Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

czwartek, 20 listopada 2014

Czwartek taki bez humoru

Dziś wiele rzeczy mnie denerwowało. Coś humoru nie miałem,  bo zamiast się wyspać to książkę czytałem pół nocy. To co w pracy zwykle mi w miarę wychodzi,  to wychodziło mi dobrze.  Pod tym względem było w porządku. Ale to co wyjść powinno, to nie wychodziło wcale. Jak na złość. 

Ponadto pan ordynator czepia się,  że pacjent nie jest jeszcze zamonitorowany, że podpajęcze nie zrobione, że pacjenta nie ma na bloku, że kroplówka nie leci, że... Panie, przecież się nie rozerwę.  Jestem tylko z jedną pielęgniarką,  a w międzyczasie biegam na internę do reanimacji - serduszko samo się chyba nie wymasuje. Ktoś to musi zrobić.

A na koniec chirurdzy uraczyli mnie jutrzejszym planem operacyjnym. Chyba komuś zapomniało się,  że jutro jest piątek. Ja się na zakupy wybieram, a nie w nadgodziny.  Muszę mieć w co odziać mój zgrabny tyłek:p

17 komentarzy:

  1. Jaką książkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juan Gómez-Jurado " Emblemat zdrajcy"

      Usuń
  2. to Ty jesteś sam jeden? Nie ma więcej anestezjologów w szpitalu? Chyba, że jest dwóch i pracujecie w systemie zmianowym..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki multifunkcjonalny to ja tam jestem jedyny w swoim rodzaju, wiec nic dziwnego, że jestem od wszystkiego:D

      Usuń
  3. Wiesz, tak sonie czasem myślę czytając Twojego bloga... Nie wiem, ale Ty mi "nie pasujesz na lekarza". Nie odbierz tego przypadkiem źle, ale po prostu no... Takie mam wrażenie, że Ty ciągle jeszcze taki studenciak, na luzie, taki prosty i normalny. To, jak piszesz, jak odpowiadasz, albo jak opisujesz niektóre sytuacje, jest takie fajne, takie właśnie bardzo luźne. Ale to fajnie, mi się to podoba. Nie wiem, jaki jesteś "naprawdę", w codziennym życiu- pewnie troszkę bardziej poważny, ale to nie zmienia faktu, że ta wersja Ciebie, jaką nam tu pokazujesz, jest baardzo fajna. Niech Ci się powodzi tam w życiu, bo fajny CHŁOPAK z Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Zaglądam tu od czasu do czasu. Z samych postów można wywnioskować, że nie uważasz się za boga, tylko dlatego, że skończyłeś medycynę i to jest właśnie super. Teksty czyta się lekko i przyjemnie, bo sprawiasz wrażenie jakbyś nie był przesiąknięty tym specyficznym światkiem, gdzie lekarze uważają się za nie wiadomo kogo, a zazwyczaj się potem okazuje, że jest to tylko przerost formy nad treścią (a może to dopiero nastąpi w twoim przypadku :D). Powodzenia w realizacji marzeń! :*

      Usuń
  4. Ile masz takich reanimacji średnio w ciągu dnia? Ciężka to pewnie i męcząca sprawa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka miesiącu, ale nie jest to jakaś powalająca liczba. Sama reanimacja bywa czasem ciężka ze wzgledu na ilosc osob.mza duzo osob bardziej przeszkadza niz pomaga.

      Usuń
  5. hej. przepraszam że nie na temat- pamiętasz może na którym chomiku były materiały przydatne do kursów stażowych w DILu ? Z góry dzięki za link.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to chyba na maila dostałem, bo te materiały krążyły między ludźmi.

      Usuń
  6. A ty masz żonę, dzieci? Kiedy skończyłeś studia? Co zdecydowało o twojej specjalizacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj, pewnie dostanie ci sie za te pytania... Juz byli tu tacy, co zaczepili o zycie prywatne erjoty w pytaniach, i dobrze sie to nie skonczylo... haha...

      Usuń
    2. jak nie chce to nie musi, opowiadać - rozumiem prywatność ;)

      Usuń
    3. Anestezja dlatego że chciałem być po stronie mózgu:]

      Usuń
  7. Słyszałem, o twoim "marzeniu" - książka z bloga :D

    Robert

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe od kogo słyszałeś, bo o tym marzeniu wie tylko jeden czytelnik, który kiedyś miał podobne marzenie. Ale nie wiem czy nadal je ma..

      Usuń