Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

piątek, 28 października 2011

Monopol, ADHD i haloperidol

Zajęcia z psychiatrii zakończone. Nie zostałem zakwalifikowany do leczenia zamkniętego:P Nawet mi się niektóre zagadnienia spodobały, więc zaopatrzyłem się dziś w podręcznik (rychło w czas:P).

Wczoraj zajęcia mieliśmy w Ośrodku Neuropsychiatrii Dziecięcej. Jak na złość dla mnie to był drugi koniec miasta, na szczęście tuż obok mieszka Iwonka, więc zaprosiła mnie (i nie tylko mnie) na nocleg. Kupilim my grzańca (nawet dwa), resztki śliwowicy mieliśmy, wpadł jeszcze Maciek z winem i zaczęliśmy grać w monopol.

Gra nam się po jakieś godzinie znudziła, właściwie to Iwonka narzekała, że ja, Wojtek i Maciek oszukujemy i ona przegrywa xD Monopol porzuciliśmy, przez chwilę  był też pomysł aby się udać na wycieczkę do monopolowego, ale nie było chętnej [czyt. Agata nie chciała iść]. Zaczęliśmy grać w karty. Mi już grzaniec trochę szumiał, do tego dołożyły się jeszcze marynowane grzybki od mamy Iwonki (halucynki??) i przez resztę wieczoru, a właściwie nocy prezentowałem postawę iście niewyżytego seksualnie. Każda moją wypowiedź miała w sobie podtekst seksualny. Agata twierdzi, że zaczęła się o mnie bać, bo nigdy mnie tak nakręconego nie widziała - kiedyś musi być ten pierwszy raz :P
Efekt całej zabawy był taki, że poszliśmy spać po 4, a pobudka miała być około 7.30 - 8.00. Morał taki, żę gdybym normalnie, po bożemu spał u siebie w domu, to mimo iż musiałbym wstać wcześniej to bym był bardziej wypoczęty. Taki paradoks :P

Wstawanie szło nam opornie.Oczywiście kolejka do łazienki. Agata narzekała na suszarkę Iwony, że jest duża, ale słabo działa. Jak się później Iwonka do niej dobrała to okazało się, że Agata nastawiła na zimny nawiew. Zapomniałem dodać, że Agata suszyła swoje blond włosy, co by wyjaśniało komiczność zaistniałej sytuacji.

Zajęcia wg planu mały się rozpoczynać o 8. Jakaś grupa dostała opierdziel, że są zbyt punktualnie, kolejna grupa, że są spóźnieni bo przyszli godzinę później. Wspólnie z grupa uznaliśmy, że skoro i tak nam się oberwie, to lepiej dłużej pospać, więc ustaliliśmy, że przyjedziemy na 8.30, a nawet bliżej 9. Byliśmy o 9.03. Kiedy wszyscy się zjeżdżali to najpierw wpadali do Iwonki, i tak pomyślałem, że lepiej zadzwonić po prowadzącą, żeby ona do nas przyszła. Swoją droga asystenci powinni podawać telefony do siebie, aby się umówić na którą godzinę są zajęcia, bo nigdy nie jest wg planu.

Na początek godzinna (miało być 1,5h, ale skoro się spóźniliśmy to będzie krócej) prezentacja o zaburzeniach u dzieci. Gdyby nie ta senność i lekki ból głowy to zapewne bym się bardziej zainteresował tym o czym pani mówiła. Później zajęcia w szkole specjalnej. Trafiłem na lekcję angielskiego piątej klasy podstawówki, gdzie było sześciu chłopców z ADHD.

ADHD - Attention Deficit Hyperactivity Disorder, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, określany w literaturze także jako zaburzenia hiperkinetyczne. Jest to grupa zaburzeń charakteryzujących się wczesnym początkiem (zazwyczaj w pierwszych pięciu latach życia), brakiem wytrwałości w realizacji zadań wymagających zaangażowania poznawczego, tendencją do przechodzenia od jednej aktywności do drugiej bez ukończenia żadnej z nich oraz zdezorganizowaną, słabo kontrolowaną nadmierną aktywnością. 2-3 razy częściej występuje u chłopców. Aby rozpoznać musi wystąpić triada objawów: zaburzenie uwagi, nadmierna aktywność oraz impulsywność przez min. 6 miesięcy.

Definicja w miarę prosta. Jeden z profesorów jakiś czas temu mi powiedział, że za jego czasów to ADHD nazywało się po prostu owsikami w dupie :] Dywagacje teoretyczne na temat jak te dzieci się zachowują (nie słuchają rodziców, nie mogą usiedzieć na lekcji, wiercą się, przeszkadza innym, łatwo się złoszczą, nie potrafią się dostosować do reguł w zabawach grupowych, są nielubiane etc) są bardzo proste.

Zdecydowanie inaczej wygląda to w praktyce. Spędziłem na tej lekcji angielskiego jakieś 10-15 minut. Jak dla mnie to była istna patologia!! Rozumiem problemy z koncentracją, brak skupienia etc. Ale zwrot do nauczyciela: Ej ziomek, jak jest kurwa krzesło po angielsku??  jest wg mnie niczym innym jak niewychowaniem!! Podziwiałem tego nauczyciela za jego anielską cierpliwość. Ja bym już takie dzieci lał czym popadnie. Zajęcia z nimi to była istna walka. Jak jeden dzieciak się odrobinę uspokoił to kolejny już szalał nakręcając pozostałych. W rzeczywistości jak nam później nauczyciel powiedział, każdy z nich kwalifikuje się na indywidualne nauczanie, jednak wiadomo jakie są polskie możliwości. Zrealizowanie podstawy programu nauczania graniczy z cudem. Poza tym ważna jest też współpraca z rodzicami, a niestety często są to rodziny patologiczne, więc jest to kolejne utrudnienie.

Dzisiaj zajęcia zaliczeniowe. Nasz asystent szybko się po nas zjawił, Biorąc po uwagę, że my przyszliśmy na 8.30 (a nie na 8) to on spóźnił się tylko 20 min bo był o 8.50. Ogólnie miały charakter rozmowy na temat podstaw psychiatrii. Nawet fajnie się rozmawiało. Na koniec i tak usłyszeliśmy, że do ideału nam daleko, ale na pewno doczytamy (czyżby to był bodziec do zakupu podręcznika?). Poza tym znowu nasłuchaliśmy się jak to lekarze innych specjalności mają klapki na oczach i patrzą tylko w swojej dziedzinie i nie myślą o innych, i że czasami należy wezwać psychiatrę na konsultację. Łatwo powiedzieć... Kiedyś wzywałem psychiatrę to przyjechał dopiero na drugi dzień koło południa, kiedy ja go potrzebowałem dzień wcześniej wieczorem.

Dowiedziałem się dzisiaj, że w przypadku niespokojnych pacjentów nie zawsze stosujemy znane i lubiane przez wszystkich Relanium. Czasami należy zastosować haloperiodol. Tłumaczenie czemu neuroleptyk, a nie benzodiazepinę  w miarę logiczne, jednak weźmy pod uwagę polskie realia. Gdzie mogę sobie w szpitalu znaleźć haloperidol?? Według pana doktora powinien on być na każdym oddziale, w praktyce to chyba na OIOMie i sali operacyjnej, ewentualnie SOR można go dostać. 
Przypomniała mi się prelekcja z angiologii na temat zatorowości płucnej. Lekarz stwierdził, że jeśli na jego dyżurze przyjechałby pacjent z szybko rozpoznanym zatorem, to musiałby przez 3 dni chodzić po szpitalu i szukać alteplazy celem wykonania trombolizy.

Tymczasem przede mną cały tydzień wolnego :)) Ale muszę się poduczyć z medycyny rodzinnej, bo zaliczenie za 2 tygodnie, a jak z zaliczenia jest ocena 4,5 to jest zwolnienie z egzaminu praktycznego w przyszłym semestrze. 

1 komentarz:

  1. Hej,

    to się Wam wieczór udał, nie ma co;)
    Muszę się pochwalić, mój oddział Chirurgia ogólna jest świetnie zaopatrzona zarówno w haloperidol (ampułki do i.m., krople p.o.), jak i diazepam (ampułki, tabletki). Zużycie mamy spore;)/pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń