Już "Kontratyp" przystopował nieco mój entuzjazm do twórczości Remigiusza Mroza. Za to "Nieodgadniona" zaczęła pokazywać, że opinia pisania na ilość, a nie na jakość jest prawdą. Pełno błędów logicznych, merytorycznych i powierzchowne poruszanie tematu.
Dlatego też w dniu premiery nie spieszyłem się do księgarni, celem dokonania sprawunku jakim był zakup papierowej wersji (seria z Chyłką fajnie prezentuje się na regale), aby zapoznać się co to takiego przydarzy się Chyłce w kolejnej części - po jej maratonie w szpilkach w Himalajach zostało jej chyba tylko zdobywanie księżyca (najlepiej zordońskim rydwanem ognia, aby dodać całości dramatyzmu).
Ostrzegam. Jak ktoś chce przeczytać "Umorzenie", a nie chce znać szczegółów z książki, to niech daruje sobie czytanie dalszej części moich wypocin.
Remigiusz Mróz - Umorzenie
