Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intensywna terapia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intensywna terapia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 listopada 2024

Przedszkole

Znieczulam na okulistyce.

Oko jest całkiem spoko, bo jest poza głównym blokiem operacyjnym, a to oznacza że nikt niepotrzebnie mi się po sali nie kręci, nikt mnie nie tyka, nikt mi dupy pierdołami nie zawraca, nie daje dobrych rad. Siedzimy sobie w ciemności, każdy robi to co potrafi najlepiej, czyli ja spisuję ciśnienia. Na sudoku było jeszcze za wcześnie.

piątek, 23 września 2022

Politrauma

Przejąłem od młodego kolegi telefon dyżurnego. Posłałem go nawet do domu pół godziny wcześniej, bo w poradni obrobiliśmy wszystkich pacjentów - zarówno tych planowych jak i nieplanowych. Myślę sobie, skoro dobry uczynek spełniłem to w nagrodę dyżur będę mieć spokojny. Aczkolwiek na bloku robota trwała i wiedziałem, że za chwilę muszę się tam pojawić i młodzież do domu posłać. Tym marzeniem o spokoju żyłem przez kolejne 5 minut kiedy zadzwonił telefon, a na ekranie wyświetlał się napis Politrauma. Hmm... ktoś na bloku nie pójdzie szybko do domu, chyba że szef to ogarnie.

niedziela, 23 stycznia 2022

Wolne łóżko

Szaleństwo dyżurowe trwa. Oficjalnie nasz pseudooddział intensywnej terapii miał być już zamknięty, ale jakoś nam wypychanie pacjentów na inne oddziały średnio idzie. Za to przyjmowanie nowych idzie całkiem sprawnie.

niedziela, 16 stycznia 2022

Psychiatra

Z serii dyżurowych historii to znowu miałem dyżur na pseudointesywnej terapii (podobno od przyszłego tygodnia ma ten twór być zlikwidowany, bo korona odpuszcza). I znowu jeden z telefonów, które nosiłem w kieszeniach był telefon od zespołu reanimacyjnego.
 

niedziela, 19 grudnia 2021

Intesywna szachownica

Pierwsze trzy fale pandemii przeżyliśmy bez większych problemów. Co prawda przy trzeciej pojawiły się jakieś niedogodności, ale w sumie wszystko działało tak jakby korony nie było. Przy czwartej już się tak nie dało, choć dość długo się opieraliśmy i zaklinaliśmy rzeczywistość, że nie jest tak źle.

wtorek, 25 lipca 2017

Interniści

Koledzy z oddziału chorób wewnętrznych to tacy ludzie, według których można ustawiać zegarki. Wcale nie chodzi o to, że przychodzą punktualnie do pracy. Wręcz przeciwnie. W momencie kiedy zbliża się fajrant, najczęściej dzwoni telefon z interny:
- Mamy takiego a takiego pacjenta, któremu przez cały dzień było źle, nic specjalnie z nim nie robiliśmy i nie polepszyło się ani na moment (przyp. red. też się nie pogorszyło, ale to nieistotne) i chcielibyśmy go na intensywną terapię przenieść, aby zapewnić mu najlepszą opiekę jaką tylko można.

wtorek, 27 czerwca 2017

Dupogodziny

Jeśli ktoś by mnie zapytał na czym polega obecnie moja praca to bym odpowiedział, że na odsiadywaniu dupogodzin. Szef się kręci tu i ówdzie i nie ma jak się wyrwać wcześniej z pracy. A zwykle dwie ostatnie godziny udaję, że próbuje pracować. Za to chirurgicznego szefa nie ma, to i nie ma zbyt wielu operacji. Ginekolodzy też się gdzieś porozjeżdżali.

piątek, 12 maja 2017

Epikryza

Dziś był tak obłożony zabiegami dzień, że w udziale przypadało dwóch anestezjologów na jedną salę operacyjną. Mi nie przypadała połówka żadnej sali, tylko urzędowałem na intensywnej terapii, gdzie było cicho i spokojnie.

wtorek, 21 lutego 2017

Monotonia dnia

Siedziałem na intensywnej terapii, czytałem książkę w ramach samokształcenia, roboty za wiele nie miałem. Ostatnio papierologia mi nie zalega, wypisy robię na bieżąco, a Julita spełnia się w moich premedykacjach. Monotonię dnia przerwał telefon od ordynatora.

piątek, 3 lutego 2017

Pajac

Dzień rozpoczęliśmy od omówienia wczorajszych incydentów z ordynatorem chirurgii w roli głównej. Pan po cholecystektomii jeszcze wczoraj późnym wieczorem wrócił na chirurgię, bo łóżko na intensywnej terapii było potrzebne bardziej potrzebującym.

wtorek, 29 listopada 2016

Pauza

Spacerowałem się dzisiaj tak między intensywną terapią, kardiologią i reumatologią (a wcześniej urządziłem sobie wycieczkę po oddziale ginekologii). Akurat byłem przed wejściem na reumę, kiedy to zawezwano wszystkich do reanimacji na kardio.

środa, 26 października 2016

Wygrana

Roboty było dzisiaj niewiele, bo ordynator pojechał na jakąś konferencję. Ze wszystkim co miałem do roboty się szybko uwinąłem i tak siedziałem bezczynnie na oddziale. Przeglądałem sobie mapę świata w poszukiwaniu jakiegoś fajnego miejsca na urlop. Na intensywnej terapii połowa łóżek wolna, więc z pielęgniarkami udawaliśmy, że pracujemy.

piątek, 16 września 2016

Piątkowy melanż

Od dwóch dni żyję na melanżu. W środę impreza u Irlandczyka, wczoraj u mnie, a dzisiaj w sumie się już zaczęła. Wstałem rano, błogi i zadowolony z życia, bo czym miałby się człowiek w moim wieku martwić. Włączyłem sobie Rickiego Martina do śniadania, a później jeszcze razem pojechaliśmy do pracy. Szczęśliwość ze mnie, aż biła. Odliczanie do weekendu już rozpocząłem. Spotkałem na parkingu pana Czesława, który stwierdził, że dzisiaj będzie mieć dużo pracy. Przez noc trochę plan operacyjny się zapełnił.

środa, 20 lipca 2016

K jak kawa z mlekiem

Siedzę na oddziale i tworzę wypis dla pacjenta. Jednym okiem podglądam jak pan Czesław sobie radzi z moim pacjentem co mu resekują połowę brzuch, którego musiałem mu zostawić (a pacjent już nieźle popsuty przyjechał na blok, bo Hb wynosiło 4,1, a potas był sporo poniżej 3). Swoją drogą pan Czesław po jednej narkozie przyszedł mi się wyspowiadać co zrobił i czy to dobrze - serio mnie to rozwaliło, bo mi nie wypada podważać jego kompetencji, co najwyżej powiem, że u nas to się robi tak i tak. Tworzenie poetyckiej epikryzy przerwał telefon, który odebrała pielęgniarka (ja udawałem, że nie słyszę).

czwartek, 30 czerwca 2016

Czwartek

Z rana dzisiejszy czwartek wyglądał jak piątek, a już po południu to przypominał bardziej środę, chociaż też by pasowało na taki typowy czwartek.