Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

poniedziałek, 24 października 2011

1,92 zł

O 8.07 czasu miejscowego zadzwoniła do mnie pani z sieci telefonii komórkowej w której mam telefon. Po przedstawieniu się i zapytaniu czy ze mną rozmawia, zaczęła powolnym głosem wciskać mi ofertę nowego telefonu, z darmowymi minutami, z darmową aktywacją nowego numeru, bo ja stały klient jestem od długiego czasu, i w ogóle fajny jestem to ofertę telefoniczną specjalnie dla mnie mają przygotowana i tej pani przypadł zaszczyt aby mi ją przedstawić. 

Wszystko super fajnie ale droga pani, jak pani do mnie dzwoni to po pierwsze mówi się szybciej, a nie tempem żółwia, a po drugie jest poniedziałek 8 rano!! 

Logiczne dla mnie, że w tym czasie ktoś może:
a) spać
b) być w pracy
c) mieć zajęcia
Mnie akurat dotyczy odpowiedź c. 

Rozumiem, że pani jest w pracy i ma w tym czasie zawracać ludziom tyłek urządzając telemarketing, ale gdyby tak zupełnie przypadkiem od niechcenia zapytała mnie pani czy mogę rozmawiać to naprawdę byłoby dużo lepiej. Akurat nie mam w zwyczaju bezczelnie się rozłączać kiedy nie mogę rozmawiać, jednak kiedy dzownię do kogoś w godzinach, w których ktoś może mieć inne, ważniejsze zajęcie, to zapytam grzecznościowo zawsze czy możemy pogadać, bo ja wychowany jestem :))

Na pani szczęście nie miałem jeszcze zajęć (mimo iż w planie powinny one trwać od minut siedmiu).

Tak więc pani rozpoczęła swój telemarketingowy monolog. Wyrecytowała jaką to zajebiaszczą ofertę dla mnie mają, że super wypaśny telefon dostanę za całe symboliczne 1 zł, no po prostu delicje.

Wytłumaczyłem grzecznie, że jest poniedziałek, pora wczesna i ja nie będę podejmować żadnych wiążących decyzji i żeby zadzwoniła o 15. Do tego czasu ja sobie zdążyłem obejrzeć ten wypaśny cud telefon w necie i opinie o nim były różne. Miał kilka fajnych funkcji, ale telefon który aktualnie używam też te funkcje posiada, więc po co je zmieniać?? Moją motorolkę V3 miałem 4 lata i jakoś nie czułem potrzeby jej zmiany (dopóki nie zaczęła odmawiać posłuszeństwa).

Przemiła pani zadzwoniła do mnie raz jeszcze. Znowu powolnie zaczęła mówić kim jest, z kim chce rozmawiać i że rozmowa jest nagrywana. Jeszcze raz przedstawiła mi tą super specjalnie dla mnie ofertę telefoniczną. I wypaśny telefon z super aparatem będzie (jak będę chcieć aparat to kupię sobie aparat fotograficzny a nie nowy telefon- logiczne nie?? Wiem, że teraz jest tendencja do tego aby wszystko było w jednym, łącznie z odkurzaczem i zmywarką, ale to często się odbija na jakości całego urządzenia), i kurier mi to w zębach dostarczy w ciągu 3 dni na koszt firmy.

Dla mnie telefon musi posiadać kilka funkcji, takich jak:
  • nawiązywanie połączeń
  • wysyłanie smsów
  • budzik
  • kalkulator 
  • radio/ odtwarzacz muzyki
  • być wytrzymały na upadki na wszelakie powierzchnie płaskie
  • ładnie wyglądać (a co :p)
wszystkie inne dodatki (jak np. dzwonki polifoniczne, dyktafon etc) są dla mnie sprawą drugorzędną.

Jak zadałem kilka pytań dodatkowych to się okazało, że mam się władować w nowy abonament w wysokości 59,90 zł/ miesiąc na 3 lata!! Jak zorientowała się, że za długo dla mnie to zaproponowała umowę na 2 lata z innym telefonem, o którym mi zaczęła opowiadać (a ja akurat byłem przed kompem, więc sam szybko w necie obejrzałem tę maszynkę do nawiązywania połączeń - też bez szału).

Po około 6 minutach zacząłem tej pani spokojnie tłumaczyć, że dodatkowy wydatek 60 zł przez nawet 2 lata jest w tej chwili niemożliwy dla mnie. Ale do tej pani nie docierało co ja mówiłem. Znowu powrót do tego, że będę mieć 250 minut darmowych, że będę sobie telefonować i że na pewno je wykorzystam, na pewno mam wielu znajomych z którymi mam nieogarnięte pragnienie porozmawiać. Oczywiście, że jeśli będę je mieć to wykorzystam i mam wielu znajomych do których bym zadzwonił. Ale ta przyjemność to jednak jest nadal 60zł/ miesiąc. A ja sobie mogę przez skypa porozmawiać za darmo. Wiadomo, że jak kogoś stać na luksusy to będzie z nich korzystać, ale jeśli takiego przeciętnego studenta na coś nie stać to musi sobie sam jakoś inaczej poradzić.

Pani nadal nie kumała co ja do niej mówiłem w mowie ojczystej (co za uparta kobieta, gdybyście widzieli jak ja przewracałem oczami w czasie rozmowy). Zaczęła ze mną z innej strony (mój wyraz twarzy mówił- ludzie litości!!). Otóż Drodzy Państwo wyliczyła mi, że dziennie to wychodzi tylko 1,92 zł, że to jest baaardzo malutko (no kokosy to akurat nie są). Na pewno taką małą kwotę codziennie na coś przepuszczam (zapewne), a tutaj już będę wiedzieć na co - fajnie jest tak rządzić się cudzymi pieniędzmi nie?? Na nic moje tłumaczenie, że ja nawet jak się zdecyduję na tej super wypaśny tani abonament za 1,92 zł/ dziennie, to i tak będę przepuszczał kasę na inne pierdoły. A te 250 minut, które są w ramach tej umowy nie są mi aż tak niezbędne do ziemskiej egzystencji i na pewno sobie bez nich poradzę. 

Po około 13 minutach pani prawie dała za wygrana, i powiedziała, że jeśli nie chcę to nie (no nareszcie dotarło!!), ale że może ktoś z moich znajomych byłby wówczas zainteresowany tą ofertą (a niby to była super hiper zajebista oferta specjalnie dla mnie ??). Zgodziłem się pogadać z kolegą co ma zamiar numer zmieniać i może on by sobie skorzystał. Chyba, że ktoś tutaj jest chętny to pisać.

Stanęło na tym, że za 2 dni ma oddzwonić i zapytać co i jak... Ale jeśli zacznie mnie znowu namawiać to zacznę być dla niej niemiły ...

4 komentarze:

  1. jednym słowem "telemarketing"^^
    u mnie niestety umowę ostatnio podpisywała mama (tudzież osoba, która nie ma zielonego pojęcia co ja robię z telefonem) i załatwiła mi cud abonament, w ramach którego mam miliony minut, których nie mogę wygadać (a przepadają co jakiś czas, jak już zdążyłam zauważyć), natomiast co miesiąc przekraczam swój limit smsów -.- jedyny plus, że nie ja płacę za te przyjemności:P

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie ostatnio umowili na spotkanie w banku. dzwonią, przedstawiają rzetelnie jakąś ofertę więc mówię że jestem studentem i mi nie potrzebna. momentalnie mieli gotową propozycję kredytu studenckiego. umowili mnie i wychodzi na to ze mialbym sie tam zjawic po kilka ulotek nt owego kredytu. spoko, nie poszedlem xD mogli by dzwonić o normalnej porze a nie jak ktoś śpi po zajęciach, nie byłoby takich kwiatków.

    wino grzane dobreeee. zobacz zwykłe z pomarańczą i coca colą.

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie z banku też meczyli telefonami... tez uparta baba sie trafila i zawsze dzwonila kiedy nie moglem odebrac ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. oprócz dzwoniących pań próbujących mi wcisnąć "wszystko-czego-pani-potrzebuje-do-życia-!" uwielbiam jeszcze te wszystkie automaty "Gratulacje, wygrywa pani audi/mercedesa/bmw/8my-cud-świata, tylko wyślij sms na nr...":D

    OdpowiedzUsuń