Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

czwartek, 12 stycznia 2012

Sesja pełną parą

Teoretycznie sesja egzaminacyjna zaczyna się 23 stycznia. Praktycznie już trwa (niektórzy zaczęli już w grudniu).

To, że ja także rozpocząłem ten ulubiony okres przez studentów dziś zauważyłem na dobre, kiedy to przejrzałem się w lustrze z samego rana. Widok zarośniętego od kilku dni faceta zdecydowanie mówi sam za siebie - i wcale mi z zarostem nie jest do twarzy. Potrzebuję czasu na naukę, więc rezygnuję z czynności, które uważam chwilowo za niepotrzebne.

I tak muszę się dziś przeprosić z moją maszynką do golenia, bo niestety muszę pójść jutro na ostanie zajęcia w tym semestrze, a nie chcę ludzi straszyć po drodze.

Dodatkowo zauważam u siebie takie objawy jak: 
- rozdrażnienie
- poddenerwowanie
- ciągła analiza ile mam jeszcze czasu do egzaminu
- obliczanie na jaki długi czas nauki starczy mi wypita właśnie kawa
- ścisłe wyliczenie godzin snu (musi być 6 godzin, choć optymalnie jest 8)
- sprawdzanie poczty po 100 razy na godzinę (dziwię się, że w tym roku nie robię tak z fb)
- niechęć do wychodzenia z domu
- ograniczenie życia towarzyskiego (może w sobotę na jakieś piwko z kimś się umówię, ale nic więcej)
- chęć spania w dzień
- podkrążone oczy

Rok temu do tych objawów zaliczyłbym także:
- nagła chęć sprzątania
- robienie prania i sprawdzania co chwilę czy pralka na pewno pierze
- prasowanie (a nie znoszę tego robić)
- obmyślanie listy zakupów i jadłospisu

Pediatria obecnie rządzi. Im mniej mam czasu tym więcej przerabiam danego dnia. A ostatnio się nieco opuściłem, więc do nadrobienia jest całkiem sporo.

Z dwojga złego to wolę sesję zimową niż letnią. I tak jest zimno, więc nie chce mi się tyłka z domu ruszać. Latem jest o wiele gorzej, bo to na rower lub na spacer bym poszedł, a to na jakieś lody z kimś się umówił, a to coś jeszcze innego.

PS. Widzę, że się zmieniła czcionka w komentarzach, i można bezpośrednio każdemu napisać odpowiedź.

21 komentarzy:

  1. W sesji letniej najgorsze jest to, że część egzaminów jest pod koniec czerwca/na początku lipca, a część we wrześniu.
    U nas tak było, że zerówka z analizy i algebry, dla wybranych osób, była jakoś koniec semestru/początek sesji. A I termin był chyba 29 czerwca, dwa kolejne we wrześniu. Całe szczęście dla mnie na zerówce się skończyło ;)

    I jeśli chodzi o moją uczelnię, to najgorsze są te 2-3 tygodnie przed sesją, kiedy bywają 3-4 kolokwia w tygodniu i do tego trochę projektów. Moja grupa ma jakieś niewyobrażalne szczęście, bo jak dotąd to zdarzają się maks. 2 kolosy w tygodniu, a kolejny tydzień (i ostatni semestru) będzie spokojny, bo mamy tylko jedno koło i to w poniedziałek.

    OdpowiedzUsuń
  2. --> Królowa Wszechrzeczy: owszem jest, ale nie u wszystkich :P

    --> Kasia: Ja w lecie zawsze się boję kampanii wrześniowej, bo wtedy całe wakacje są do dupy. Czasami dało się załatwić zdawać egzamin wcześniej (Np. poczatek lipca) aby do końca września mieć spokój. Od 5 roku mam coś takiego jak sesja ciągła, czyli pierwsze terminy mogą być już w maju (najczęśćiej dotyczy to egzaminów ustnych gdzie sam wybieram termin).
    Teraz też jej sesja ciągła i trwa do końca lutego, mimo że w połowie lutego zaczynają się zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znajoma także siedzi nad pediatrią i stęka :) Objawy,które zaliczasz do poprzedniego roku obserwuję u siebie- nagle NATYCHMIAST muszę sprawdzić przepis na potrawę,na którą nagle przyszła mi ochota, umyć wannę, sprzątnąć królikowi ;) Dzieci przy okazji też jakoś ogarnąć. A wszystko to w pierwszej minucie po rozpoczęciu nauki. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. I to wszystko trzeba NATYCHMIAST zrobić, bo inaczej nie będzie można się w spokoju uczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak sesja się zaczeła :)Widać to też na zajęciach z wfu.
    Wszyscy albo "ćwiczą" z notatkami .. albo śpią. Więcej jest tych śpiących :)

    Ja ostatnio spie po 2-3h i mam kryzys.
    Moje zachowanie jest prawie podobne do zachowania słynnej mgr. Cis- Trans, nigdy nie wiadomo jak wiatr powieje...

    ale jak dobrze pójdzie będziemy mieli tydzień ferii !
    Nice nice!

    A co do egzaminów, ile ich masz?

    OdpowiedzUsuń
  6. pediatrie i ortopedie
    ginekologie i anestezjologie zdałem rok temu

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta, stara, dobra sesja i nagła chęć na robienie czegokolwiek tylko nie na patrzenie w książki :}

    Ja tam wolę sesję letnią biorę rower, kocyk, wodę, coś do jedzenia. Kierunek Wisła. Siadam i mogę się uczyć po kilka godzin non stop :} (tudzież jak mi się nie chce czterech żadnych liter ruszyć, to mam duuuuży balkon, ino wody brak):}
    W sesji zimowej zawsze łapie mnie deprecha, więc zdecydowane NIE dla sesji zimowej a TAK dla letniej:}

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajrzałam przypadkiem, zostaję na dłużej, zdecydowanie :)

    Twoje objawy sesyjne są standardowe ;p
    Ja z sesją zimową już zakończyłam przygody na zawsze, tylko letnia i koniec zabawy w studiowanie, ale właśnie zimowe wolałam zdecydowanie bardziej, w zasadzie z tych samych powodów, bo i tak się siedzi w domu.

    Ale ale Twoje objawy są zgodne z objawami mego lubego, który aktualnie chirurgię na zmianę z ginekologią i medycyną nuklearną przerabia dniem i nocą, a ja udaję, że nie istnieję żeby mu nie przeszkadzać. Wyniszczający ten Wasz kierunek ;p

    Generalnie wytrwałości w nauce i powodzenia :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Medycyna nuklearna??? Ja nawet nie pamiętam kiedy miałem taki przedmiot, a co dopiero jego nauka :P
    Ginesy akurat fajne były- jeden z najmilej wspominanych egzaminów. Chirurgia też spoko jeśli ktoś ma zapędy zabiegowe, bo inaczej takie zakuwanie bezsensowne się robi.

    do objawów muszę jeszcze dorzucić przewlekły głód - wymówka żeby pójść do kuchni i zajrzeć do lodówki

    OdpowiedzUsuń
  10. Uff czyli studiujesz na innej uczelni niż On ;p bo u niego to przedmiot tylko i wyłącznie na 6 roku. A jeszcze nie wczytałam się tak żeby wiedzieć gdzie urzędujesz ;)

    Co do głodu, to tu niezawodnie przydaje się kobieta ;p Obiadki, ciasta, ciasteczka na wynos, z dostawą, z zaproszeniem do siebie, czego dusza zapragnie, żeby tylko miał więcej czasu na naukę. Hmm jak tak siebie czytam, to chyba mu za bardzo dogadzam. Hmm.
    A tak serio, to podniesienie tyłka żeby przejść się do lodówki to idealne i czasem w sesji jedyne ćwiczenie fizyczne. :)

    Dobra ja padam więc spać. Dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
  11. a do tego trzeba jeszcze dopisać siedzenie na blogu :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tak - sesja to bardzo kreatywny czas, jeśli chodzi o wymyślanie sobie zadań, które pomogą choć na chwilę uwolnić się od nauki. Moim ulubionym jest chyba sprzątanie [sic!] oraz nagła potrzeba robienia zakupów. No i ile pomysłów na wpisy blogowe przychodzi wtedy człowiekowi do głowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. --> Lena: w plenerze nie potrafię się uczyć, próbowałem w parku ale nie wychodziło. Biblioteka i czytelnia też odpada

    --> NEMST & S-K: Blogowanie właśnie pół roku temu rozpocząłem podczas sesji :D ile to pomysłów na wpisy miałem, czasem parę razy dziennie pisałem :]

    Dziś sprzątnie mnie ominęło, ale i tak czuję się już zmęczony więc marnie widzę naukę :P
    Za oknem śnieg na przemian ze słoneczną pogodą co mnie doprowadza do depresji:D

    Idę się przespać :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Każdy ma jakieś swoje sposoby :} Ja uwielbiam się zatopić w książce na Plantach/Na Rynku czy właśnie nad brzegiem Wisły pod Wawelem, muszę mieć hałas, dobrą, słoneczną pogodę i coś do żarcia < -- to warunki koniecznie bym cokolwiek się nauczyła :}
    Pocieszę Cię, że jedynie poza tą sesją została Ci jeszcze jedna :}

    Pzdr! :}

    OdpowiedzUsuń
  15. hałas jeszcze ok:) bo w zupełnej ciszy tez nie potrafię się uczyć, ale słońce to mnie dekoncentruje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężczyzna bez zarostu jest jak dżdżownica!

      W tym roku dopiero doświadczam prawdziwego "niechcemisię" i "zrobięwszystkobysięnieuczyć". Widzę listę kolosów z tych wszystkich dziwnych przedmiotów i mam odruchy wymiotne i nie mam ochoty się uczyć.. Twoje studia są przynajmniej ciekawe. Moje mi obrzydły!

      Usuń
    2. Karo:)
      Zapewniam Cię, że nie raz mam do nauczenia się takich bzdur jakich sobie nie wyobrażasz, mimo iż sama nazwa przedmiotu wydaje się przystępna... ://

      Usuń
  16. Jak czytam twoje wpisy to cieszę się ze studia mam już za sobą, zapewne nie były tak ciężkie jak twoje ale przypominając sobie sesje.....brzuch na nowo zaczyna mnie boleć ;-/ bleeee
    Z całodziennego uczenia jedyną chwilą miłą w ciągu doby był....sen....:-) poważnie, tak było u mnie.........
    O jedzeniu nie piszę bo wiecznie się odchudzałam :-)) hehehe
    W każdym bądź razie życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki byś wszystko pchnął do przodu :-) aaaaa i na blog zagłosuję, Nieufny już mój głos dostał, teraz czas na Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam wypisane co kiedy robie :P dokładny plan dnia
    nie wiedzieć czemu przerwy w nauce wychodzą mi bez problemu, a z nauka niestety gorzej :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Pytanie nieco z czapy przy tym wątku, ale w końcu to blog Studenta Medycyny:) Potrzebujemy informacji na temat prosektorium przy AM we Wrocławiu? Miałeś tam może zajęcia?

    OdpowiedzUsuń