Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

piątek, 20 marca 2015

Przesilenie albo zaćmienie

Nie wiem czy to przesilenie wiosenne, czy wpływ miało dzisiejsze zaćmienie słońca, które wszyscy podziwialiśmy, ale było dziś bojowo. Właściwie to miałem dobry humor, ale niestety popsuł mi się nieco w pracy.

Zaczęliśmy od nagłej cesarki. Nie wiem gdzie ta nagłość, bo w planie była od tygodnia. Chyba nagle ją tydzień temu zaplanowali na dzisiaj. Robię podpajęcze. Ordynator patrzy mi na ręce i przytakuje. Igła pięknie weszła w przestrzeń, przejrzysty PMR leci, leki bez problemu podałem. I tu się sukces skończył, bo znieczulenie nie chwyciło. Trzeba było jeszcze raz ukłuć. I to chyba był moment, kiedy humor mi się zepsuł.

Jak się już tam rozkręciłem jeśli chodzi o udział dzieci w operacjach, to mnie wysłano do znieczulenia dzieci. Wszyscy wiedzą, ja wiem, pielęgniarki wiedzą, że ja pediatrii nie lubię. Mam zbyt wrażliwe serduszko, aby patrzyć jak ktoś je rozkraja. Szczęście w nieszczęściu, że zabieg trwał krótko, to emocjonalnie to wytrzymałem.

Następnie Ludwika opieprzyłem, że ja nie mam nie wiadomo ile czasu i nie będę czekać na niego, aż łaskawie się pofatyguje na salę operacyjną. Dałem mu 5 minut, nie przyszedł, ordynator musiał amputację palca przeprowadzić. Już wszyscy wiedzieli, że ma bojowe nastawienie i ze mną trzeba dziś ostrożnie.

Kolejny zabieg to była rewizja pana z OIOMu. Co do samej narkozy zastrzeżeń nie mam. Chyba była najbardziej stabilna z wszystkich narkoz jakie mu zafundowałem do tej pory. Za to wkurwiła mnie Ruda pielęgniarka. Z Rudą mam mało do czynienia, i całe szczęście. Ale dziś to osiągnęła wyżyny bezczelności. Zamiast się zwrócić do mnie jak Bozia przykazała, to sobie na mnie gwizda. Chyba się pani nieco zapomina?? Gwizdać sobie może pani na psa, ale na pewno nie na mnie. Wielkie oburzenie, że uwagę śmiałem jej zwrócić. A później jeszcze mi narzeka, że nie nadąża moich poleceń wykonywać. To może trzeba przestać w międzyczasie plotkować, i skupić się tylko na tym za co teraz jest najważniejsze, to wtedy czasu wystarczy na wszystko.

Przy ostatniej operacji mnie chirurdzy zaczęli drażnić. Pytałem Janka ile czasu mu zajmie zabieg. Maksymalnie 10 minut. No i git. Taka odpowiedź mi pasuje. Zaczynamy zabieg, Janek od 5 minut coś tam grzebie. Pielęgniarka operacyjna podaje mi czas jaki mam wpisać do protokołu. Rozpoczęcie zabiegu 11:52. No to ja mówię, ze zakończenie wpiszę na 12:02.
Janek: A jak się nie wyrobię?
Ja: To radzę ci się pospieszyć, bo sam będziesz sobie maskę trzymał. Sam powiedziałeś, że 10 minut.
Janek: A spieszy ci się tak bardzo?
Ja: Tak. Wymarzyłem sobie, że około południa wyjdę z pracy i mam zamiar to uczynić. Już Ludwika opieprzyłem, że nieszanowanie mojego czasu, to mogę i ciebie.
Janek: A gdzie ci się tak spieszy?
Ja: Do domu na ten przykład. Muszę posprzątać. Wiosenne porządki, słyszałeś kiedyś o czymś takim?
Janek: Masz cały weekend na to. Możesz sobie jutro posprzątać.
Ja: Jutro o tej porze to ja zamierzam grzać moje zgrabne cztery litery w miejscu gdzie temperatura wody jest nie mniejsza niż 26 stopni. A obiad jeść w samych kąpielówkach przy akompaniamencie szumu wody.
Janek: Skończyłem. O popatrz 12:01.
Ja: Z góry informuję, że niewykorzystane minuty operacji nie przechodzą na następny miesiąc. Dziękuję za współpracę. Cześć.

16 komentarzy:

  1. Naprawdę gwizdnęła? Może chciała tak na podryw, ale jej nie wyszło:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie dzisiaj pani w sklepie powiedziała, że ten piątek to jakiś pechowy, mimo że to w ubiegłym tygodniu było 13-tego. Może coś w tym jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniec tygodnia musi mieć atrakcje :D

      Usuń
  3. Gdzie sie pan doktor wybiera? :-D Pozazdroscic urlopu, no i milego wypoczynku :D
    Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tropiki :D Preferuję słońce, odpowiednio wysokie temperatury, dobre jedzenie i robienie tego na co mam ochotę :D

      Usuń
  4. Uwielbiam czytać Twojego bloga - a w sumie jest ich niewiele :)
    Zastanawiam się tylko w którym szpitalu pracujesz i czy nie mieliśmy styczności relacji pacjent-lekarz bo z kilkoma anestezjologami styczność miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej jestem pewny, że nie mieliśmy.

      Usuń
  5. Zawsze mnie zastanawiało ile więcej środka usypiającego podajecie(obliczacie to na podstawie wagi tak?) czy po prostu podczas usypiania kontrolujecie czy już śpi czy nie bo ja raz podałam wagę o 5kg mniejszą niż miałam(proszę tego nie komentować było się młodym i głupim :D) ale czułam się bardzo dobrze po tylko gardło mnie bolało a znowu następnym razem podałam już normalną i czułam się fatalnie wymiotowałam itd. a usypiała mnie ta sama Pani anestezjolog...

    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra już wszystko wiem xD Doczytałam we wcześniejszych Twoich komentarzach :D

      K.

      Usuń
  6. hmm... Dawno mnie tutaj nie było, ale ciesze się że blog wznowił swoją działalność :) i to z rewelacyjnym skutkiem, a tym samym ja zamiast pisać swoją pracę magisterską spędziłam czas poprawiając sobie humor DZIĘKUJĘ Erjoto

    Aga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam to samo - zamiast pisać pracę mgr, czytam bloga Erjota :D Z tą tylko różnicą, że znalazłam go jakiś miesiąc temu w czeluściach internetu i od tego czasu namiętnie się wczytuję :)

      Usuń
    2. Bo ten blog powinien mieć ostrzeżenie mniej więcej takiej treści:
      Uwaga!!! Wchodzisz na własną odpowiedzialność!!! nie zamkniesz tej strony dopóki nie przeczytasz całości jeśli wydaje ci się że jesteś taki kozak że po pięciu minutach zamkniesz bloga i wrócisz do normalnej pracy to jesteś w błędzie.

      Aga

      Usuń

    3. Przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą :P

      Usuń
    4. A co Pan Doktor radzi? Czytać czy nie?

      Aga :)

      Usuń
    5. Telemedycyna i telekonsultacje mnie nie kręcą, więc uchylę się od odpowiedzi:P

      Usuń