Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

wtorek, 14 maja 2013

Bilecik do kontroli

Jadę wczoraj autobusem do pracy. Codziennie autobusami jeżdżę i nie jest w tym nic nadzwyczajnego. Czasami tramwajem się poruszam, ale to rzadziej. Trolejbusami nie jeżdżę, bo Wrocławia nie stać na taką ekstrawagancję.

Więc jak już wspomniałem to jechałem wczoraj do pracy autobusem. I dostałem smsa: "Kontrola biletów". Być może było w tym coś nadzwyczajnego, ale ja się niczym martwić nie musiałem, bo to nie w moim autobusie była kontrola... na szczęście.

Wieczorem przeglądałem zaprzyjaźnione blogi, które znajdują się w kolumnie po prawej stronie i znalazłem wpis o kontroli w trolejbusach. Niby pewna różnica, ale to nadal komunikacja miejska. Skomentowałem ten wpis, pozazdrościłem trolejbusów i spać poszedłem. No bo co tutaj więcej mówić?

Dzisiaj jechałem znowu do pracy autobusem. I dzisiaj znowu dostałem smsa: "Druga kontrola biletów w tym tyg". No tak, mamy wtorek, drugi dzień tygodnia, to druga kontrola. Nawet jest to logiczne. Ja mam bilet miesięczny, a właściwie 90-dniowy to martwić się nie mam czym. Tym bardziej, że ta kontrola też nie jest w moim autobusie. 

No właśnie, mam 90-dniowy bilet. Jak sama nazwa wskazuje, jest ważny 90 dni. Nawet w zeszłym tygodniu sprawdziłem, kiedy te 90 dni upływa, bo to jakoś w maju miało się zdarzyć. I po sprawdzeniu byłem uświadomiony, że deadline mojego biletu wypada w sobotę. Każdy teraz pomyśli, że ja mam na myśli najbliższą sobotę. Tylko, że ta sobota minęła w minioną sobotę, więc mój bilet ważności już nie zachowywał. Jedyne co mi pozostało, to zakupić sobie bilet w automacie w autobusie. Wracając do domu kupiłem sobie bilet na kolejnych 90 dni. 

W sumie myślałem, że to koniec mojej historii biletowej. Kontroli na szczęscie nie miałem, kary nie dostałem, bilet nowy mam, z MPK legalnie korzystać mogę. Jest happy end?? No jest xD

To postanowiłem korzystać legalnie i wracałem wieczorem do domu. Autobusem oczywiście. Stanąłem sobie wygodnie przy oknie. Muzykę jakąś wybierałem do sluchania, a tutaj podchodzi pan z jakąś elektroniką w ręce: Dobry wieczór. Poproszę bilet do kontroli.

Zatem czytajcie smsy i blogi oraz bilety kupujcie, aczkolwiek nie znacie dnia, kiedy kontrola biletów nadejdzie xD

24 komentarze:

  1. czuję się zaprzyjaźniona!

    OdpowiedzUsuń
  2. :) pamiętam kiedyś w Gdańsku przeszła z trudnościami, po zatłoczonym tramwaju kontrola, a za 2 przystanki wsiedli następni;/ i pasażerowie jednomyślnie zaczęli mruczeć "znooowuuuu?"panowie wysiedli czym prędzej, w obawie przed linczem;D/pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszą mieć tam dużo kanarów :D

      Usuń
  3. Czasem to irytujące jadąc jednym autobusem spotkać kontrolę dwa razy, ale nie powiem jak się człowiek denerwuje, gdy takowa kontrola trafi się trzy razy, a spotkało mnie to już kilka razy - szlak jasny trafia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie jest taka obfitość w kontrole??

      Usuń
    2. Obstawiam Warszawę w godzinach szczytu ^^

      Usuń
    3. W Wawie jakoś rzadko trafiałem na kontrolę. Parę razy na stacji metra w ciągu kilku lat.

      Usuń
  4. niektórzy to tak mają, że przyciągają kanarów :P nie wiem jak to się dzieje, ja na szczęście za mało jeżdżę mpk żeby ich bardzo często spotykać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo za często kupujesz bilet na mpk :P

      Usuń
    2. są takie miejsca, w których nigdy nie kasuję biletu, bo nie zdarzyło mi się tam jeszcze spotkać kontroli (a to linia spod mojego domu, więc jak już w ogóle jadę to najczęściej nią :)). Wiem, że to podłe okradanie mpk, no ale takie życie, raz na wozie, raz pod wozem :P

      Usuń
    3. Studenckie życie: albo bilet albo bułka na śniadanie :D

      Usuń
  5. dajcie spokoj, w poznaniu dzien w dzien mam kontrole, nawet zdrzemnac sie w drodze do pracy nie moge...

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm... kiedyś jechałam sobie na studia i jakimś cudem miałam trzy kontrole z tym, ze w PKP ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam to normalka :D
      Parę lat temu jak jechałem do Kołobrzegu, to w ciągu 6 godzin kontrolę miałem z 6 razy :] upierdliwe to było, tym bardziej że to ten sam konduktor (na ogól pytają czy ktoś się dosiadł)

      Usuń
  7. Całkiem zapomniałam o czymś takim jak kontrole biletów, ale też już od +/- 4lat chyba tramwajem nie jechałam ;) Teraz nie kontrolerzy mi straszni a stacje benzynowe - nie skłamię jak powiem że pożerają mi połowę poborów - okropieństwo! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja za to mam szczęście! Mam miesięczny i nijak się nie mogę nim kanarowi pochwalić... Unikają mnie czy jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj aż skończy Ci się jego ważność :P

      Usuń
  9. i to się nazywa szczęście! mnie kontrolerzy unikają, gdy mam bilet, ale gdy go nie mam... no właśnie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jeżdżę komunikacją miejską i nie mam takich stresujących chwil :D
    a historia ciekawa :D

    http://tendies.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń