Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

poniedziałek, 15 września 2014

Laryngoskop

Zabrałem moją stażystkę na blok operacyjny. Chcesz się uczyć, to będziesz się uczyć. Dziewczyna jest trochę bojaźliwa, bo nie chciała intubować, tylko najpierw zobaczyć jak ja to robię. Odważyła się tylko potrzymać maskę twarzową, by pacjent dobrze się tlenu na wdychał - aż zdziwiona była, że to wcale nie jest takie proste jak w telewizji pokazują.

Zaczęliśmy od teorii jak wygląda wprowadzenie do znieczulenia ogólnego - jakie leki, w jakiej kolejności, po co są, ile trzeba czekać na ich działanie. No to można intubować. Wykonując typowe czynności tłumaczę mojej stażystce co robię;
Ja: Powoli wsuwamy laryngoskop. Uważamy na zęby. I zaglądamy do środka czy widać struny głosowe. I jak ładnie widać to można wsunąć rurkę intubacyjną.
Ale ja zamiast wsadzić rurkę, to wyjąłem laryngoskop i mówię do pielęgniarki:
Ja: Poproszę drugi laryngoskop. Ten za słabo świeci i kiepsko widać.
Pielęgniarka: To można zgasić światło na sali to wtedy będzie lepiej widać.
Ja: Słucham??
Pielęgniarka: No wtedy będzie lepszy kontrast i wszystko będzie widać. Tak doktor Kowalski robi.
Ja: Ale to ja intubuję, a nie doktor Kowalski.
Pielęgniarka: Ale...

Zanim zdążyłem odpowiedzieć usłyszałem zza pleców doktor Julitę:
dr Julita: Jak pan doktor powiedział, że chce drugi laryngoskop to znaczy, że należy mu podać drugi i nie dyskutować. Nie wiem na co pani jeszcze czeka. Poza tym to pani obowiązkiem jest sprawdzić wcześniej czy laryngoskop dobrze świeci.

Szkoda, że ta pielęgniarka miała maskę na twarzy. Bo na pewno jej mina była bezcenna. Oczywiście fakt, że jest to ruda pielęgniarka jest całkowitym zbiegiem okoliczności. O rudych pielęgniarkach to chyba już nie raz wspominałem :]

30 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. A kto powiedział, że ja jestem rezydentem ;>

      Usuń
    2. Na to samo zwróciłam uwagę... szczerze, to nie ma się czym chwalić, że ma się pod sobą stażystkę. Żeby pan doktor, który skończył sam staż rok temu, szkolił dziewczynę może o rok od siebie młodszą... dziwne, śmieszne i aż tragiczne.

      P.S Aha i trochę pokory, panie lekarzu...

      Usuń
    3. Hmm... nie wiem co takiego miałoby być "dziwne, śmieszne i aż tragiczne". Co z tego, że rok temu skończyłem staż? Przez ostatnie kilka miesięcy ciężko pracowałem i nie widzę powodu, dla którego nie miałbym się podzielić wiedzą z kimś młodszym. Akurat intubację mam na tyle dobrze opanowaną, że ordynator nie widzi problemu, abym mógł komuś pokazać jak to się robi - przynajmniej wiem, że ma do mnie zaufanie że potrafię to zrobić. A to też świadczy o nim, że mnie czegoś nauczył. Tragiczne to by było, kiedy taką stażystkę dostałbym po 2 tygodniach pracy, kiedy zaczynałem się wszystkiego uczyć. To, że się przyjęło, że większość rezydentów przez pierwsze rok (albo lata, zależy kto jak trafi) swojej specki siedzi i pisze wypisy to nie znaczy, że wszyscy tak mają. Ja akurat siedzę na sali operacyjnej i ćwiczę swoje umiejętności, a tego akurat można mi zazdrościć.

      Ps. Jak mi brakowało takich pokornych anonimowych wujków dobra rada :D No od razu banan na buzi :D

      Usuń
    4. Hmm... A u mnie na stazu - też rok temu tylko miasto inne - to nawet nie rezydenci, ale stażyści prowadzili regularnie ćwiczenia ze studentami, z różnych kierunków. To dopiero była bzdura.

      Usuń
    5. Poziom polskiej służby zdrowia schodzi na psy podobnie jak poziom polskiego szkolnictwa.

      Usuń
    6. Nic w tym dziwnego, że Erjota dostał pod opiekę stażystkę. I wcale, a wcale nie woła to o pomstę do nieba. Ja będąc na stażu na internie dostałam do ogarnięcia studentkę po 3cim roku i nikogo to nie raziło w oczy. Grunt to obustronne dobre chęci i dryg pedagogiczny :)

      Usuń
    7. student 3 roku to jednak troche co innego, co? Na 3 sie uczy dopiero badac, podstaw interny. A jakbyś dostała studenta 6 roku? Miałabyś taką wiedzę jak ludzie pracujący latami na oddziale na którym robisz staż, żeby studentom przekazać? Żeby na pewno nie nagadać bzdur, żeby ich z tego przepytać? Będąc niecały rok, albo i nawet mniej w "hierarchii" wyżej niż oni? Bo ja nie wiem co można wiedzieć nagle na tyle super żeby uczyć innych, od magicznego momentu ukończenia studiów i dostania tytułu lek. przed nazwiskiem.

      Usuń
    8. Ja nie mówię o prowadzeniu zajęć dydaktycznych. Tego bym się nie podjęła. Jednak pokazanie studentom na praktykach życia na internie to inna bajka. Mimo to uważam, że dzielenie się wiedzą i umiejętnościami z młodszymi nie powinno być gnojone, i wytykane palcami. Na stażu niejednokrotnie więcej mogłam się nauczyć od rezydenta niż od specjalisty, bo ten pierwszy miał czas i pamiętał jak to jest zaczynać. :)

      Usuń
    9. No a u nas na 1 dniu stażu z interny kazali prowadzić zwykłe planowe ćwiczenia ze studentami. Seminaria prowadzili rezydenci, ćwiczenia stażyści. Lekarze czasu nie mieli. Moim zdaniem to nie jest w porządku.
      To co mówisz to co innego, jasne że sobie pomagaliśmy i dzieliliśmy się wiedzą na dyżurach i praktykach. Rezydenci na stażu nie raz byli dużo bardziej chętni się dzielić wiedzą i pomagali w niejednej sytuacji :) Ale zajęcia dydaktyczne prowadzić będąc od tych studentów tylko o krok dalej i nie umiejąc wiele więcej od nich? Never.

      Usuń
    10. A ile to wg Ciebie to wiele więcej?? Przez ostanie kilka miesięcy dużo się nauczyłem, i wiele pracy włożyłem w to żeby robić dobrze to co już robię sam.

      Rozśmiesza mnie mówienie, że od skończenia studiów nie wiele więcej wiem. Zwłaszcza jak ktoś się odzywa kto mnie nie zna.
      Na 3 roku badanie pacjenta jest podstawa. Na anestezjologii podstawą jest wentylacja na maskę, a dalej intubacja. Przez ostatnie kilka miesięcy wykonywałem owe czynności na tyle wiele razy, że jakieś tam pojęcie o tym mam, i potrafię coś mądrego na ten temat przekazać.

      Usuń
    11. Ej, jeśli to o mnie to ja mówiłam o swojej sytuacji - ćwiczeń dydaktycznych ze studentami 6 roku od 1 dnia stażu. Ja nie uważałam, że w momencie ukończenia studiów - co i oni za chwilę mieli uczynić - jakoś automagicznie nabyłam mega więcej wiedzy niż oni mieli w tym momencie. Aż tyle więcej żeby z nimi prowadzić ćwiczenia i dzielić się wiedzą moim zdaniem specjalistyczną.
      Co do Ciebie się nie wypowiadam bo Cie nie znam. Ale po stażu, po pracy ileś miesięcy na konkretnym oddziale i dalszej nauce, na pewno wiedze masz dużo większą, żeby ją komuś przekazać niż ktoś kto staż zaczyna.
      Tacy rezydenci, pełni pasji i chcący się wiedzą dzielić byli na stażu najfajniejsi. Starszym rzadko się jeszcze chce. Ale to nie to samo co początkujący stażysta.Tylko o to mi chodziło.

      Usuń
    12. Odpowiedziałem na dwa anonimowe komentarze w jednym komentarzu, więc nie wszystko było do Ciebie (tyle razy pisałem aby się podpisywać).
      Co innego prowadzenie zajęć ze studentami (jeszcze na jakimś stażu jak ktoś jest daną działką niezainteresowany), a co innemu pokazać komuś coś co mi sprawia frajdę i czym chcę się zajmować (i kiedy ma się już o tym jakieś pojęcie).

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Specjalistą będę ... kiedyś ...

      Usuń
  3. Iloma językami i na jakim poziomie posługuje się nasz Pan Doktor? :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Erjota...skąd ja to znam
    Naturalny przebieg wdrażania do pracy na sali operacyjnej:
    1. nie umiem, nie wiem
    2. umiem, nie wiem
    3. umiem, wiem ( tu nieco wyżej nosimy głowę, tak jakby prostujemy się nieco, z chirurgami rozmawiamy z większa pewnością siebie)
    4. Wydarza się ZONK!!!
    nie umiem, nie wiem!!!!!

    Anestezja jest bardzo dobrą nauczycielką pokory- im lepiej o sobie myślałam, z tym wyższego stołka spadałam.
    Wszystko przed Tobą.

    P.S. Jeśli, doktor Kowalski pracuje co najmniej 2xdłużej niż Ty, i zamiast prosić pielęgniarkę o inny sprzęt woli zgasić światło, to niestety może oznaczać to, że:
    a. wie, że lepiej nie robić sobie"pod górkę" z tą pielęgniarką
    b. wie, że czasem jest to po prostu łatwiejsze i szybsze rozwiązanie problemu
    c. jest wariatem, który "lubi po ciemku"
    Moja rada- jeśli ktoś, kto pracuje 10 lat robi coś jakoś, to na pewno ma swój powód. Polemizować będziesz mógł, gdy osiągniesz jego doświadczenie.
    Inna sprawa jeśli Kowalski ma tyle doświadczenia co Ty-wtedy dopiero za kila lat okaże się, czyja postawa była lepsza.

    P.S. Jeżeli, jak piszesz, nauczanie stażystki odbywa się za zgodą i wiedza Twojego nadzorującego, to tyłek masz kryty. Jeżeli jego nie ma na sali, to pomyśl o sobie i swoim przyszłym życiu zawodowym.
    Przykład: Pacjent budzi się z chrypką (lub np.bez zęba
    itp) a jego brat jest prokuratorem. Wierz mi,że Twój szef z pełną mocą zezna, że NIE MIAŁ O TYM ŻADNEJ WIEDZY I NA NIC NIE WYRAŻAŁ ZGODY. A Ty będziesz ugotowany. Nie masz specjalizacji, co za tym idzie- nie masz w zakresie obowiązków nauczania stażystów- nie wybronisz się.
    To są dobre rady koleżanki, która pracowała 4 lata i po tych 4 latach moje myślenie o własnych umiejętnościach było o niebo mniejsze niż po roku.

    Trzymam kciuki, bo uwielbiam ludzi z pasją do swojej pracy.
    Pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, czuć płynącą mądrość. Poważnie.
      A tak propo tej pielęgniarki to garść luźnej statystyki [liczby przybliżone]:
      W 2013 uczelnie medyczne opuściło około 2700 przyszłych lekarzy
      i niecałe 700 pielęgniarek. Z tego co wiem w przyszłych latach nie będzie lepiej.
      Coś czuję, że niedługo nie będziemy mogli sobie pozwolić na bycie niemiłym dla Pielęgniarek. I słusznie ;)
      Mateusz

      Usuń
  5. U nas na anestezji wielu lekarzy (zwłaszcza właśnie młodszych) nie dawało robić nic, właśnie z obawy przed odszkodowaniem - ponoć za wybity ząb przy intubacji może być ona bardzo wysokie. Mi szczęśliwie udało się trafić na świetnych specjalistów, którzy nauczyli mnie prawidłowo wentylować, zakładać maski krtaniowe, intubować - nawet rurką zbrojoną kilka razy, czy moja ulubiona czynność czyli znieczulenie pp ;) Do tego stopnia mi się spodobało, że mam teraz dylemat co wybrać za spec. a czas goni.... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież są już urządzenia ochronne na zęby.

      Usuń
  6. Do licha, nasz system zdrowia jest tak porąbany, że jeśli komuś się chce, coś umie, robi to dobrze i w dodatku chce innych czegoś nauczyć, to nie jest ważne jaki ma tytuł, tylko chwała mu za to. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, jakoś na kółkach naukowych wiele się nauczyłem od starszych kolegów czy stażystów. Przynajmniej chcieli coś nauczyć, bo niektórzy lekarze niestety nie mieli na to ochoty.

      Usuń
  7. Ja bym chyba narobiła w majty, jakby pod moją kontrolą wystraszona stażystka miała intubować ;D Ale to ja na razie będę wystraszoną stażystką...

    OdpowiedzUsuń
  8. A Pani Pielęgniarka dopiero będzie miała mine, jak przeczyta wpis na blogu o sobie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpisuję się pod postem Młodej Lekarki. W 100% :)
    A dorzucę jeszcze coś od siebie (mimo że mój staż tylko trochę jest dłuższy od Twojego)- niezależnie do kogo ta czynność należy to warto zawsze samemu sprawdzić laryngoskop. I też bym dyskretnie wykręciła się od "uczenia" stażystki - jak najbardziej warto dzielić się wiedzą, natomiast uczenie umiejętności praktycznych powinno należeć do specjalistów (Ty de facto to na specjalizacji też - jak każdy specjalizujący się lekarz wg obowiązujących przepisów - nie możesz robić nic bez bezpośredniego nadzoru specjalisty).
    A tak w ogóle to fajnie poczytać, że dobrze ci tam gdzie jesteś, że rozwijasz się i szlifujesz umiejętności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest tak, że każdy ma swój zakres obowiązków. Jeśli ktoś czegoś nie dopilnował to ma o tym powiedzieć, ze nie umiał, nie miał czasu, ochoty itd.
      Jakby każdy każdego miał sprawdzać to pewnie nic by się nie operowało.
      Jednak jest to praca odpowiedzialna, więc trzeba być odpowiedzialnym.

      A poza tym nie lubię pielęgniarek, które uważają, że wszystko już wiedzą i wchodzą innym lekarzom (czyt. dr Kowalski) na głowę. To jednak ja odpowiadam za to co robię i nikogo nie będzie póxniej interesować, że ktoś gasi światło jak laryngoskop nie działa. A co do owej pani to zanim jeszcze tam zacząłem pracować to już usłyszałem na jej temat 'pochlebne' opinie. Nie to że się uprzedziłem, ale owe opinie sprawdziły się w 100% i niestety mam podobną. I to jest jedna z tych pielęgniarek, które same lubią sobie robić pod górkę

      A co do nauczania to jest to fajne zajęcie :)

      Usuń
  10. Czytając o sytuacji z pielęgniarką odnosi się niemiłe wrażenie...
    Na pewno działa to w dwie strony , lekarze myślą źle o pielęgniarkach a pielęgniarki o lekarzach.
    Ja nie odebrałabym uwagi pielęgniarki negatywnie, jesteś lekarzem młodym może chciała Ci doradzic ( na pewno nie pouczac ) , z racji Twojego młodego wieku i małego doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarze też dobrze myślą o pielęgniarkach i odwrotnie.
      Akurat uwagi tej pielęgniarki nigdy bym nie odebrał jak dobrą radę. Jak laryngoskop nie działa dobrze, to należy wziąć drugi.

      Usuń