W Warszawie odbyła się manifestacja zawodów medycznych, że jest im źle i chcą, aby było im lepiej. Miałem jechać, transparent nieść, już nawet trasę zaplanowałem, znajomych odwiedzać przy okazji chciałem, u rodziny nocować, ale koleżanka postanowiła zrobić urodziny, a to był jedyny weekend, który nam wspólnie pasował. Każdy normalny człowiek by postąpił tak samo na moim miejscu. Urodziny są jednak priorytetem. Chociaż gdyby to był koncert Rickiego Martina to bym wybrał koncert - oczywiście w aucie przez całą drogę piłowałem jego dwie płyty. Ale wtedy koleżance bym kupił też bilet w ramach prezentu. Na manifestację nie było sensu jej zabierać, bo z medycyną nie ma nic wspólnego. Wynudziłaby się tylko i nigdy więcej by mnie na żadną imprezę nie zaprosiła. Poza tym do niej miałem bliżej niż do Warszawy. Ograniczyłem się do tego, że życzyłem manifestującym powodzenia - to i tak dużo z mojej strony.