Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

sobota, 14 stycznia 2012

Bilans dziecięcy

Dzisiaj mija 12 dzień nauki pediatrii. Teoretycznie przerobiłem wszystkie pytania, których jest około 275. Praktycznie każdego dnia czegoś nie zrobiłem i w ten oto sposób uzbierało mi się do nadrobienia pytań w ilości 40.

Na razie do gustu przypadła mi kardiologia (dużo rzeczy można wywnioskować na logikę znając fizjologię i patofizjologię), reumatologia (o dziwo!) oraz stany nagłe u dzieci. Pozostałe działy (czyli większość) jakoś staram się przyswoić, ale idzie to bardzo opornie.

Najbardziej leży i kwiczy alergologia z pulmonologią, gdyż czekam na dostawę podręcznika autorstwa "mojego" profesora, który należy opanować - zapewne spis treści też byłoby wskazane aby znać xD.
Moja znajomość endokrynologii, a w szczególności diabetologii niestety nie powala na kolana.
Ostatecznie zostaje szkolny sposób na naukę, czyli sypianie z podręcznikiem - kiedyś pomagało :]

Egzamin praktyczny będę mieć 27 stycznia w piątek, a nie dwa dni później w niedzielę, jak to początkowo zakładałem.

Dzień z nocą mi się poprzestawiał na dobre (vivat academia! vivat sesja!). Wczoraj siedziałem do 4 rano - nie znaczy, że się aż tak długo uczyłem., choć większość czasu spędziłem przed otwartym skryptem. Jak się kładłem spać to się zastanawiałem jaki mamy dzień: czy już jest sobota lub czy jeszcze trwa sobota...

Muszę przewietrzyć mózg, a właściwie jego resztki. Idę na piwo :P

19 komentarzy:

  1. Jak ja lubię moje studia w takich chwilach i te niewielkie ilości wkuwania. Jak na razie to wypada jeden egzamin w semestrze, gdzie trzeba nauczyć się książki na pamięć, a tak to spokojnie można się nauczyć w kilka godzin.

    OdpowiedzUsuń
  2. hehehe;) Trzymam kciuki za starszego Kolegę! Ja póki co wałkuję tzrecioroczne mikroby. Syf straszny, nie mogę się do tego zabrać, a egzamin coraz bliżej,a nie dalej...
    M.
    PS No i widzę, że wszędzie "dzieła" autorstwa profesorów to świętość. Na to nie ma wyjątków;)

    OdpowiedzUsuń
  3. --> Kasia: zazdraszczam :P
    --> Anonimowy: mikroby to samo zło!!! najbardziej niesprawiedliwy to był egzamin jaki chyba miałem okazję zdawać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tomasz Post.blog14 stycznia 2012 19:57

    Czekamy na egzamin.. :) Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. może jeszcze krzyżem w kościele mamy leżeć, żebyś zdał, nie ma mowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. solidarnie tez uczę się pediatrii. powodzenia Tobie i sobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. --> Altu: klęczenie na grochu by wystarczyło :P

    --> Anonimowy: A kim żeś jest, żeś się solidaryzujesz ze mną?? :))

    OdpowiedzUsuń
  8. 40 pytań do nadrobienia to jeszcze nie tragedia, to znaczy zależy czy odpowiedzi na te pytania są skomplikowane czy nie :P ale masz rację, przewietrz mózg, tylko uważaj, bo ostatnio wieje strasznie i zamiast przewietrzenia wyjdzie wywianie mózgu i co wtedy? :P

    OdpowiedzUsuń
  9. studentem jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. --> Sansenoi: Odpowiedzi na te pytania może i nie były skomplikowane, ale tematy wykraczały poza moje zainteresowania i podszedłem do nich na zasadzie: nie chce mi się :P
    A piwko było smaczne:)) później spacerek w śniegu też był przyjemny :)) a z mózgu nic raczej nie zostało, im bardziej się uczę tym bardziej on się kurczy :D

    --> Anonimowy: tego się domyśliłem:P ale liczyłem na szerszą odpowiedz:D

    OdpowiedzUsuń
  11. taki pseudo lekarz bo dentysta. co do pediatrii to nie taka jak Twoja (z zakresu) no ale zawsze to egzamin i trochę trzeba wiedzieć....pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zamiast piwa wybieram dziś grzaniec,bo kolejne przeziębienie znów się koło mnie kręci, a na leżenie pozwolić sobie nie mogę. To poprzestawianie dnia i nocy też mi się ostatnio udziela, bo wena twórcza przychodzi zazwyczaj wieczorami i dogorywa tak gdzieś około 2:30. A że, muszę wstawać do pracy już trzy godziny później, to poranki i przedpołudnia funkcjonuję dzięki pokaźnej dawce kofeiny, a potem przysypiam popołudniami i od wieczora znów wracam do pisania... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. to chyba powszechne u studentów (albo wszystkich, albo medycznych), bo ja ostatnio cały dzień chodzę na rzęsach, po czym kładę się o wcale przyzwoitej godzinie jaką jest północ i nie mogę zasnąć:/ że już o budzeniu się kilka-kilkanaście razy w środku nocy nie wspominam.
    Ja co najwyżej mogę potrzymać kciuki za Twój egzamin:P Ty w zamian możesz potrzymać za moje podwójne mikroby, poprawkę z immunów, koło z pato i zaliczenie z higieny (<3<3<3):P

    OdpowiedzUsuń
  14. --> S-K: grzaniec by mnie powalił :P Chociaż wczoraj jak kończyłem w pubie piwko to doszedł mnie zapach grzanego wina i nie powiem, żebym nie miał ochoty bo miałem. Jednak w okresie wzmożonej nauki ograniczam spożywanie alkoholu do minimum. Ale taki spacerek wieczorkiem przy padającym śniegu (o ile nie ma wiatru) to naprawdę przyjemna rzecz. A jak jeszcze towarzystwo jest odpowiednie to już nawet ujemna temperatura nie przeszkadza :)

    --> godzia: niby się mówi, że studenci siedzą po nocach. Ale mam koleżankę co po 19 się zasadniczo nie uczy. Natomiast potrafi wstać np. o 8 rano i siąść do książek. Ja w liceum raz spróbowałem wstać rano. Opcja 'drzemka' była wykorzystana kilka razy. Więcej takich eksperymentów nie robiłem:] zauważyłem, że choćbym poszedł spać i zasnął o 22 to o 6-7 rano jestem nie do życia bez względu na ilość snu. Mój organizm uważa, że wcześniej niż 9 nie należy wstawać... szkoda że te zajęcia są często na 8 ... :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Heh, mi sie juz dawno zegar biologiczny przestawil - dzis siedzialem do 6 rano bo nie moglem zasnac, choc w domu bylem juz o 5 ;)

    Powodzenia w zakuwaniu!

    OdpowiedzUsuń
  16. --> DA: ja bym chętnie ten zegarek odkręcił. przewracanie się w łóżku do rana nie należy do przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie żebym była wredna, ale dobrze jest dowiedzieć się, że nie ja jedyna męczę się ostatnio z bezsennością.. Nie wpływa to zbyt pozytywnie na stan mojej wiedzy z biochemii, ale za to rozwijam się kulturalnie (czytaj nadrabiam 'filmowo-serialowo-muzyczne' zaległości)! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja się mogę męczyć z bezsennością... o ile na dzień następny nie mam zamiaru pochłaniać książek naukowych :D

    OdpowiedzUsuń