Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.

niedziela, 14 września 2014

Stażystka

Dostałem swoją stażystkę. Na tydzień, może dwa. Nikt chyba nie chce się stażystami zajmować, to mi się trafiło. A może to przez ten mój zgrabny tyłek? W sumie pamiętam dobrze jak to na stażu jest, więc jak będzie chętna do współpracy to coś tam spróbuję nauczyć. A jak nie, to na siłę trzymać nie będę na sali operacyjnej. Ordynator powiedział, że mam ją wprowadzić w podstawy anestezjologii (premedykacja, leki, wentylacja, intubacja i te sprawy). Na bloku za dużo papierkowej roboty nie ma, więc niech sobie dziewczyna popisze protokół i pospisuje ciśnienia i akcję serca.

czwartek, 11 września 2014

Spadek

Była wielka awantura, że pacjent z zabiegu spadł. Zdarza się. Nowością to akurat nie jest. Pacjenci spadają przecież ze schodów, z krzesła, z dachu, no i z planu operacyjnego. Ordynator chirurgi kłócił się z moim ordynatorem czyja to wina. Winnego nie znaleźli, ale operacji i tak nie było.

wtorek, 9 września 2014

Złej baletnicy ...

Czasami się tak zdarza, że przychodzę za kogoś dokończyć znieczulenie, gdyż ponieważ ktoś musi wcześniej wyjść z pracy. I jak dziś skończyłem swoje występy na urologii to poszedłem na chirurgię ogólną. Mieli tam w planie na dziś tylko pęcherzyk żółciowy do laparoskopii i następnie przepuklinę. Po spojrzeniu na zegarek stwierdziłem, że o tej porze już powinni przepuklinę robić, a tu się okazuje, że nadal laparoskopia w najlepsze sobie trwa.

niedziela, 7 września 2014

Sezon IV - Z życia anestezjologa in spe

Wróciłem. Nie wiem na jak długo. To się okaże. Jak w 2011 AD roku zaczynałem tutaj pisać to również nie wiedziałem, czy pociągnę choćby miesiąc. Styl pisania pozostaje taki jak był, w sensie że piszę nadal ja z duża ilością błędów interpunkcyjnych, bo tego nigdy chyba nie opanuję. Będzie trochę nowych bohaterów. Dialogów nie zabraknie. Może nie będzie za wiele o życiu prywatnym. Zobaczy się.

Dlaczego wróciłem?
Bo tak :P Nie ma jednego powodu. Dostałem wiele maili po ostatnim styczniowym poście (a także ciekawych propozycji). Może potrzebna była mi przerwa. Człowiek potrzebuje czasami spojrzeć na wszystko z daleka i wtedy może docenić to co miał, a już nie ma (w tym przypadku akurat ja wracam do punktu wyjścia czyli do pisania - jejku jak to filozoficznie zabrzmiało). No i było parę osób, co mnie do tego nieco namawiało - pozdrawiam Trójmiasto. A poza tym mam takie jedno małe marzenie odnośnie tego bloga, o którym wie tylko jeden Czytelnik. I może to też dlatego wróciłem.

Co u mnie?
Niektórzy utrzymywali ze mną  w miarę stały kontakt to mniej więcej wiedzą co tam sobie porabiałem przez ostatnie pół roku (firmowy mail był cały czas aktywny). No więc zaszły w moim życiu zmiany. Duże i małe. Po nagłówku można się już zorientować o pierwszej i najważniejszej zmianie.
Od kilku miesięcy robię specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii. Im bardziej w tym siedzę tym bardziej mnie to kręci. Pracuję w fajnym zespole (czasami się tylko sprzeczamy), w fajnym szpitalu i jest ogólnie fajnie pod względem zawodowym.

Poza tym zmieniłem uczesanie i telefon. Jak można również zauważyć to zmieniła się też dekoracja (tak na szybkiego coś wybrałem nowego, może w wolnej chwili dopracuję). Ale jedna rzecz się nadal nie zmieniła- wciąż mam zgrabny tyłek :D


Niniejszym można uznać za otwarty: 

SEZON IV

Z życia anestezjologa in spe
czyli ciekawostki z drugiej strony bariery krew-mózg


PS. Denerwuje mnie tylko adres bloga - nie przemyślałem tego jak zakładałem bloga. Ale jak zmienię adres to odnośniki u innych przestaną działać, co nie? 

środa, 3 września 2014

Nie róbmy sobie wielkiej nadziei, ok?

No dobra, od pewnego czasu tak się noszę z zamysłem powrócenia do pisania. Zwłaszcza ostaniami czasy natchnął mnie do tego znajomy doktor z Pomorza.

Ale nie róbmy sobie wielkiej nadziei, dobra? Na razie to taki pomysł, a co z tego wyjdzie to zobaczymy. Nie szalejmy zbytnio. W weekend się zastanowię, przemyślę, o ile będę mieć siłę, bo praca w tym tygodniu wysysa ze mnie wszelką energię i obrzęki aż mi się robią. I kolorki musiałbym zmienić, a ja leniwy bywam.

Hmmm w sumie jak popatrzyłem na statystki to nadal wiele osób ten blog odwiedza. Miłe to, że są osoby co czują jeszcze potrzebę aby tutaj zajrzeć :)

wtorek, 14 stycznia 2014

cdnn

cdnn - ciąg dalszy nie nastąpi.

Tak moi drodzy. Ten post jest ostatnim jaki się tutaj pojawi. Kolejne nie są przewidziane (chyba, że mi się coś odwidzi na co bym nie liczył). Poniższy tekst powstał już jakiś czas temu, ale cały czas nie wiedziałem czy już jest pora na jego publikację. Kilka tygodni przemyśleń upewniły mnie jednak w tej decyzji. Może niektórzy poczują się rozczarowani tym krokiem, ale "trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść".

wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt

By tradycję zachować, życzenia trzeba złożyć choćby dla przyzwoitości (mimo przerwy w blogowaniu). Będzie krótko, zwięźle i treściwie:

Wesołych Świąt !!

wtorek, 10 grudnia 2013

"Poradnik Rehabilitacji Domowej"


http://www.wydawnictwom.pl/p/1067/poradnik-rehabilitacji-domowej

Nie jesteś lekarzem, rehabilitantem, a chcesz pomóc bliskiej Ci osobie? Poradnik rehabilitacji domowej pomoże Ci zmierzyć się z trudną sytuacją.

środa, 6 listopada 2013

Przerwa

Potrzebuję odetchnąć, przemyśleć, zastanowić się. Za dużo się ostatnio wokół mnie dzieje, a za mało mam nad tym wszystkim kontrolę. Zmęczyłem się.

Przerwa w blogowaniu do odwołania.

czwartek, 31 października 2013

Bezrobocie

Obiegówka podbita, identyfikator oddany, dokumenty do izby lekarskiej by PWZ otrzymać zaniesione.

Koniec stażowania. Jeszcze tylko na październikową pensję trzeba poczekać. Czas udać się na bezrobocie. W Urzędzie Pracy trzeba się zarejestrować.

Wypadałoby dekoracje zmienić, bo już nieaktualna jest, ale jakoś nie chce mi się. Pomysłów brak. Czasami też wewnętrzny głos mi mówi, że może i blogowanie skończyć... tu się ostatnio niewiele dzieje. Natchnienia mi brakuje (blogowe wypalenie?). A jak się do normalnej pracy pójdzie to czasu będzie jeszcze mniej.

niedziela, 27 października 2013

Życie jest miękkie jak Krówka

Co u mnie słychać??
Na urlopie jestem, czyli nie dzieje się nic na tyle ciekawego, aby tutaj często relację zdawać. Z takich infantylnych nowości to tylko to, że Krówkę zjadłem i w papierku miałem napis taki jak tytuł notki. Były też inne napisy, ale ten spodobał mi się najbardziej. No a poza tym może trochę napięcie rośnie przed tym jak zostaną rozdane rezydentury.

sobota, 19 października 2013

"Hej, co u Ciebie słychać??"

Dostałem wiadomość od znajomej z zapytaniem co u mnie słychać. To miłe, że ktoś się tam zainteresował co u mnie słychać. Rozwala mnie tylko to, że od przeszło pięciu lat się nie odzywała. Tak nagle mnie znalazła na portalu społecznościowym i postanowiła wysłać zaproszenie do znajomych. Rychło w czas, tym bardziej że mamy trochę wspólnych znajomych i można było mnie już dawno temu tam zauważyć.

wtorek, 15 października 2013

CFTR, czyli jak się uczyć

Wiele osób w mailach pyta mnie jak się ma uczyć (najczęściej do matury). Niestety, ale rozczaruję wszystkich, nie mam żadnego fantastycznego sposobu, aby się czegoś nauczyć. Każdy ma jakąś lepszą lub gorszą metodę na zapamiętywanie informacji. Jedni potrzebują więcej czasu, inni mniej na przyswojenie czegoś. Ktoś lubi uczyć się w nocy, ktoś inny nie rozumie tego co czyta po godzinie 23. Czasami wystarczy raz przeczytać jakiś fragment i w głowie już on zostaje. Innym razem można coś czytać sto razy i nadal w głowie pustka.

czwartek, 10 października 2013

Jeden brzuch

Miał być operowany brzuch, więc był brzuch. Czyli historia z serii jak chirurdzy zmieniają plan zabiegów.

Plan operacyjny był od wczoraj jasny: najpierw jest operowana ginekomastia, a później klasyczna cholecystektomia. I tak było ustalone do 8:05 czasu miejscowego. Wchodzę rano na oddział, zerkam na rozpiskę, aby sprawdzić który anestezjolog gdzie jest. Wszystko było zgodnie z tym co od wczoraj wiedziałem. 

środa, 9 października 2013

Brzuch i głowa

Urzędowałem dzisiaj na urologii. Z urologami to akurat fajnie się pracuje, bo oni nie awanturują się tak jak chirurdzy. Na samym początku mieliśmy przednią zabawę, bo dostaliśmy nowy respirator. Podobno jakiś najnowszy model, choć intubować sam jeszcze nie potrafi. Ekranik dotykowy jest pełen kolorków, monitor też pokazuje ładnie wykresiki i trapeziki, więc anestezjolog musiał się nacieszyć nową zabawką. Chociaż nie które pokrętła to nie wiadomo po co były. Później się sprawa z tym wyjaśniła i stanęło na tym, że owe pokrętła są, ale według instrukcji mamy ich nie ruszać.

sobota, 5 października 2013

Leczenie transgraniczne - czy to szansa dla polskich lekarzy?

Ostatnio dużo mówi się o dyrektywie unijnej dotyczącej leczenia transgranicznego. 25 października zacznie obowiązywać dyrektywa unijna o leczeniu transgranicznym. Oznacza otwarcie granic dla pacjentów. Zasada jest prosta – możesz leczyć się w całej Unii Europejskiej. Narodowy Fundusz Zdrowia zwraca koszty świadczenia do wysokości, jaką płaci lokalnym szpitalom i przychodniom. Mówiąc najprościej, przechodzisz terapię za granicą, płacisz tam rachunki za wszystkie zabiegi, a po powrocie do Polski składasz wniosek o refundację kosztów leczenia.

środa, 2 października 2013

Dzień atropinki

Przyjechałem nieco spóźniony do szpitala (przez wakacje to ilość świateł na skrzyżowaniach chyba uległa podwojeniu). Pamiętam, że ostatnim razem jak oddelegowałem się na anestezję to właśnie awantura zaczęła się od spóźnionego anestezjologa. Zbiegiem okoliczności się stało, że dziś na chirurgii ten sam anestezjolog znieczulał co wówczas. I podobnie jak tamtego dnia, tak i dziś punktualnie nie był, bo spotkaliśmy się przy wejściu na blok operacyjny. Przy okazji wpadliśmy na ordynatora chirurgii, który widząc takie spóźnione anestezjologiczne combo obrzucił nas wzrokiem Bazyliszka. Nam akurat ten morderczy wzrok zbytnio nie przeszkadzał, abyśmy ucięli sobie miłą pogawędkę:

wtorek, 1 października 2013

Podsumowanie stażu

Staż podyplomowy miał być okresem, gdzie nauczę się praktycznej medycyny. W teorii to miałem się tyle nauczyć, że zastanawiałem się, gdzie ja to w swej głowie zmieszczę. W praktyce wyszło to tak, że chęci do nauki były (raz mniejsze, raz większe) i nadal pozostały - może na specjalizacji będzie lepiej. Owszem czegoś się tam nauczyłem, czasem chciano mi coś pokazać, ale były też momenty gdzie przeszkadzałem wszystkim dookoła. Ogólnie zaczynałem staż z pozytywnym nastawieniem, bo wszystko się pięknie zapowiadało i układało. Rok szybko minął (pamiętam jak po wakacjach nie mogłem znaleźć stetoskopu). Wiele się pozmieniało. To że teraz wszystko jest wywrócone do góry nogami i niekoniecznie mi się podoba to inna sprawa.