Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

piątek, 26 czerwca 2015

Pożegnanie oddziałowej

Nadszedł jeden z najsmutniejszych dni w naszym szpitalu. Dziś było pożegnanie oddziałowej pielęgniarek anestezjologicznych, która nie dogadała się z dyrekcją i znalazła sobie lepszą i spokojniejszą pracę. Niewątpliwie jest to strata szpitala.

Na III roku asystent z pediatrii powiedział do nas: Są takie pielęgniarki co będą wam dupę zawracać każdą bzdurą, bo nie będzie chciało im się pomyśleć. A są takie pielęgniarki, dzięki którym będziecie mieć zawsze spokojny dyżur, bo będziecie wiedzieć że ta pielęgniarka ogarnia wszystko, jest wykwalifikowana, doświadczona i zna się dobrze na swojej robocie. Z taki pielęgniarkami zawsze trzymajcie dobre stosunki, bo one potrafią też urządzić dyżurnemu piekło.

Oddziałowa była właśnie z tych doświadczonych i wykwalifikowanych pielęgniarek, a jednocześnie twardą ręką rządziła przy czym była niezwykle szanowana i lubiana przez wszystkich, zarówno lekarzy jak i inne pielęgniarki. Świetnie znała się na swojej pracy. Młodsze pielęgniarki same mi mówiły, że wszystkiego się od niej uczyły. Ja sam też nie jednej praktycznej rzeczy się od niej nauczyłem. Z oddziałową mogłem spokojnie pacjenta zostawić i w tym czasie coś zjeść, bo nie panikowała jak nagle FiO2 spadło poniżej 30, tylko wiedziała którym pokrętłem należy pokręcić. No i poza tym rewelacyjnie się zakuwała. Osoba, która będzie ją zastępować, będzie mieć naprawdę wysoko postawioną poprzeczkę, aby jej dorównać.

Tak jak na początku jej ciągłe upominanie mnie, że to jest źle, tamto zrobiłem źle mnie irytowało, to po pewnym czasie zacząłem dostrzegać, że jednak coś w tym jest. Poza tym nie robiła tego ze złośliwości, tylko z zaangażowania w swoją pracę, co niestety nie jest takie częste wśród personelu. Przez te kilka miesięcy całkiem sprawnie nam się współpracowało. I wiedziała już jakie mam przyzwyczajenia.

Będzie mi brakować jej tekstów: No to spadaj zjeść obiad, a ja tu wszystkiego przypilnuje. Tylko nie spiesz się. I kto mi teraz będzie nalewać z rana miętową herbatę?? :D

Dzisiaj z tej okazji było uroczyste śniadanie. Dostała też kilka bukietów kwiatów i innych podarunków. Ode mnie też coś dostała na pamiątkę.

1 komentarz:

  1. O tak, takie oddziałowe, które faktycznie wszystko ogarniają to skarb! Na szczęście na oddziale, gdzie najwięcej przesiaduję, jest właśnie taka - prawdziwa Szefowa. I ja sobie pomyślałam, naiwna studentka, że to zawsze tak jest. Zderzenie z rzeczywistością bolało...

    OdpowiedzUsuń