Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

czwartek, 14 lipca 2016

Zawody

Zrobiliśmy sobie zawody w operowaniu pęcherzyka żółciowego metodą laparoskopową. Ten konkurs to tak niechcący wyszedł, bo początkowo miała jedna operacja być po drugiej, a nie równocześnie. Ja byłem na jednej sali, a ordynator na drugiej. U mnie operatorem był szef chirurgi, a asystował mu najnowszy rezydent. Na sali obok operował pan profesór, któremu Janek asystował. Obydwa zespoły zaczęły dokładnie o tej samej godzinie. I dokładnie taki sam czas mieli przewidziany na operację.

U mnie wszystko szło gładko, spokojnie, pacjent jakoś nierozwiotczony i po 35 minutach od rozpoczęcia operacji już była skończona, a ja mogłem wybudzać. Podglądałem sobie monitor z parametrami z sali obok i chyba ktoś tam walczył z ciśnieniem.

Zawiozłem pacjenta na książkowych parametrach na salę budzeń i wróciłem na blok zobaczyć co tam na sąsiedniej sali. A tam operacja w najlepsze trwa. Ledwo dochodziła do połowy. Panu profesórowi jak zawsze pacjent był za słabo zwiotczony. Zaskakujące, że mój pacjent przeżył cały zabieg na początkowej dawce atrakurium, a tutaj już dwa razy trzeba było dowiotczać. Złej baletnicy to i rąbek spódnicy przeszkadza.To byłby skandal, gdyby pan profesór skończył operować w pół godziny. On przecież nie może zajmować się takimi banalnymi przypadkami. Nie jest godzien.

Szczęśliwie szef mnie nie władował w dalsze prowadzenie tego zabiegu, tylko kazał już iść do domu skoro na mojej sali nic się nie dzieje.

7 komentarzy:

  1. Hej, mam pytanie nie związane z postem:) Czy już na studiach robiłeś coś w kierunku anestezji? Poleciłbyś w jaki sposób można rozwijać się w tym kierunku, poza chodzeniem na koło;)
    Szymon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza kołem naukowym nic nie robiłem.

      Usuń
  2. jak to w zyciu - umiejetnosci czy operatora czy anestezjologa sa dokladnie odwrotnie propocjonalne do ilosci szumu jaki wokol siebie robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ostatnio to szef chirurgi robi wokół siebie dużo szumu (z panem profesórem mam niewiele na szczęście do czynienia). Pielęgniarki się zakładają o to, który z chirurgów nie wytrzyma i odejdzie z pracy.

      Usuń
    2. jak to w medycynie bywa - najpierw zniszcza swoimi animozjami zespol. Wiekszosc bedzie chciala niczym cielecia stac i sie nie wychylac, bedzie masa intryg, szykan,a niektorzy beda patrzec na ktorego konia postawic by dalej pojechac w karierze. Przegrany odejdzie wraz z nim po czasie jego dwor pacynek...ale co bedzie przedtem to troche krwi jadem zatruja

      Usuń
    3. Ten kto największe ma potyczki z ordynatorem sam mógł nim zostać, ale nie chciał. Dziwię się teraz, że ma pretensję że przyszedł ktoś młodszy i robi niektóre rzeczy inaczej.

      Usuń
  3. bo widzisz. Chodzi wlasnie o to by mieszac. Jak jestes ordynatorem to musisz umiec odpowiadac za swoje decyzje. A jak to w zyciu. Do krytyki to wszyscy pierwsi, do przejecia odpowiedzialnosci za oddzial i decyzje to juz niekoniecznie.

    Niemcy mowia o takich http://www.stupidedia.org/stupi/Sch%C3%B6nwetterkapit%C3%A4n

    OdpowiedzUsuń