzimy sobie luźną dyskusję o pierdołach, a ja co jakiś czas zaglądam w pole operacyjne.

piątek, 1 grudnia 2017

"Oskarżenie"

Przeczytałem. W sumie już dawno, bo premiery kolejnej części z Chyłką wypatrywałem od kiedy skończyłem Inwigilację. Jakieś 3 dni po premierze zorientowałem się pod koniec książki (w wersji papierowej), nad ranem, z niedopitą lampką białego wina która jest godzina.
Tylko czasu mi brakło, żeby wówczas cokolwiek napisać.


Remigiusz Mróz - Oskarżenie

czwartek, 30 listopada 2017

"Większośc bezwzględna"

Kolejną część cyklu political fiction "W kręgach władzy" przeczytałem zanim jeszcze wsiadłem na pokład Qatar Airlines. Zresztą zanim jeszcze na lotnisko dojechałem to miałem już przeczytane, a na tapecie miałem już kolejną premierę, ale innego autora.


Remigiusz Mróz - Większość bezwzględna

wtorek, 28 listopada 2017

Male

Poleciałem do raju. Jak to zwykle w okresie listopadowo-grudniowo wybrałem się nad Ocean Indyjski. Wsiadłem do samolotu arabskich linii (wiadomo że najbezpieczniejsze bo terroryści swoich samolotów nie wysadzają) i dnia następnego, o godzinie 7 rano czasu miejscowego postawiłem nogę na międzynarodowym lotnisku na wyspie Hulhule. Po załatwieniu formalności wizowych od południa mogłem się rozkoszować urokami tej części rajskiego świata.

czwartek, 9 listopada 2017

Wolny piątek

W ramach dobrych układów między kolegami, szef dał mi wolny piątek. O tak stwierdził, że i tak często zdarzało mi się chwilę zostać dłużej i wolny piątek może się przydać (i też mam trochę zaległego urlopu). A ostatnimi czasy działo się wiele. Za operacyjne rozrywki jestem najbardziej wdzięczny ginekolgom. Nabieraliśmy nowych doświadczeń. Wspólnie. Po obu stronach bariery krew - mózg. I tu akurat się zgadza to porównanie, bo oni byli cali we krwi, a ja mózgiem całej operacji.

poniedziałek, 30 października 2017

I po zawodach

W pracy dzisiaj popełniliśmy grzech obżarstwa, bo dwie osoby miały urodziny i było świętowanie. Pomyślałem, że mógłbym pogłodować chwilę, aby mój zgrabny tyłek nadal pozostał zgrabnym tyłkiem. A tu się okazało, że ogólnopolskie lekarskie zawody w głodowaniu dobiegły końca.

niedziela, 8 października 2017

"Botoks"

Wszedł do kina film. Pytano mnie już w komentatorach czy widziałem. Wybrałem się w sobotę do multipleksu i zainwestowałem parę złociszy, aby ową produkcję Patryka Vegi obejrzeć. Zainteresowanie produkcją jest bardzo duże, bo mimo częstych seansów to sale kinowe większości pełne.



poniedziałek, 2 października 2017

Głodówka

Kiedy kilka miesięcy temu usłyszałem o pomyśle głodówki to stwierdziłem, że najwyższa pora na jakieś konkretne działania. Zaraz po tym trafił mi się jakiś artykuł, w którym ktoś z zarządu Porozumienia Rezydentów (PR) mówił, że będą prowadzić protest, ale tak aby nie dotknął pacjentów i generalnie aby nikomu krzywda się nie stała. W tym momencie wstałem i poszedłem do lodówki, aby zjeść kawałek kiełbasy krakowskiej (a może to była podwawelska?). Już na wstępie strzelono sobie w kolano. Skoro ten protest nikomu nie zaszkodzi, to przecież nikt go nie weźmie na poważnie. Taka powtórka z rozrywki z manifestacji z września 2016. Dzisiejszą wypowiedź ministra zdrowia można uznać za potwierdzenie, że miałem niestety rację.

czwartek, 28 września 2017

Nic do roboty?

W poniedziałek pół dnia nic nie miałem do roboty. Siedziałem z moimi pielęgniarkami, później siedziałem z chirurgami, a na końcu siedziałem u ginekologów. Z nudów prawie mi dupa do krzesła przyrosła. I w ten sposób wywołałem wilka z lasu.

wtorek, 12 września 2017

Rozmowa z szefem

Odbyłem dziś rozmowę z szefem. Poważną. Zebrało mu się na omawianie mojej edukacji, analizowanie programu specjalizacyjnego i takie ogólne podsumowanie. Co prawda nie mam policzonego tego kiedy, komu i jakie znieczulenie zafundowałem, ale bez problemu stwierdził, że brakuje mi tylko do szczęścia stażu z anestezjologii w neurochirurgii i w torakochirurgii - ten drugi staż od razu mi załatwił, chociaż ja planowałem go sobie na przyszły rok.