Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

piątek, 9 czerwca 2017

Piątek

Z okazji mojego przystosowywania się po urlopie do pracy, nie wiedzieć czemu nie byłem w tym tygodniu obdarowany zbyt wieloma obowiązkami. Taki stan rzeczy bardzo mnie męczy, bo wówczas muszę sam sobie szukać zajęcia, a to nie lada wyzwanie. I to ciągłe spoglądanie na zegarek i myślenie: a w Punta Cana jest dopiero 7 rano...

Dzisiaj już od 10.30 nie miałem co robić.  Dlatego zająłem się jedzeniem arbuza przez pół godziny. Co prawda godzinę wcześniej rozpocząłem dość ambitne znieczulenie do dużej operacji i liczyłem, że trochę zabawię na sali operacyjnej, ale szef przysłał do mnie pana Czesława, który mnie zastąpił. Sam nie wiem po co. Wywołało to burzę wśród pielęgniarek, bo nasz pan Czesio doprowadza je do białej gorączki.

W ramach protestu jedna pokazała mi, środkowy palec i zaczęła mi grozić, że mi nogi z dupy powyrywa.
Jeśli faktycznie by to zrobiła, to wtedy jej szanse spotykania się z panem Czesiem na sali operacyjnej wzrosną, bo ja wtedy na pewno bym nie przyszedł (w sensie dosłownym).

1 komentarz:

  1. Witam powiedz jak radzisz sobię z rozmową (trudną) z rodziną pacjenta czy może jednak szef bierze na siebie ciężar tych rozmów ja przyznam że dla mnie to koszmar i zawsze modlę się aby szef mnie nie wskazał do tego niewdziecznego zadania :/
    Pozdrawiam
    PK

    OdpowiedzUsuń