Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

niedziela, 7 września 2014

Sezon IV - Z życia anestezjologa in spe

Wróciłem. Nie wiem na jak długo. To się okaże. Jak w 2011 AD roku zaczynałem tutaj pisać to również nie wiedziałem, czy pociągnę choćby miesiąc. Styl pisania pozostaje taki jak był, w sensie że piszę nadal ja z duża ilością błędów interpunkcyjnych, bo tego nigdy chyba nie opanuję. Będzie trochę nowych bohaterów. Dialogów nie zabraknie. Może nie będzie za wiele o życiu prywatnym. Zobaczy się.

Dlaczego wróciłem?
Bo tak :P Nie ma jednego powodu. Dostałem wiele maili po ostatnim styczniowym poście (a także ciekawych propozycji). Może potrzebna była mi przerwa. Człowiek potrzebuje czasami spojrzeć na wszystko z daleka i wtedy może docenić to co miał, a już nie ma (w tym przypadku akurat ja wracam do punktu wyjścia czyli do pisania - jejku jak to filozoficznie zabrzmiało). No i było parę osób, co mnie do tego nieco namawiało - pozdrawiam Trójmiasto. A poza tym mam takie jedno małe marzenie odnośnie tego bloga, o którym wie tylko jeden Czytelnik. I może to też dlatego wróciłem.

Co u mnie?
Niektórzy utrzymywali ze mną  w miarę stały kontakt to mniej więcej wiedzą co tam sobie porabiałem przez ostatnie pół roku (firmowy mail był cały czas aktywny). No więc zaszły w moim życiu zmiany. Duże i małe. Po nagłówku można się już zorientować o pierwszej i najważniejszej zmianie.
Od kilku miesięcy robię specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii. Im bardziej w tym siedzę tym bardziej mnie to kręci. Pracuję w fajnym zespole (czasami się tylko sprzeczamy), w fajnym szpitalu i jest ogólnie fajnie pod względem zawodowym.

Poza tym zmieniłem uczesanie i telefon. Jak można również zauważyć to zmieniła się też dekoracja (tak na szybkiego coś wybrałem nowego, może w wolnej chwili dopracuję). Ale jedna rzecz się nadal nie zmieniła- wciąż mam zgrabny tyłek :D


Niniejszym można uznać za otwarty: 

SEZON IV

Z życia anestezjologa in spe
czyli ciekawostki z drugiej strony bariery krew-mózg


PS. Denerwuje mnie tylko adres bloga - nie przemyślałem tego jak zakładałem bloga. Ale jak zmienię adres to odnośniki u innych przestaną działać, co nie? 

16 komentarzy:

  1. Wspaniale będzie znów Cię czytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze możesz założyć nowego bloga , a na tym napisać jego adres. kto będzie chciał ten trafi, a inni blogerzy z czasem zmienią u siebie linki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego właśnie nie chcę robić. Niby mógłbym skopiować wszystkie posty etc, ale za leniwy jestem. Już musi być tak jak jest.

      Usuń
  3. ja uwazam ze nazwa powinna zostac w koncu to wlasnie tak sie wszystko zaczelo!:))tak sie ciesze ze znowu jestes! i ze masz nadal zgrabny tylek;-D Pozdrawiam -Mia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, żre wtedy chyba nie myślałem, że aż tak daleko zabrnę :P

      Usuń
  4. Informacja o...rzeczach niezmiennych mnie rozbawiła;)))
    Pisz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet medycyna bywa czasami bezsilna :P

      Usuń
  5. Adresu nie ruszaj. Firma Drutex robi okna i nie zmienia nazwy. Nie potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... no na Erjutex nie myślałem, żeby zmienić :D

      Usuń
  6. Ciesze sie, ze wrociles.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie że wróciłeś - będzie kolejne miejsce do czytania jak to inni mają lepiej (zgodnie z zasadą że wszędzie fajnie gdzie nas nie ma ;D)
    Specjalizacja zacna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja właśnie zaglądam do Ciebie, żeby wiedzieć jak to inni mają lepiej :D

      Usuń
  8. yay! super, ze wróciłeś :) weszłam z przyzwyczajenia i żeby skorzystać z odnośników do innych, a tu taka niespodzianka!

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy tłem sugerujesz nam, że wyemigrowałeś? :>
    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tło akurat było wybrane takie, ponieważ kolorki mi się spodobały. Inne losowo wybrane szablony mi nie pasowały bardziej niż ten. A samemu nie chciało mi się nic tworzyć. Poza tym zielony już był, brązowy też, kiedyś był też czerwony nawet. A niebieski po prostu lubię :) W sumie w tym tle to mi się chmurki tylko podobają;)
      Kiedyś miałem palmy w tle, ale to wcale nie znaczyło, że pojechałem w ciepły kraj. Tak więc tło nie ma tutaj żadnego znaczenia.

      Usuń
  10. Dobrze, że wróciłeś, jakoś tak raźniej człowiekowi jak czyta o podobnych zmaganiach, zwłaszcza tych na etapie stażu;) ja właśnie kończę swój i zobaczymy co dalej:) Tobie serdecznie gratuluję wymarzonej specjalizacji:) oby więcej takich ludzi z pasją! :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń