Siedziałem w dyżurce. Nogi trzymałem w górze w ramach profilaktyki przeciwzakrzepowej, oglądałem jakieś głupoty w internecie i pomyślałem, że tak to sobie mogę dyżurować. Kwadrans później postanowiłem się położyć na parogodzinną popołudniową drzemkę.
Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.
piątek, 12 kwietnia 2019
środa, 10 kwietnia 2019
Specjalista mikrochirurgii
Jest u nas jeden ortopeda, z greckimi korzeniami, co uchodzi za specjalistę mikrochirurgii. Ogólnie fajnie się z nim współpracuje, pogadać można, pożartować. Zwykle robi koło siebie dużo hałasu i czasem trochę pajacuje używając wstawek anglojęzycznych (najczęściej są to 'hi!!' oraz 'yes yes yes'). Jedynie te jego mikrochirurgiczne występy w środku nocy i kilkukrotne "kończę za pół godziny" w ciągu jednej operacji doprowadza czasami do kur nerwicy.
sobota, 16 marca 2019
Zawał
O 15:30 przejąłem dyżur. Zacząłem od drzemki. Nawet się nie meldowałem szefowi dyżuru, że nie mam żadnych zajęć. O 18:30 wyciągnięto mnie z łóżka i tak w sumie zostało przez kolejne 12 godzin.
czwartek, 21 lutego 2019
Kwadrans po północy
Dokładnie kwadrans po północy zameldowałem się kierownikowi dyżuru, że moja pacjentka po laparotomii jest na intensywnej terapii. Nie wspomniałem, że ja dowiązałem ją tam na ciśnieniu skurczowym ponad 100, za to miejscowy personel zepsuł wszystko i mieli skurczowe ledwo 35. Lokalny doktor się mnie pytał czy coś dawałem hipotensyjnego na czas jazdy. Może koktajl Jacksona tak zadziałał, ale zasadniczo katecholaminy podnoszą RR. W momencie kiedy konsylium pielęgniarsko-lekarskie debatowało czy wyświetlane ciśnienie jest faktycznie jakie ma pacjentka, ja się ulotniłem.
piątek, 8 lutego 2019
Odpokutować
O 16 położyłem się w dyżurce spać. Koło 18 się przebudziłem i zastanawiałem się czy wstać i książkę sobie poczytać. Szybko ten pomysł porzuciłem. Skoro nikt do tej pory nie dzwonił, to znaczy że moja osoba nie jest nikomu do szczęścia potrzebna i trzeba spać dalej. A im dłużej mogłem spać tym coraz bardziej byłem świadomy tego, że będę musiał odpokutować to nocną robotą. Nawet przez moment nie pomyślałem, że mam luźny dyżur.
poniedziałek, 4 lutego 2019
Dwie ręce
Dostał mi się dzisiaj na własny użytek stażysta. Po sobotnim dyżurze miałem ambiwalentne podejście do pracy i w sam raz przydał młody chłopaczek, a bardziej jego dwie ręce, którymi mogłem wykonywać czynności służbowe. Młody się cieszył, bo mógł sobie powentylować i pozakładać maski krtaniowe, a ja mogłem wszystkim i wszystkimi swobodnie dyrygować bez brudzenia rąk. Chociaż regionalki akurat sam zakładałem.
niedziela, 3 lutego 2019
Luźny dyżur
Jednym z powodów, że mam ochotę wstać i iść na weekendowy dyżur jest to, że w pracy mamy wspólnie śniadanie, a później także obiad. Każdy przynosi odpowiednią ilość tego co się zdeklarował przynieść i mniej więcej do godziny 9 (względnie 9:30) nie odbieramy telefonów i nie zaczynamy żadnej pracy (chyba, że poprzednia ekipa dyżurowa zostawi nam coś na stole operacyjnym). Inny powód jest też taki, że kolejny weekend będzie dłuższy, bo sobotni dyżur dostaje się w pakiecie z dyżurem w nadchodzący czwartek, więc w ciągu tygodnia można miec już odhaczoną standardową ilość dyżurów w miesiącu.
sobota, 12 stycznia 2019
Nie chwal dnia...
Nie chwal dnia przed zachodem... a nocy przed wschodem...
Już od kilku miesięcy mam taką passę, że po przejęciu dyżurnego telefonu do godziny 20 raczej sobie nie poleżę. Wczoraj nie mogło być inaczej, bo do 17 siedziałem jeszcze na sali operacyjnej. Później faktycznie zrobiłem sobie godzinną drzemkę, kiedy inni w najlepsze pracowali.
środa, 9 stycznia 2019
Na 10
Chodzenie do pracy na godzinę 10 zdecydowanie wydłuża moją dobę niż gdy chodzę do pracy na 7:30 mimo, że tyle samo pracuję. Zwłaszcza, że pobudka jest kiedy już jest jasno w przyrodzie, a nie w środku nocy.
poniedziałek, 31 grudnia 2018
Noworoczne postanowienia
Rok 2018 był ciężki. Dał mi nieźle popalić i w sumie cieszę się, że już się za moment skończy, aczkolwiek były też i pozytywy. Nie było listy postanowień na 2018, więc nie będzie analizy tego co wyszło, a co nie. Wiele rzeczy to mi wyszło, ale akurat bokiem.
piątek, 26 października 2018
Od 4:30 do 6:30
Pochwaliłem ostatnio neurochirurgię, to chyba w nagrodę dałi nam do wiwatu na dzisiejszym dyżurze. Zwykle na dyżurze znajdą sobie jakąś pierdołę niecierpiącą zwłoki do operacji i na ogół nie ma problemu z obstawą.
środa, 24 października 2018
Neurochirurgia
Znieczulałem gościnnie na neurochirurgii. Gościnnie, bo od paru miesięcy mam przydział na ortopedię i urazówkę. Mogę sobie do woli ćwiczyć znieczulenia regionalne.
Inny powód tej gościnności był taki, że planista dyżurów niechcący mi wpisał urlop na dzisiaj, a ja takowego nie zamierzałem brać. Po tym, kiedy sprawę wyjaśniłem (tutaj łatwiej jest przyjść do pracy niż brać urlop) na orto było za dużo anestezjologów i mnie na neuro przesunięto. Fortunnie się złożyło, że miałem pomoc w postaci nowej koleżanki co miałem ją wprowadzić w tajniki pracy, po jej dwuletniej nieobecności.
środa, 26 września 2018
"I had a dream..."
I had a dream last night
A vision
I saw a world full of people
Everybody was dancin' and screamin' loud
They were just there to listen to the music
Some even had their eyes closed
Everybody was just smilin'
środa, 13 czerwca 2018
Nalot
Szefowa postanowiła dzisiaj zrobić nalot na blok operacyjny. Tak koło koło godziny 9 wparowała na moją salę operacyjną, kiedy to zajmowałem się (poza planowym znieczuleniem do planowego zabiegu) także samokształceniem. Szczęściem w tym nieszczęściu było to, że dziś po drugiej strony barykady był profesor z którym mi bardzo dobrze się współpracuje. Pewnie dlatego mam rzadko okazję mieć go na zaszmaciu. Dodam tylko, że to niebywałe, bo to ortopeda.
czwartek, 17 maja 2018
Hogwart
Hogwart - moje aktualne miejsce pracy. Szpital z tysiącem rożnych przejść i skrótów, w których zaczynam się powoli orientować.
A tak to się zaczęło:
środa, 11 kwietnia 2018
Przeprowadzka i dekoracja
Niedoszła narzeczona zaczęła mi słać mnóstwo wiadomości (ona strasznie nadużywa klawisza 'wyślij'), że nie wie jak ma się spakować gdyż wszystkiego jest za dużo, nie ma kartonów, nie ma worków (po co jej worki?), nie ma transportu i generalnie jest w totalnej rozsypce. Wcześniej jeszcze referowała mi czy lepiej będzie jej dojeżdżać do pracy z Mokotowa czy Saskiej Kępy.
czwartek, 22 marca 2018
Pożegnanie
Od
powrotu z urlopu w listopadzie czas mi dosłownie zapierdalał. W
międzyczasie dołączył do nas nowy narybek w postaci chłopaczka, który
już gdzieś zaczął anestezję przez jakiś rok, ale postanowił się
przenieść do tutejszego szpitala (w domyśle na moje miejsce). Mi w udziale nieoficjalna przypadła opieka nad nim
podczas pierwszych jego tygodni, co kończyło się parę razy ratowaniem go
z opresji pt. "saturacja spada, pacjent nie daje się wentylować i nie mogę zaintubować".
Niby doświadczenie ma, ale szef sam stwierdził w rozmowie ze mną, że
jakoś nie jest zorientowany. W sumie to on na wszystko by dawał
fentanyl. Trudno mi oceniać jego umiejętności, kiedy pamiętam bardzo dobrze swoje początki.
wtorek, 2 stycznia 2018
Odliczanie
Nowy rok rozpoczął się od wypowiedzenia. Nikt specjalnie tym faktem zdziwiony nie był, bo mówiłem o tym jakiś czas temu. A temat mojego odejścia pod koniec roku był gorący, bo to nawet na internie mnie pytali kiedy i dokąd odchodzę. Jeden z ortopedałów to myślał, że mnie już więcej nie zobaczy i był zdziwiony tym, że dziś mu znieczulałem pacjenta. Nawet mój sąsiad, który z medycyną nie ma nic wspólnego z jakiegoś źródła się dowiedział, że zmieniam pracodawcę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)