Dzisiaj miałem w przychodni dzień papierologiczny. Od rana siedziałem i pisałem. Jeszcze pisanie recept uważam za całkiem fajne zajęcie, ale już wypełnianie wniosków do sanatorium niekoniecznie. Tym bardziej, że komputer zdążył się ze dwa razy zawiesić, bo program coś szwankuje (a strona NFZ nie mogła się załadować) i wniosek trzeba było pisać od nowa. Spokojnie, ja mam czas, nigdzie mi się nie spieszy przecież. I tak deszcz pada to jednocześnie poczekam, aż przestanie (btw. przestał jak już dojechałem do domu).
Przed przystąpieniem do czytania skonsultuj się ze swoim psychiatrą lub bioenergoterapeutą.
wtorek, 20 sierpnia 2013
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Drukarka
Niedziela zapowiadała się całkiem spokojnie. Letni dzień, kilka chmurek na niebie, brak ambitnych planów. Wieczorem miałem tylko wpaść na chwilkę do koleżanki z pracy, aby przekazać jej kartę z podbitymi dyżurami, bo koordynator kazał. Jak już u niej byłem to przy okazji zrobiłem kartę czasu pracy (taki kolejny papierek dla kadr, w którym to pokazane jest jak w danym miesiącu wyglądały moje godziny pracy). Problemem okazała się drukarka.
środa, 14 sierpnia 2013
Poczekalnia
Zdarzają się takie dni, kiedy w przychodni nie ma tłumów i jest w miarę spokojnie. Wczoraj taki dzień akurat był, iż pierwsze 1,5 godziny nic specjalnego nie robiliśmy. Kilka recept wypisaliśmy, może jednego czy dwóch pacjentów przyjęliśmy i resztę czasu spędziliśmy na plotach. Później ruch był nieco większy, ale spokojnie ze wszystkim można było się wyrobić i mieć tylko godzinny poślizg czasowy.
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Szkolenie BHP
Pojechałem dziś do pogotowia zapisać się na staż. Dwa razy już próbowałem i za każdym razem mnie odsyłano, bo to jeszcze za wcześnie, bo jeszcze jest czas. Czy było za wcześnie czy nie to chyba mało istotne, pani w kadrach po prostu nie chciało się ruszyć (a niby kawa pobudza). Dziś już nie dało się mnie odesłać, bo staż niebawem zacznę i formalności trzeba wcześniej dopilnować.
wtorek, 6 sierpnia 2013
"Cwany" pacjent
Naród polski od zarania dziejów ma w swojej krwi kombinatorstwo. U lekarza rodzinnego widać to szczególnie. Są pacjenci, którzy kombinują jak by tu sobie jakąś chorobę znaleźć i co chwilę chcą się pokazywać w przychodni; inni że chorzy wcale nie są i leczyć się nie będą, bo się przecież dobrze czują a wyniki kłamią; a jeszcze inni że chorzy nie są, ale jednak chcieliby zachować pozory iż zdrowi też nie są i woleliby w domu pozostać.
niedziela, 4 sierpnia 2013
Dzban pszczelarza
Umówiłem się z zaprzyjaźnioną panią magister na spotkanie popołudniową porą. Zaszczyt niespodziewany na mnie spłynął, gdyż ponieważ rano rozmawialiśmy przez telefon i od tak razu umówiliśmy się na później - niespotykane to zjawisko, bo na ogół pada hasło: w tygodniu się zdzwonimy i się konkretnie ustawimy. A tutaj od razu poszliśmy za ciosem.
sobota, 3 sierpnia 2013
Biedny lekarz
Przechadzam się wczoraj wieczorową porą z kolegą przez rynek, kiedy to nagle i niespodziewanie podbija do nas jakaś pani z różowym parasolem. Zachęca nas do odwiedzenia klubu go-go. Mówimy, że niestety nie mamy kasy i nie skusimy się. Na co ona nas dalej zachęca:
czwartek, 1 sierpnia 2013
ICD-10
Tak siedzę w tej przychodni, pacjentów badam, nad terapią się dla nich zastanawiam, skierowania do specjalistów im wypisuję, a jak przychodzi co do czego to i tak leczy się ich na nadciśnienie. Powód jest prosty - chodzi o rozliczenie wizyty.
wtorek, 30 lipca 2013
W gabinecie lekarza rodzinnego
Bardzo pomysłowe jest, aby do lekarza, który przyjmuje do południa przychodzić o godzinie 13. I to oczywiście każdy tylko na 5 minut, na momencik, zadać tylko jedno pytanie. Tylko te pytania mnożą się i z tych kilku minutek robi się pół godziny. O dygresjach dotyczących życia kota i psa, pogody, planach wakacyjnych, tego co się przydarzyło sąsiadce, podlewaniu ogródka, wykupienia miejsca parkingowego pod blokiem to już nie wspomnę.
Ludziom ewidentnie brakuje towarzystwa i szukają wolnego słuchacza. I to nie chodzi o osoby starsze, które faktycznie mają dużo czasu wolnego (bo tu bym się nie dziwił), ale o młodsze pokolenie zbliżające się do tzw. wieku średniego.
niedziela, 28 lipca 2013
sobota, 27 lipca 2013
Autobus nocny
Umówiłem się wczoraj na imprezę. W sumie to nie tyle co się umówiłem, ale zgłosiłem chęć dołączenia do niej z dość dużym opóźnieniem. Wcześniej miałem korzystać z innej formy rozrywki kulturowej i po jej zakończeniu, w zależności od chęci i nastawienia, miałem zdecydować co nastąpi w dalszej części wieczoru czym tam nocy.
Kiera północy dzwonię do znajomych dowiedzieć się gdzie jest impreza - czy już się przeniosła na rynek czy jeszcze nie. Impreza nie przeniosła się na rynek i nie przeniesie, ale przenosi się właśnie na inną domówkę, za to słychać było że wszyscy się już dobrze bawią. Jak dla mnie to żadna różnica, bo zarówno na jedną jak i na drugą kwaterę daleko miałem, dlatego wolałbym jednak rynek (łatwiej z niego wrócić później do domu).
wtorek, 23 lipca 2013
Lekarz rodzinny
Dwa dni stażu z medycyny rodzinnej mi wystarczają, abym wiedział że to nie jest dla mnie. Lekarzem rodzinnym to ja nie będę. Przychodnia to nie jest wymarzone miejsce pracy dla mnie (możliwe że moje nastawienie wynika z tego, że wiem co bym chciał robić w życiu). Dziennie przez gabinet przewija się około 30 pacjentów. Wczoraj byli głównie pacjenci neurologiczni, a dzisiaj kardiologiczni.
Moją opiekunką jest pani doktor co jest straszną choleryczką, choć przyznam że ma dużą wiedzę, można się od niej czegoś nauczyć, ale można się też przy niej nabawić nerwicy. W jednej chwili krzyczy dlaczego nic nie piszę w kartotece (bo wszystko mam napisane), a za chwilę słyszę: Rafałku odnieś proszę te karty do rejestracji i przyjmij sobie w drugim gabinecie kolejnego pacjenta.
piątek, 19 lipca 2013
Sprawnie poszło
Skończył się staż z pediatrii, w czasie którego to niewiele się działo. Na praktykach wakacyjnych z pediatrii po V roku chyba więcej się wydarzyło niż tutaj - a ilość dzieci na oddziale była porównywalna. Lekarze bardzo sympatyczni, poza jedną panią co traktowała nas jak powietrze (aż ona przez nas też zaczęła być traktowana jak powietrze i nie wchodziliśmy sobie dzięki temu w drogę). Przy podbijaniu książeczek stażowych, pani ordynator powiedziała: Sprawnie poszedł ten staż. Czasami trochę dużo was było, ale chyba źle nie było.
środa, 17 lipca 2013
Sudoku
Wkręciłem się wczoraj w sudoku. To takie układanie cyferek w krateczkach, aby zgadzały się pionowo, poziomo i jeszcze w mniejszych kwadracikach. Przez przypadek rozwiązałem jeden przykład i zachciało mi się dalej w to bawić, że prawie pół nocy spędziłem przy rozkminiaiu, gdzie jaką cyferkę wpisać. Z każdym kolejnym rozwiązanym sudoku idzie mi coraz szybciej. To chyba kolejny znak, że zmierzam w stronę odpowiedniej specjalizacji dla mnie.
Czytać książki lubię, sudoku już też, więc coś czuję, że na tej anestezjologii to będę mieć roboty po łokcie :P
poniedziałek, 15 lipca 2013
Magisterska pizza i wino
Koleżanka osiągnęła swój aktualny cel - obroniła się na 5 i została bezrobotnym magistrem, czyli należy już do grupy szeroko reprezentowanej w naszym kraju. Moment w życiu studenta jest to ważny, dlatego należało to uczcić.
Rozpoczęliśmy wieczór od włoskiej kolacji. Poszliśmy do pobliskiej, niewielkiej knajpki. Zajęliśmy miejsce pod oknem. Na stoliku przykrytym białym obrusem stała świeczka, którą kelnerka nie mogła zapalić (dlatego przyniosła świeczkę ze stolika obok) oraz więdnący kwiatek w szklanej butelce, natomiast z głośników płynąły piosenki wykonywane przez Erosa Ramazzotti.
sobota, 13 lipca 2013
Powrót
Lubię podróżować. Najbardziej lubię jeździć pociągami. Mogę siedzieć w pustym przedziale, mogę stać przy otwartym oknie, mogę słuchać charakterystycznego stukotu, mogę pochodzić po korytarzu, mogę na dworcu odnosić wrażenie, że mój pociąg rusza kiedy to odjeżdża pociąg na sąsiednim torze. Jazda pociągiem jest inna niż autobusem, według mnie bardziej barwna. Czasem podróż pociągiem jest jednym z etapów całej podróży, a czasem stanowi jej całość.
poniedziałek, 8 lipca 2013
Solidarność zawodowa
Rozmawialiśmy ostatnio ze znajomymi na temat płatności za wizytę przez lekarzy. Jest taki zwyczaj, że lekarze się leczą u swoich kolegów po fachu za darmo - w Kodeksie Etyki Lekarskiej jest nawet o tym mowa. Już na studiach mi się zdarzyło, że jak pochwaliłem się w gabinecie u doktora co studiuję, to byłem potraktowany po koleżeńsku.
środa, 3 lipca 2013
Lubię rynek
Lubię wrocławski rynek. Szczególnie latem. Wszędzie pełno ludzi. Jedni czekają na kogoś, inni pędzą na zajęcia na pobliskim uniwersytecie, ktoś maluje obrazki, jakiś chłopak rozdaje ulotki z reklamą szkoły językowej, jakaś pani zaczepia ludzi i próbuje im wcisnąć perfumy w promocyjnej cenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
