Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

wtorek, 14 sierpnia 2012

"Morderstwo w klasztorze"

Skończyłem niedawno czytać drugą książkę jaką sobie sprawiłem w ramach prezentu urodzinowego. Może już wspominałem, ale książka nosi tytuł "Morderstwo w klasztorze".


Zacząłem ją czytać w drodze do Rzeszowa. Liczyłem że w drodze powrotnej doczytam do końca, ale jednak prawie cała podróż przespałem i lektura spoczywała spokojnie w walizce.

Wybór tego kryminału podyktowany był tytułem. Podejrzewałem, że akcja będzie się toczyć w klimatach kościelnych i nie myliłem się. A ja lubię kiedy właśnie jest takie tło. Opis na odwrocie książki jeszcze bardziej zachęcił mnie do jej nabycia:
"Felicity Howard, młoda Amerykanka studiująca w Kolegium Przemienienia w Yorkshire w Anglii z przerażeniem odkrywa zwłoki bestialsko zamordowanego zaprzyjaźnionego brata Dominika, a nad jego ciałem zastaje splamionego krwią brata Antony'ego, swojego wykładowcę historii Kościoła... "Morderstwo w klasztorze" to mroczny kryminał o średniowiecznych tajemnicach, współczesna powieść z całkowicie nowoczesną bohaterką, która musi zgłębić starodawną wiedzę, aby rozwiązać zagadkę morderstwa przyjaciela oraz ocalić własne życie. Felicity wraz z ojcem Antonym są zmuszeni uciekać przed mordercą, ale jednocześnie postanawiają podążyć za odnalezionymi tropami zbrodni, które prowadzą ich do niezwykłych, zapomnianych przez ludzi miejsc w północnej Anglii i południowej Szkocji. Narracja zręcznie łączy elementy kryminalnego dochodzenia, intelektualne zagadki i duchowe poszukiwania, a nawet wątek romansowy, prowadząc nas zawiłą drogą ku rozwiązaniu sprawy, w której splata się pradawna historia ze współczesną rzeczywistością."
Niestety po przeczytaniu czuję się trochę zawiedziony. Autorka zbyt dużo uwagi poświęca opisowi przyrody, architektury przez co cała akcja wydaje się wolna i traci się czasami główny wątek. Jak jeszcze do połowy czytałem z wielką uwagą i zapałem, tak im dalej w las tym bardziej zaczynałem być znudzony. Jak akcja zaczynała nabierać tempa to nagle jest takie spowolnienie, że kiedy odłożyłem książkę na bok to nie miałem parcia, aby jak najszybciej wrócić do lektury. Liczyłem na jakieś spektakularne zakończenie, ale się przeliczyłem

Jednym z moich ulubionych autorów traktujących o zbrodniach w kręgach kościelnych jest Dan Brown ze swoimi dwoma bestsellerami: "Kod Leonarda da Vinci" oraz "Anioły i demony". Tam również można zaleźć odnośniki do czasów historycznych, do opisów otoczenia, ale zdecydowanie lepiej są one przedstawione i nie powodowały u mnie ziewania. Akcja zdecydowanie szybciej się toczy i bardziej zaskakuje czytelnika

Podsumowując krótkie rozważanie to nie polecałbym zbytnio tej książki komuś kto tak jak ja nie przykłada zbyt dużej uwagi do opisów (może dlatego też nie przeczytałem "Nad Niemnem"). Po jej przeczytaniu nie zdecydowałbym się na jej zakup.

Czas wrócić do trylogii Milenium.

3 komentarze:

  1. trzeba było spytać, odradziłbym... też lubię mroczne gotyckie klimaty...

    a Millenium - rewelacja! :) miłego doczytywania... ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki za ostrzezenie:)

    Jedyna ksiazke, ktora czytalem z wypiekami na twarzy to byla Wojna polsko-ruska... Doroty Maslowskiej

    Czytalem ja na lozku, podlodze, stole... Niektore zdania czytalem po kilka razy, bo ma niesamowity styl. Tak naprawde jesli chodzi o akcje to nic sie nie dzieje. Ale mysli, dialogi, zabawa jezykiem to arcydzielo

    OdpowiedzUsuń