Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

środa, 6 lutego 2013

Mistrz przyjęć

No proszę, pajęczyn tutaj od cholery. Blog cały zakurzony, ale żadnego komentarza z zapytaniem gdzie jestem, czemu cicho siedzę, kiedy będzie nowa notka, czemu innym komentarzy nie piszę, czy w ogóle jeszcze żyję to dopatrzyć się nie mogę. Nic. Cisza. Skoro tacy jesteście to nie powiem co robiłem ani gdzie byłem. A było bardzo fajnie. I pociągiem jechałem, i przy oknie stałem. Ale nie powiem dokąd jechałem i skąd wracałem. Zagwozdkę macie :P

Jak widać jednak żyję, mam się dobrze i nadal występuję na ortopedii i urazówce.

Moje kluczowe zadanie to badanie pacjentów. Dlatego z samego rana zostałem uraczony trzema historiami chorób z zastrzeżeniem żebym się pospieszył, bo to pacjenci co idą dziś do zabiegu. Fajnie, trzeba było poczekać aż może pacjent do domu będzie wychodzić i wtedy zapytać z jakiego powodu przyszedł do szpitala. Na psychiatrii to jeszcze mogłem coś powiedzieć odnośnie jakiejś terapii na nadciśnienie, a tutaj mam tylko badać i zbierać podpisy na druczkach świadomej zgody na zabieg operacyjny. Wszak oddział interny mamy piętro niżej to przecież co to za problem zawołać kogoś kiedy pacjent ma morfologię za niską albo CRP za wysokie i zapytać co zrobić, bo tu ortopedia, tutaj się piłuje, przecina i gwoździe wkręca, ale śrubek do podkręcania hemoglobiny jeszcze nie mamy .

Zauważam, że jak stażysta pacjenta nie zbada to nikt nie dotknie druczku badanie przedmiotowe bo i po co? Dziś takich pacjentów zbadałem raptem sześciu, bo doszły jeszcze przyjęcia planowe. Generalnie większość zdrowa, chorobom przewlekłym zaprzecza i leków garściami nie przyjmuje. Z drugiej strony jest to o tyle fajne, że jak zbadam wszystkich to jestem wolny i mogę iść do domu. Chyba, że ktoś wpadnie na pomysł i rozpisze mnie do zabiegu.

Jak dojdę do wyniku dziesięciu pacjentów na dzień to pobiję moją koleżankę z kardiologii i zostanę mistrzem przyjęć. Tylko dlaczego to nie chodzi o przyjęcie w sensie imprezy??

17 komentarzy:

  1. Przecież Cię do bloga nie przywiążemy na siłę :P
    Zaglądałam i czekałam, o :) A skoro żyjesz i masz się dobrze to... b. dobrze:P Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a mi trochę czasu zajmuje czytanie poprzednich notek. Sporo tego jest, ale ciekawie piszesz więc dobrze sie czyta.
    A ja to myślałem że nie ma nowych notek bo zajęty jesteś na ortopedii

    antykatolik@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak mi się dużo napisało :P

      Usuń
  3. Przecież to oczywiste, czemu nikt z nas nie śmiał się odezwać pod Twoją nieobecność - jeśli Doktora nie ma, to znaczy że zajęty jest: ludzkie życie ratuje! Albo zdrowie przynajmniej. Więc przeszkadzać Mu nie wolno. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie, nie przywiążemy ... ;p. Ale niektórzy, zaglądają tu do Cb nawet kilka razy dziennie, a tu nic ... Aż wreszcie jest ! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda że radość wtedy serce przepełnia?? :D

      Usuń
    2. Nawet nie wiesz jak ! ;D

      Usuń
  5. noo, ja przez cały dzień klikałam i sprawdzałam ;p

    Wanda

    OdpowiedzUsuń
  6. Doktora od pracy nie odciągamy ! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. co za bulwers :P ja myślałam, że leczysz swój przecudny tyłek obolały od tego upadku :D

    ortopedzi przecież nie noszą stetoskopów, bo nie wiedzą jak się tego używa, tak przynajmniej plotki głoszą :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno przecież żeby kość udową osłuchać :D

      Usuń
  8. A ja wiem gdzie jechałeś. Odp. brzmi: do swojej dziewczyny. Zagadka rozwiązana;)
    Z.

    OdpowiedzUsuń